Silne wiosenne przymrozki dotknęły polskie sadownictwo, powodując znaczne straty w kwitnących sadach. Jak podkreślają sami producenci, sytuacja jest poważna – jednak emocjonalne reakcje i pośpieszne decyzje mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.
Głos w tej sprawie zabrał sadownik z powiatu grójeckiego, Jacek Pruszkowski, który opublikował szeroki komentarz w serwisie Facebook. Jego apel skierowany jest zarówno do polityków, mediów, jak i samych sadowników.
Pruszkowski nie neguje skali problemu. Jak zaznacza, przymrozki były silne, a wiele kwiatów uległo uszkodzeniu. Jednocześnie zwraca uwagę na rosnącą falę komentarzy i presji medialnej dotyczącej natychmiastowego szacowania strat i uruchamiania pomocy.
– „Słuchajcie, spokojnie” – apeluje sadownik, krytykując szczególnie polityków i część samorządowców za pochopne wnioski i publiczne „lamenty”, które – jego zdaniem – nie pomagają branży.
Kluczową kwestią, na którą zwraca uwagę, jest moment właściwej oceny strat. Jak podkreśla, realny obraz sytuacji będzie możliwy dopiero po tzw. opadzie świętojańskim, czyli w drugiej połowie czerwca. To naturalny etap, w którym drzewa same redukują zawiązki owoców, co pozwala określić rzeczywisty potencjał plonowania.
Sadownik przypomina również podstawową zasadę produkcji sadowniczej: pełny plon uzyskuje się jedynie z niewielkiego procentu kwiatów. Nawet przy dużych uszkodzeniach – rzędu 80% – pozostałe 20% może wciąż zapewnić znaczącą część zbiorów.
W jego ocenie obecna narracja pełna roszczeń i dramatycznych apeli może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. – „Bardzo mało ludzi nam współczuje. Musimy sobie z tego zdawać sprawę” – zauważa, podkreślając, że sadownicy powinni zachować wiarygodność i rozsądek.
Pruszkowski nie sprzeciwia się pomocy publicznej – wręcz przeciwnie, wskazuje na potrzebę wsparcia krajowego i unijnego. Zaznacza jednak, że musi ono opierać się na rzetelnych danych i uczciwej ocenie sytuacji.
Jego apel kończy się wezwaniem do opanowania i odpowiedzialności: zarówno przy powoływaniu komisji szacujących straty, jak i w publicznej komunikacji branży.
W obliczu trudnego sezonu sadowniczego kluczowe – jak podkreśla – będzie nie tylko wsparcie finansowe, ale także zachowanie wiarygodności całego środowiska.
Źródło:





