25 września sytuacja na skupach jabłek w powiecie grójeckim robi się coraz bardziej nerwowa. Cena jabłka przemysłowego wynosi około 0,63 zł/kg, a na przetwórniach pojawiają się awizacje, kolejki i ograniczenia wjazdu. Jeden ze skupujących, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że część tego zamieszania może być elementem gry cenowej.
– Robienie sztucznego tłoku jest i już są awizacje oraz kolejki na przetwórniach. Tylko po to, żeby obniżyć cenę – mówi prowadzący skup w powiecie grójeckim.
Kierowca kilkanaście godzin w kolejce
Skupujący opisuje sytuację, która – jak twierdzi – dobrze pokazuje skalę problemu.
– Nasz kierowca 16 godzin stał w kolejce, nie wrócił wczoraj, tylko pojechał dopiero na 23. Wystarczy, że zrobią przerwę albo ogłoszą awarię i już mają przestój – relacjonuje.
Dla skupującego kolejka na przetwórni oznacza nie tylko stracony czas. To również konieczność organizowania transportu, oczekiwania na rozładunek i ryzyko, że kolejną partię towaru będzie trzeba przetrzymać dłużej. A przy szybko zmieniających się cenach każdy dzień może mieć znaczenie.
„W piątek jest kolejka, a w poniedziałek już inna cena”
Rozmówca zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Jego zdaniem okresowe spiętrzenie dostaw może działać na psychikę.
– Tak to działa co roku. Jeśli jest czwartek, piątek kolejka, to w poniedziałek już będzie totalnie inna cena – mówi.
Jednocześnie zaznacza, że z punktu widzenia sadownika trudno mieć pewność, czy obecna cena rzeczywiście odbije.
– Niby się o tym mówi, ale nikt rolnikowi nie da gwarancji, że ta cena pójdzie do góry. Więc też się nie dziwię, że wysypują już jabłka – przyznaje.
I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy problem dla sadowników: sprzedawać teraz po 0,63 zł/kg czy czekać, licząc na odbicie?
Telefon się nie urywa, a jabłek… nagle więcej
Skupujący zwraca uwagę, że obecnie rolnicy dzwonią i pytają o możliwość sprzedaży, podczas gdy jednocześnie na rynku pojawia się coraz więcej towaru.
– Dziś telefonu się nie urywa o wysypanie. Jak cena leci w dół, to jabłka nagle jest więcej – mówi.
To może być klasyczna reakcja podaży na spadek cen. Sadownik, widząc obniżki, często decyduje się sprzedać towar szybciej, zamiast ryzykować kolejne obniżki. Jeżeli podobnie postępuje większa liczba gospodarstw, na skupy trafia jeszcze więcej jabłek, co dodatkowo zwiększa presję po stronie odbiorców.
63 grosze teraz. A co będzie po niedzieli?
W rozmowie pojawia się również konkretny poziom cenowy.
Obecnie mowa o około 0,63 zł/kg za jabłko przemysłowe. Rozmówca nie wyklucza, że po weekendzie cena może zejść jeszcze niżej.
– Na dziś jest 0,63, a po niedzieli nie wiadomo, czy nie będzie poniżej 0,60 – mówi.
To oczywiście nie jest prognoza całego rynku, lecz ocena jednego ze skupujących. Jednak dla sadowników każda różnica kilku groszy na kilogramie szybko przekłada się na tysiące złotych przy większej partii towaru.
Zdaniem rozmówcy właśnie takie spiętrzenie dostaw może być wykorzystywane do wywierania presji na rynek. Czy rzeczywiście część kolejek i awizacji jest celowo wykorzystywana do obniżania cen? Tego na podstawie jednej rozmowy nie da się przesądzić. Jest to jednak opinia osoby bezpośrednio uczestniczącej w skupie jabłek.
Dla sadowników pozostaje najważniejsze pytanie: czy 63 grosze to chwilowe tąpnięcie, czy początek kolejnego zejścia poniżej 60 groszy? Najbliższe dni mogą przynieść odpowiedź.



