W polskich sadach śliwowych najczęściej spotykamy drzewa prowadzone na podkładkach takich jak Wangenheima czy Ałycza. Pan Michał z okolic Legnicy postanowił jednak spróbować czegoś innego. Wiosną tego roku założył 2,5-hektarową kwaterę śliw na podkładce VVA-1, wykorzystując sposób prowadzenia, którego wcześniej w polskich sadach śliwowych nie widział.
Pomysł nie pojawił się przypadkowo. – Współpracuję z holenderską firmą, która tak robi od kilku lat – mówi pan Michał.
Na zdjęciach kwatera rzeczywiście wygląda inaczej niż typowy polski sad śliwowy. Młode drzewka są prowadzone przy konstrukcji ze słupów i podpór, a całość tworzy bardzo uporządkowany, wąski szpaler. Przy niewielkich jeszcze drzewkach dobrze widać, że założeniem jest utrzymanie ich w określonej płaszczyźnie i wykorzystanie konstrukcji do prowadzenia korony.
2,5 ha na próbę
Nowa kwatera została posadzona wiosną tego roku. Jest to więc dopiero początek obserwacji, ale już teraz sposób prowadzenia zwraca uwagę.
– Zdjęcia tego nie oddają, ale z każdym dniem wygląda to coraz lepiej – podkreśla gospodarz.

Nasadzenie zajmuje obecnie 2,5 ha. Dla gospodarstwa, które od około 20 lat zajmuje się produkcją śliwek, nie jest to jednak pierwsze doświadczenie z tym gatunkiem.
Pan Michał ma obecnie około 13 ha śliw i – jak sam mówi – zajmuje się wyłącznie produkcją śliwek.
To właśnie wieloletnie doświadczenie sprawiło, że nową kwaterę można traktować jako świadomą próbę odejścia od rozwiązań stosowanych dotychczas w gospodarstwie.
Holenderskie rozwiązanie w warunkach Dolnego Śląska
Drzewka pochodzą z Holandii i zostały zamówione specjalnie pod tę kwaterę. W rozmowie pan Michał wskazuje na odmianę Top Hit.
Kluczowa jest jednak nie tylko sama odmiana, ale cały sposób zakładania i prowadzenia sadu. Zastosowano podkładkę VVA-1, a młode drzewa od początku są prowadzone przy przygotowanej konstrukcji.
Takie podejście pozwala już na etapie sadzenia zaplanować docelowy kształt kwatery. Zamiast później próbować dopasować konstrukcję do rosnących drzew, konstrukcja i sposób prowadzenia są elementem całej koncepcji sadu od samego początku.

Dlaczego właśnie tak?
Pan Michał nie ukrywa, że inspiracją były rozwiązania stosowane za granicą. W Holandii taki sposób prowadzenia jest wykorzystywany już od kilku lat, a współpraca z tamtejszą firmą pozwoliła przenieść tę koncepcję do gospodarstwa na Dolnym Śląsku.
To interesujący kierunek również dlatego, że polscy sadownicy mają ogromne doświadczenie w produkcji śliwek, ale sposób prowadzenia pokazany przez pana Michała wyraźnie odbiega od tego, co najczęściej można zobaczyć w starszych polskich kwaterach.
Mniej pracy przy zbiorach i cięciu
Jak podkreśla pan Michał, sposób prowadzenia tej kwatery ma być nie tylko kwestią wyglądu drzew, ale przede wszystkim rozwiązaniem, które w przyszłości może przełożyć się na niższe koszty produkcji.
Jedną z najważniejszych zalet takiego prowadzenia ma być szybszy, a tym samym tańszy zbiór. Wąska, uporządkowana korona ma ułatwiać pracę przy drzewach i pozwolić na sprawniejsze zbieranie owoców. Co ważne, według założeń gospodarza nie ma się to odbywać kosztem plonu.
Podobnie wygląda kwestia cięcia. W tradycyjnie prowadzonych śliwach do usuwania grubszych gałęzi często potrzebna jest piła motorowa, a później koronę trzeba jeszcze skorygować sekatorem. W przypadku tej kwatery założenie jest zupełnie inne.
– Tutaj wystarczy mały sekator. Co roku delikatna korekcja i skrócenie pędów – wyjaśnia pan Michał.
Takie podejście może oznaczać nie tylko mniej pracy, ale również ograniczenie kosztów związanych z cięciem. Przy kilku czy kilkunastu hektarach różnica w pracochłonności może mieć już bardzo konkretne znaczenie dla całej produkcji.
Pierwsze plony już rok po posadzeniu
Pan Michał zakłada również, że nowe nasadzenie stosunkowo szybko zacznie przynosić plon. Rok po posadzeniu planuje uzyskać około 5 ton śliwek z hektara.
Jeszcze ciekawiej mają wyglądać kolejne lata. Przy normalnym przebiegu sezonu, po dwóch latach gospodarz zakłada możliwość uzyskania około 40–45 ton z hektara.
Są to oczywiście założenia i prognozy, które dopiero będzie można zweryfikować w praktyce. Kwatera została posadzona dopiero wiosną tego roku, dlatego na rzeczywiste wyniki plonowania trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jeżeli jednak uda się osiągnąć zakładane parametry, połączenie wysokiego plonu z łatwiejszym cięciem i szybszym zbiorem może być jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za takim sposobem prowadzenia śliw.
Czy holenderski sposób prowadzenia śliw sprawdzi się na Dolnym Śląsku? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać. Jedno jest pewne: ta kwatera będzie interesującym miejscem do obserwacji w kolejnych latach, szczególnie gdy drzewa wejdą w pełnię owocowania.




1 komentarz
Pan Michał sam ma łeb na karku i ma mądrą żonę więc są skazani na sukces.