Przymrozki wracają do gry. Głos z sadu i rosnące znaczenie biostymulacji
Na progu kolejnego wymagającego sezonu sadowniczego coraz wyraźniej widać, że największym przeciwnikiem producentów nie są dziś choroby czy szkodniki, lecz kapryśna pogoda. O aktualnej sytuacji w sadach, zagrożeniach związanych z przymrozkami oraz praktycznych sposobach reagowania rozmawiamy z Adamem Pakułą – sadownikiem z okolic gminy Chynów, regionu w powiecie Grójeckim, będącego jednym z najważniejszych zagłębi produkcji jabłek w Polsce.
Sad w fazie wrażliwej – „wystarczy jedna noc”
Jak podkreśla Adam Pakuła, sezon rozpoczął się stosunkowo późno.
– „Drzewa ruszyły dość późno. W wielu kwaterach jesteśmy na etapie zielonego pąka lub początku różowego. To moment krytyczny – wystarczy jedna noc z temperaturą poniżej zera i możemy mówić o poważnych stratach” – zaznacza sadownik.
W regionie Grójca i Chynowa sytuacja jest szczególnie napięta, ponieważ dominują tam odmiany wrażliwe na spadki temperatur. Prognozy meteorologiczne wskazują na możliwość wystąpienia przymrozków radiacyjnych w najbliższych dniach, co dodatkowo zwiększa presję na szybkie działania zabezpieczające.

Ochrona przed przymrozkami – klasyka już nie wystarcza
Sadownicy od lat korzystają z metod takich jak:
- zraszanie nadkoronowe,
- zadymianie,
- nagrzewnice.
Jednak, jak zauważa Pakuła, ich skuteczność bywa ograniczona:
– „Nie każdy ma dostęp do wody, a przy większych areałach koszty rosną bardzo szybko. Do tego dochodzi logistyka – nie zawsze jesteśmy w stanie zareagować na czas.”
Coraz częściej więc producenci sięgają po rozwiązania uzupełniające – przede wszystkim biostymulatory, które mają zwiększyć odporność roślin na stres abiotyczny.
Biostymulacja w praktyce – rola preparatu Maral
W drugiej części rozmowy temat naturalnie schodzi na preparaty wspierające regenerację i odporność roślin. Wśród nich pojawia się produkt Maral, który w ostatnich sezonach zyskał dużą popularność w sadach towarowych.
Preparat ten, bazujący na ekstraktach roślinnych i związkach wspierających metabolizm, jest stosowany przede wszystkim:
- przed spodziewanymi przymrozkami,
- po wystąpieniu stresu,
- w okresach intensywnego wzrostu.
Adam Pakuła podkreśla jego praktyczne zastosowanie:
– „Nie traktuję tego jako cudownego środka, ale jako element strategii. Stosuję Maral od ponad 5 lat, gdy prognozy pokazują spadki temperatur. Widzę, że drzewa szybciej się regenerują i lepiej znoszą stres.”

Dlaczego właśnie teraz?
Z punktu widzenia fizjologii roślin, okres przed i odrazu po przymrozku to moment, w którym można jeszcze wpłynąć na:
- gospodarkę wodną komórek,
- stabilność błon komórkowych,
- aktywność enzymatyczną.
Preparaty takie jak Maral wpisują się w ten schemat działania – nie chronią mechanicznie przed mrozem, ale przygotowują roślinę na jego skutki lub łagodzą skutki po przymrozku.
W kontekście obecnych prognoz (spadki temperatur lokalnie do -5°C), ich zastosowanie może być jednym z niewielu narzędzi dostępnych „na już”.
Subtelna zmiana podejścia w sadownictwie
Jeszcze kilka lat temu biostymulatory traktowano jako dodatek. Dziś – jak wynika z rozmowy – zaczynają pełnić rolę stałego elementu technologii produkcji.
Wnioski dla praktyki sadowniczej
Sezon 2026 zaczyna się pod znakiem ryzyka przymrozków – szybka wegetacja zwiększa podatność roślin. Tradycyjne metody ochrony są coraz trudniejsze w zastosowaniu – głównie ze względów kosztowych i logistycznych. Biostymulacja zyskuje na znaczeniu – jako narzędzie wspierające odporność roślin. Preparaty takie jak Maral wpisują się w nowy model zarządzania stresem – nie zastępują ochrony, ale ją uzupełniają.







