Rzetelne dane o zbiorach są kluczowe dla rynku sadowniczego – Mirosław Maliszewski

by kobieta

Podczas XXVI Dnia Otwartego Sadu Doświadczalnego SGGW „Wilanów” jednym z ważnych tematów debaty była kwestia wiarygodności danych dotyczących wielkości zbiorów oraz ich wpływu na rynek owoców. Głos w dyskusji zabrał Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników Rzeczypospolitej, który zwrócił uwagę, że błędne informacje mogą mieć poważne konsekwencje przede wszystkim dla producentów.

Maliszewski podkreślił, że dane dotyczące produkcji rolnej nie zawsze są wystarczająco dokładne i powinny być weryfikowane. Jego zdaniem szczególne znaczenie ma to w przypadku prognoz, które trafiają do instytucji krajowych i europejskich.

„Nie zawsze są prawdziwe dane w tych ankietach. Zawsze je trzeba zweryfikować. […] Błąd w tym zakresie ma katastrofalne skutki” – mówił prezes Związku Sadowników Rzeczypospolitej.

Jak zaznaczył, producenci nie powinni próbować wykorzystywać informacji o wielkości zbiorów jako narzędzia do kształtowania cen. Zarówno zaniżanie, jak i zawyżanie prognoz może bowiem odbić się na całym rynku.

„Powinniśmy się już przyzwyczaić do tego, że nie warto grać tym, że powiemy, że jest mniej, to pewnie przetwórcy zapłacą więcej albo sieci handlowe. Jak ktoś powie, że jest dużo, za dużo, to ktoś skomentuje, że pewnie chcemy wyrzucić na rynek. Każda zła informacja, błąd, przynosi później katastrofalne skutki. Zwłaszcza dla tego, który jest na dole, czyli dla sadownika” – podkreślił Maliszewski.

Rynek nie kończy się na Polsce

Prezes ZSRP zwrócił również uwagę na potrzebę zmiany sposobu patrzenia na konkurencję. Jego zdaniem polscy producenci zbyt długo analizowali rynek przede wszystkim z perspektywy krajowej.

„Do tej pory, jak gdyby w dyskusji na forum krajowym, jako konkurencję uznawaliśmy sadowników z innych regionów Polski albo sąsiadów. Podchodziliśmy do rynku bardzo polocentrycznie. Nie uznawaliśmy absolutnie faktu, że Polska może być importerem owoców” – mówił.

Jako przykład podał sytuację na rynku czereśni, która – jego zdaniem – pokazała, do czego może prowadzić niedoszacowanie zbiorów. Jednocześnie zaznaczył, że podobny problem może dotyczyć innych gatunków owoców.

Według Maliszewskiego większą uwagę należy zwracać na sytuację na rynkach zagranicznych. Dotyczy to nie tylko największych światowych producentów, takich jak Stany Zjednoczone, Australia, RPA, Indie czy Chiny, ale również Turcji.

„Bardzo rzadko bierzemy pod uwagę to, co się dzieje w Turcji. A to też będzie miało ogromne znaczenie dla rynku światowego” – zauważył.

Sieci handlowe i ryzyko importu

Maliszewski skierował również uwagę na sieci handlowe, które podejmują decyzje zakupowe na podstawie informacji o dostępności owoców. Jego zdaniem nierzetelne lub przesadnie pesymistyczne komunikaty dotyczące krajowych zbiorów mogą stać się impulsem do zwiększania importu, tak jak to było w tym roku z czereśnią.

Zdaniem prezesa ZSRP doświadczenia z rynku czereśni powinny być dla całej branży lekcją. Manipulowanie informacją może bowiem przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.

„To doświadczenie czereśniowe […] pokazało, że nie ma co tymi danymi manipulować. Lepiej podawać rzetelne informacje, żeby później nie być rozczarowanym” – podkreślił.

W jego ocenie podobny scenariusz może pojawić się również na rynku jabłek. Jeżeli informacje o krajowej podaży będą sugerować niedobór owoców, sieci handlowe mogą szukać większych ilości za granicą.

Prezes ZSRP zaznaczył przy tym, że zwiększanie importu w sytuacji, gdy krajowa produkcja jest wystarczająca, może mieć negatywne konsekwencje dla polskich producentów.

Potrzebne są dane oparte na rzeczywistej produkcji

Maliszewski wskazał, że znacznie łatwiej jest uzyskać wiarygodne informacje o wielkości produkcji w krajach, gdzie producenci są silnie zorganizowani w grupach i organizacjach producenckich.

„Oni w zasadzie mogą co do tony określić, jakie mają zbiory, bo robią to na podstawie tego, co trafiło do magazynu” – powiedział.

W Polsce problemem pozostaje natomiast rozproszona struktura produkcji oraz niechęć części sadowników do ujawniania rzeczywistych wielkości zbiorów i zapasów. Jak zauważył Maliszewski, producent może obawiać się, że przekazanie informacji o dużej ilości posiadanych jabłek wpłynie na jego sytuację handlową.

Rzetelna informacja jako warunek stabilnego rynku

Wystąpienie prezesa Związku Sadowników Rzeczypospolitej było apelem o większą odpowiedzialność całego sektora za informacje dotyczące produkcji i zapasów. W jego ocenie wiarygodne dane są potrzebne zarówno producentom, przetwórcom, handlowcom, jak i instytucjom podejmującym decyzje dotyczące rynku rolnego.

„Pracujemy nad dobrymi informacjami rynkowymi o sadownictwie. No też musimy się wszyscy nauczyć, żeby podejmować decyzje w oparciu o rzeczywiste dane” – podsumował Mirosław Maliszewski.

Jego zdaniem doświadczenia ostatnich sezonów pokazują, że w warunkach coraz bardziej globalnego rynku polskie sadownictwo nie może ograniczać się wyłącznie do obserwowania krajowej produkcji. Konieczne jest uwzględnianie sytuacji na rynkach zagranicznych, rzeczywistych poziomów zapasów oraz możliwości importu. Wszystko to sprawia, że wiarygodna informacja staje się jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa ekonomicznego polskich gospodarstw sadowniczych.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.