25 lipca, po godzinie 18:00, na wielu punktach skupu doszło do gwałtownego załamania cen wiśni na mrożenie. Za kilogram wiśni rwanej do skrzynki producenci otrzymują już tylko 4,50 zł. Jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej stawki sięgały 5,00 – 5,50 zł/kg. Sadownicy nie kryją oburzenia, a skupujący mówią wprost o celowym działaniu rynku.
To jeden z najbardziej zaskakujących zwrotów akcji w tegorocznym sezonie skupu wiśni. Jeszcze kilka dni temu ceny systematycznie rosły – od poziomu 4,50 zł do nawet 6,50 zł za kilogram wiśni rwanej na mrożenie w skrzynkę. Wielu producentów liczyło, że wzrostowy trend utrzyma się dłużej.
Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Najpierw stawki spadły z 6,50 zł do około 5,50 zł/kg, a 25 lipca, po godzinie 18:00, na licznych punktach skupu obniżono je ponownie – do zaledwie 4,50 zł/kg.
Skala tej przeceny wywołała ogromne emocje wśród producentów. Wielu sadowników podkreśla, że przy obecnych kosztach produkcji i zbioru taka cena oznacza sprzedaż poniżej opłacalności.
Co stoi za tak gwałtownym ruchem? Osoby zajmujące się skupem, które rozmawiały z nami pod warunkiem zachowania anonimowości, twierdzą, że nie jest to przypadek.
– To celowe działanie przetwórni. Chodzi o zachęcenie producentów do kierowania większej ilości wiśni w kistenach. W najbliższym czasie właśnie taki surowiec będzie najbardziej potrzebny i do tego kierunku mają zostać przekierowane dostawy – usłyszeliśmy od kilku niezależnych rozmówców.
Z ich relacji wynika, że gwałtowne obniżenie ceny wiśni rwanej do skrzynki ma skłonić producentów do zmiany sposobu sprzedaży i zbliżenia cen wiśni przeznaczonych do kistenów do obecnego poziomu rynku.
Taka strategia budzi jednak ogromne kontrowersje. Sadownicy zwracają uwagę, że tegoroczny sezon nie należy do łatwych. Wiosenne przymrozki znacząco ograniczyły plonowanie w wielu sadach, a skala zbiorów jest wyraźnie mniejsza niż w latach o pełnym urodzaju. Tym bardziej trudno zrozumieć tak głęboką przecenę surowca.
Producentom trudno pogodzić się z sytuacją, w której przy ograniczonej podaży ceny zamiast utrzymywać się na wyższym poziomie, gwałtownie spadają. Wielu z nich określa obecną stawkę jako „szokującą” i „tragiczną”, podkreślając, że nie pokrywa ona kosztów produkcji oraz zbioru.
Najbliższe dni pokażą, czy obecna obniżka okaże się jedynie krótkotrwałym ruchem rynku, czy początkiem dłuższego trendu. Jedno jest pewne – sobotni wieczór przyniósł producentom wiśni bardzo niepokojące informacje, które mogą mieć istotny wpływ na dalszy przebieg tegorocznego sezonu.
