Cena wiśni spadła o 2 zł/kg w kilka dni. Sadownicy alarmują: „To nie do uwierzenia”
Jeszcze kilka dni temu punkty skupu oferowały za wiśnie przemysłowe około 6,50 zł/kg. Dziś wielu producentów słyszy stawkę na poziomie 4,50 zł/kg. Tak gwałtowny spadek cen wywołuje ogromne emocje wśród sadowników, którzy zwracają uwagę, że nastąpił on w sezonie naznaczonym stratami spowodowanymi przez przymrozki i gradobicia oraz przy utrzymujących się wysokich kosztach produkcji.
Do sytuacji odniósł się Grzegorz Socha, sadownik z Podkarpacia, który w mediach społecznościowych nie krył rozgoryczenia.
– Jeszcze przed chwilą było 6,50 zł, a dziś jest 4,50 zł za kilogram. W ciągu kilku dni cena spadła o 2 zł. To po prostu nie do uwierzenia – podkreśla.
Koszty pozostają wysokie
Jak zaznacza sadownik, obniżce cen skupu nie towarzyszy spadek kosztów prowadzenia produkcji. Wręcz przeciwnie – tegoroczny sezon był wyjątkowo wymagający.
Grzegorz Socha wylicza, że na rentowność gospodarstw wpływają przede wszystkim:
- wysokie ceny oleju napędowego,
- drogie nawozy,
- rosnące ceny środków ochrony roślin,
- coraz wyższe koszty zatrudnienia pracowników sezonowych,
- straty spowodowane wiosennymi przymrozkami,
- uszkodzenia sadów po gradobiciach.
Zdaniem sadownika właśnie te czynniki powinny przekładać się na wyższe ceny owoców, zwłaszcza że tegoroczna podaż wiśni jest niższa niż w latach o pełnym plonowaniu.
„Dlaczego przy mniejszych zbiorach ceny spadają?”
Najwięcej pytań wśród producentów budzi mechanizm kształtowania cen. W opinii Grzegorza Sochy trudno zrozumieć sytuację, w której przy ograniczonej podaży surowca dochodzi do tak gwałtownych obniżek.
Jak podkreśla, coraz częściej w środowisku sadowniczym pojawiają się głosy, że producenci owoców mają niewielki wpływ na poziom cen, a warunki zakupu są dyktowane przez największych odbiorców surowca.
– Sadownik przez cały rok ponosi ryzyko, inwestuje własne środki i ciężko pracuje, a ostatecznie ktoś jednym telefonem decyduje, ile dostanie za swoją produkcję – ocenia.
Apel do ministra rolnictwa
W swoim wpisie sadownik skierował również apel do ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Jego zdaniem resort powinien aktywniej reagować na sytuację na rynku owoców przemysłowych oraz wyjaśnić przyczyny gwałtownych zmian cen.
Grzegorz Socha postuluje także podejmowanie działań prowadzących do realnego skrócenia łańcucha dostaw i zwiększenia możliwości sprzedaży owoców bezpośrednio od producentów do konsumentów. Jako przykład wskazuje rozwój rozwiązań umożliwiających handel na giełdach owocowo-warzywnych, między innymi w Sandomierzu.
Rosnące napięcie wśród producentów
Gwałtowne zmiany cen skupu wiśni ponownie wywołują dyskusję o funkcjonowaniu rynku owoców przemysłowych. Sadownicy podkreślają, że przy wysokich kosztach produkcji i stratach spowodowanych niekorzystnymi warunkami pogodowymi kolejne obniżki cen mogą znacząco pogorszyć opłacalność upraw.
Zdaniem Grzegorza Sochy utrzymywanie tak niskich stawek może prowadzić do rezygnacji części gospodarstw z produkcji wiśni, a w dłuższej perspektywie ograniczyć krajową produkcję owoców i zwiększyć uzależnienie rynku od importu.
