Polskie arbuzy zostały na polach. Sieci handlowe nie chcą kupować polskich arbuzów!

by kobieta

Dobre zbiory nie zawsze oznaczają sukces producenta. Przekonują się o tym plantatorzy arbuzów z południowego Mazowsza. Choć owoce są dorodne i nadają się do sprzedaży, część z nich w połowie września wciąż pozostaje na polach. Powód? Brak odbiorców i ograniczone zainteresowanie dużych sieci handlowych krajowym produktem.

Rynek, który przez kilka lat rozwijał się dzięki rosnącej produkcji polskich arbuzów, znalazł się w trudnym momencie. Plantatorzy z Grabowej na południu Mazowsza liczyli, że wysokiej jakości owoce bez większych problemów trafią do sprzedaży. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana.

Jak wynika z materiału wyemitowanego 17 września 2026 r. w programie „Agrobiznes”, gospodarstwo ma jeszcze do zebrania około 100 ton arbuzów. Owoce są dojrzałe lub zbliżają się do właściwego terminu zbioru, ale ich zebranie bez zapewnionego zbytu oznaczałoby dla producentów kolejne koszty i ryzyko strat.

Owoce są, ale brakuje rynku

Plantatorzy znaleźli się w sytuacji, w której sam fakt wyprodukowania dobrej jakości towaru nie gwarantuje jego sprzedaży. Zbiory zostały częściowo wstrzymane. Arbuzy pozostawione na polu mają obecnie większą szansę na zachowanie jakości niż te, które zostałyby zebrane i trafiły do magazynów bez pewnego odbiorcy.

Problem nie dotyczy więc wyłącznie samej produkcji. Kluczowe okazuje się pytanie, co dzieje się z owocem po opuszczeniu pola.

– Włożyliśmy w to dużo pracy i serca. Arbuzy pięknie rosły, dojrzewały. Teraz jesteśmy natomiast w miejscu, gdzie około 100 ton zostało nam do oberwania i nie mamy gdzie tego sprzedać – mówi cytowany przez „Agrobiznes” Dawid Bieńkowski, plantator z województwa mazowieckiego.

Dla gospodarstwa oznacza to trudną decyzję: ponosić kolejne wydatki na zbiór i przygotowanie owoców do sprzedaży czy ograniczyć koszty i czekać na pojawienie się odbiorców.

Sprzedaż prosto z gospodarstwa jako sposób na przetrwanie

Jednym ze sposobów ratowania tegorocznej produkcji stała się sprzedaż bezpośrednia. Klienci mogą kupować arbuzy bezpośrednio w gospodarstwie, omijając tradycyjny łańcuch dystrybucji.

To rozwiązanie pozwala zagospodarować przynajmniej część plonu. Ma jednak oczywiste ograniczenie – skala takiej sprzedaży jest zdecydowanie mniejsza niż możliwości dużych odbiorców.

– Wiadomo, że to jest mała skala, ale ratujemy się jak możemy. Teraz każdy pieniądz się liczy, ale to i tak jest kropla w morzu w porównaniu do tego, co powinno być – podkreśla plantator.

W przypadku gospodarstwa dysponującego dziesiątkami czy setkami ton owoców sprzedaż bezpośrednia może być więc sposobem na ograniczenie strat, ale trudno traktować ją jako pełne rozwiązanie problemu.

Sukces polskich arbuzów okazał się krótkotrwały?

Jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Polska produkcja arbuzów zaczęła wykorzystywać lukę na europejskim rynku. Szczególne znaczenie miał sierpień, kiedy krajowa produkcja mogła trafiać do odbiorców w okresie mniejszej dostępności owoców z innych części Europy.

Zdaniem Pawła Myziaka, producenta i dystrybutora warzyw, był to moment, który dawał polskim producentom dużą szansę na zbudowanie trwałej pozycji.

– Kiedyś sierpień był miesiącem pustym, jeżeli chodzi o produkcję arbuza w Europie. Pięknie tę lukę przez kilka lat wykorzystaliśmy, natomiast nie odrobiliśmy pracy domowej, ponieważ nie wystarczy wejść na rynek, należy go utrzymać i rozwijać. Dzisiaj nikt już tego nie robi – wskazuje.

To właśnie utrzymanie rynku może okazać się dla krajowych producentów większym wyzwaniem niż sama uprawa.

Konsument ma znaczenie

W tle problemów producentów pozostaje jeszcze jeden istotny element – wybory konsumentów. Krajowy arbuz musi konkurować z owocami sprowadzanymi z południa Europy, które od lat są obecne w handlu.

Jednym z kluczowych zadań producentów jest zatem przekonanie klientów, że arbuz wyprodukowany w Polsce może być równie atrakcyjny pod względem smaku i jakości.

To jednak wymaga nie tylko dobrej produkcji, lecz także stabilnego systemu sprzedaży, odpowiedniej promocji i zainteresowania odbiorców hurtowych.

Źródło: „Agrobiznes”, TVP, materiał z 17 września 2026 r.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.