Minikiwi pod presją pogody. Piotr Stykowski: „Gdybym nie włączył ochrony, nie miałbym owoców”
Minikiwi coraz mocniej zaznacza swoją obecność na polskim rynku, ale jego produkcja wciąż pozostaje dużym wyzwaniem. Szczególnie dotkliwe są wiosenne przymrozki, które potrafią w ciągu jednej nocy zniszczyć znaczną część potencjalnego plonu. O tegorocznych doświadczeniach, ochronie plantacji i rozpoczynających się zbiorach rozmawiamy z Piotrem Stykowskim, producentem minikiwi.
Drugi trudny rok z rzędu
Tegoroczny sezon po raz kolejny pokazał, że w przypadku minikiwi nie można lekceważyć ryzyka przymrozków. Jak mówi Piotr Stykowski, również poprzedni rok przyniósł bardzo duże straty.
– Minikiwi w tamtym roku nie miałem, przemarzło. W tym roku, gdybym nie włączył ochrony przez osiem nocy z rzędu, też nie miałbym minikiwi. To już drugi rok z rzędu, kiedy pogoda nam nie sprzyja – mówi producent.
Problem dotyczy przede wszystkim okresu wiosennego, kiedy aktinidia bardzo wcześnie rozpoczyna wegetację. Choć sama roślina jest odporna na zimowe mrozy, rozwijające się pąki, kwiaty i młode przyrosty są znacznie bardziej wrażliwe. Nawet stosunkowo niewielki spadek temperatury może oznaczać utratę przyszłego plonu.

Osiem nocy ochrony zrobiło różnicę
W gospodarstwie Stykowskich w tym sezonie zdecydowano się na intensywną ochronę przed przymrozkami.
– Chroniłem nadkoronowo. Osiem nocy z rzędu była włączona ochrona – relacjonuje Piotr Stykowski.
Jego zdaniem doświadczenia z tego sezonu pokazują jednak, że nie każda metoda ochrony daje taki sam efekt.
– Oceniam, że przy minikiwi większe i lepsze efekty daje palenie ognisk – dodaje.
Nie oznacza to oczywiście, że można całkowicie zrezygnować z innych metod. Wręcz przeciwnie – przy coraz większym ryzyku występowania przymrozków producenci muszą dobierać rozwiązania do konkretnej lokalizacji, przebiegu temperatury i fazy rozwojowej roślin.
Tegoroczny sezon po raz kolejny potwierdza, że instalacja przeciwprzymrozkowa w przypadku towarowej produkcji minikiwi może być nie dodatkiem, lecz jednym z podstawowych elementów zabezpieczenia plantacji.
Zbiór już się rozpoczął
Pomimo trudnego przebiegu pogody tegoroczne zbiory w gospodarstwie Piotra Stykowskiego właśnie się rozpoczęły.
– Dzisiaj zaczęliśmy zbiór. Na pewno będzie więcej niż w roku ubiegłym, ale na dwóch działkach minikiwi zmarzło– mówi.
To pokazuje, jak duże znaczenie ma nie tylko sama technologia ochrony, ale również lokalizacja plantacji. Nawet w obrębie jednego gospodarstwa różnice mogą być bardzo wyraźne.
W efekcie tegoroczny plon powinien być wyższy niż w poprzednim sezonie, jednak producent nadal nie może mówić o pełnym wykorzystaniu potencjału plantacji.

„Mówią, że nie ma towaru”
Kolejnym ważnym elementem tegorocznej sytuacji jest rynek. Jak mówi producent, rozmowy z innymi plantatorami wskazują na ograniczoną dostępność owoców.
– Jak rozmawiam z innymi, to mówią, że nie ma towaru – zauważa Piotr Stykowski.
Jeżeli rzeczywiście podaż minikiwi będzie w tym sezonie ograniczona, może to mieć znaczenie dla poziomu cen. Pierwsze owoce, jak informuje producent, osiągają około 30 zł za kilogram.
Piotr Stykowski planuje kierować produkcję na rynek hurtowy.
– Z towarem będę jechał na Bronisze – zapowiada.
Rynek minikiwi w Polsce nadal jest stosunkowo młody, ale zainteresowanie tym owocem systematycznie rośnie. Atutem jest przede wszystkim możliwość spożywania owocu w całości, razem ze skórką, a także jego smak i atrakcyjność jako produktu deserowego.
Cena to jedno, a opłacalność – drugie
Cena rzędu 25 czy 30 zł/kg za pierwsze owoce wygląda atrakcyjnie, jednak w przypadku minikiwi nie można patrzeć wyłącznie na cenę sprzedaży. Towarowa produkcja wymaga odpowiedniej infrastruktury, podpór, prowadzenia roślin oraz – jak pokazuje tegoroczny sezon – skutecznego systemu ochrony przed przymrozkami.
Do tego dochodzi ryzyko pogodowe. Dwa kolejne sezony z poważnymi uszkodzeniami pokazują, że nawet dobrze prowadzona plantacja nie gwarantuje stabilnego plonu, jeśli zabraknie skutecznej ochrony w krytycznym momencie.
Z drugiej strony minikiwi ma kilka cech, które mogą być jego dużym atutem w handlu. Owoce można zbierać przed osiągnięciem pełnej dojrzałości konsumpcyjnej i dalej przechowywać, ponieważ są owocami klimakterycznymi. Daje to producentowi większą elastyczność w organizacji zbiorów i sprzedaży.



