Przymrozki pustoszą sady. Czy plony są zagrożone? Sadownicy wciąż mają szansę
Ostatnie dni przyniosły falę silnych przymrozków, które dotknęły sady w wielu regionach kraju. Straty są znaczące, a nastroje wśród sadowników – mieszane. Jedni obawiają się całkowitej utraty plonów, inni szukają sposobów na uratowanie choć części zbiorów. Eksperci uspokajają: sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna.
Nocne przymrozki i rosnące straty
Jak relacjonuje Robert Binkiewicz w komunikacie sadowniczym, warunki pogodowe są wyjątkowo trudne. Temperatura w ciągu dnia utrzymuje się na poziomie zaledwie 6–7°C, a odczuwalna spada nawet do 2°C. Za sadownikami już kilka nocy z dotkliwymi przymrozkami.
– Dawno nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją w sadach – podkreśla ekspert. – Uszkodzenia obejmują kwiaty, pąki i zawiązki w wielu gatunkach.
Nie wszystko stracone
Mimo dużej skali zniszczeń, nie wszystkie rośliny zostały całkowicie uszkodzone. Lustracje sadów pokazują, że nawet w silnie dotkniętych uprawach można znaleźć zdrowe, zielone pąki i kwiaty.
To właśnie one stanowią nadzieję na częściowy plon. Kluczowe jest jednak szybkie i właściwe działanie.
– Nie ratujemy martwych tkanek, bo to niemożliwe – zaznacza Binkiewicz. – Skupiamy się na tych elementach, które mają jeszcze potencjał do rozwoju.
Szczególnie ważne są kwiaty częściowo uszkodzone, w których np. słupek uległ zniszczeniu, ale dno kwiatowe pozostało zdrowe.

Ochrona miała znaczenie
Porównania między sadami pokazują wyraźnie, że zastosowane metody ochrony przyniosły efekty. W sadach niechronionych straty są największe. Tam, gdzie stosowano zraszacze nadkoronowe, sytuacja jest znacznie lepsza – choć nawet one nie zawsze były w stanie uchronić rośliny przed ekstremalnym zimnem.

Jak ratować plony?
Ekspert zaleca, aby z zabiegami regeneracyjnymi wstrzymać się do momentu poprawy warunków pogodowych – najlepiej do końca tygodnia, gdy temperatury wzrosną do około 15–17°C.
Wtedy warto zastosować:
- preparaty giberelinowe (np. Perlan, GibPlus),
- nawozy algowe (Maral, Alga 600),
- nitrofenolany potasu (np. StemEfect).
Taka kombinacja ma pomóc roślinom wyjść ze stresu i uruchomić procesy regeneracyjne. Dodatkowo można rozważyć zastosowanie krzemu i tytanu jako wsparcia.

Ostrożnie z regulatorami wzrostu
Wielu sadowników zastanawia się nad użyciem preparatów takich jak Regalis czy Corto. Zdaniem eksperta, ich zastosowanie powinno być odłożone w czasie.
– Najpierw roślina musi się zregenerować. Dopiero później można myśleć o ograniczaniu etylenu – tłumaczy Binkiewicz.
Kluczowe będą najbliższe dni
Najbliższe noce mogą przesądzić o ostatecznej skali strat. Sadownicy z niepokojem obserwują prognozy i przygotowują się na kolejne spadki temperatur.
Choć sytuacja jest trudna, eksperci podkreślają: szybka reakcja i odpowiednie zabiegi mogą uratować część plonu. W tym sezonie szczególnie liczyć się będzie wiedza, doświadczenie i elastyczność w działaniu.






