Na Broniszach pełne alejki jabłek. Najlepiej schodzi Ligol i Szampion

by kobieta

Na Broniszach pełne alejki jabłek. Ligol i Szampion pojawiają się wcześniej niż zwykle

Na rynku hurtowym w Broniszach widać już sporo jesiennych odmian jabłek. Jak relacjonuje jeden z handlujących, który regularnie przywozi tam towar, w sprzedaży są już m.in. Ligol i Szampion. Co ciekawe, Ligola wozi na giełdę od około dwóch tygodni, choć dla wielu sadowników to zdecydowanie zbyt wczesny okres na zbiór.

Gala po około 35 zł za skrzynkę

W przypadku Gali ceny rynkowe, według jego obserwacji, oscylują obecnie wokół 35 zł za skrzynkę. Podobny poziom dotyczy Lobo, które sprzedawane jest w granicach 30–35 zł za skrzynkę.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z odmianami, które jeszcze do niedawna kojarzyły się przede wszystkim z późniejszym okresem handlu. Szampion i Ligol są obecne już na Broniszach i, jak słyszymy, ich cena dochodzi do około 35 – 40 zł za skrzynkę.

Skąd tak wczesny Ligol na rynku? Odpowiedź jest prosta: jeśli jest kupiec i można go sprzedać, handlujący nie widzi powodu, żeby czekać.

Ligol najlepiej schodzi na rynku, kupców nie interesuje termin zbioru, oni teraz chcą te jabłka. Osobiście uważam, że jest wcześnie na te odmiany do handlu, ale jak jest kasa i schodzi, to co tu się zastanawiać – mówi.

Najbardziej charakterystyczny obraz Bronisz z tej rozmowy dotyczy jednak nie samych cen, ale ilości towaru.

– Niczego nie brakuje. Jest tyle towaru, że przyjechałabyś, byś nie wiedziała, gdzie jesteś. Jest zapełnione sześć alejek towaru – opisuje handlujący.

Rynek jest więc mocno zapełniony, a kupujących – przynajmniej w dniu rozmowy – nie ma tylu, ile mogłaby sugerować ilość znajdującego się tam jabłka. Zejście nie jest obecnie szczególnie dynamiczne.

Letnie jabłko słabiej, jesienne łatwiej sprzedać

W rozmowie pojawia się też wyraźna różnica między popytem na odmiany letnie a tymi, które można już zaliczyć do jesiennych.

– Nie ma szału, ale bardziej pokupne jest na pewno to zimowe jabłko od letniego. Letnie jabłko słabo – ocenia handlujący.

W praktyce chodzi przede wszystkim o twardość owocu i oczekiwania poszczególnych odbiorców. Jak tłumaczy, klient zaopatrujący sieciówki szuka twardego jabłka. Z kolei delikatesy są innym segmentem rynku i nie każdą odmianę łatwo tam sprzedać.

Sadownicy chcą sprzedawać „na hura”?

Ciekawa część rozmowy dotyczy także tego, jak obecna sytuacja na giełdzie może wyglądać w porównaniu z ubiegłym rokiem. Zdaniem handlującego, rok temu na Broniszach było mniej tak przepełnionych alejek.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.