W sadach centralnej Polski trwa początek zbiorów czereśni. Choć na rynku pojawiają się już pierwsze większe partie owoców, sadownicy z rejonu Grójca i Białobrzegów podkreślają, że zdecydowana większość tegorocznych zbiorów jest jeszcze przed nimi. Obecnie zrywane są głównie wcześniejsze odmiany, natomiast na pełnię sezonu trzeba jeszcze poczekać.
Sadownik z okolic Grójca informuje, że zakończyły się już zbiory odmiany Nimba, a obecnie do zbioru wchodzi Sweet Aryana oraz Summit.
– Nimba się skończyła, teraz zbieramy Sweet Aryanę, a do zbioru wchodzi Summit. Wandy jeszcze nie zrywamy. To dopiero początek sezonu – mówi producent.
Jak dodaje, w jego gospodarstwie zebrano dotychczas jedynie niewielką część plonu.
– To dopiero prawie nic. Początek. Dziwię się, gdy ktoś mówi, że zrywa już Tamarę czy Karmen. Być może są to pojedyncze owoce z bardzo młodych, dwuletnich drzewek, ale dla mnie na te odmiany jest jeszcze za wcześnie – ocenia sadownik.
Podobne obserwacje płyną z gospodarstwa położonego w okolicach Białobrzegów. Tam zbiory są nieco bardziej zaawansowane, jednak również daleko do ich zakończenia.
– Powoli bierzemy się za Tamarę. Obecne upały przyspieszają dojrzewanie owoców i trzeba uważać, żeby się nie „ugotowały” na drzewach. Kordii jeszcze nie zacząłem zbierać. Jeśli chodzi o cały sad, to można przyjąć, że jesteśmy na poziomie około 40 proc. zbiorów – informuje plantator.
Ceny niższe niż przed rokiem
Zdaniem producentów ceny czereśni są obecnie niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Sadownik z okolic Grójca sprzedaje owoce na skup po około 12 zł za kilogram.
– Czereśnie oddaję na skup po 12 zł za kilogram, niezależnie od odmiany. Na rynku hurtowym w Broniszach oraz w handlu eksportowym ceny wahają się obecnie od 10 do 18 zł za kilogram – informuje.
Podobne stawki uzyskują producenci współpracujący z grupami producenckimi.
– Wczoraj cena w mojej grupie producentów wynosiła 12 zł za kilogram – podkreśla sadownik z Białobrzegów.
Szpaki największym problemem sezonu
Tegoroczne zbiory utrudnia nie tylko pogoda, ale również nasilona presja ptaków. Sadownicy zgodnie wskazują, że szczególnie duże straty powodują szpaki.
– W tym roku mamy prawdziwą plagę ptactwa, przede wszystkim szpaków. To obecnie największy problem w sadach – mówi producent z rejonu Grójca.
Również sadownik spod Białobrzegów zwraca uwagę, że mimo skutecznej ochrony sadów przed chorobami i szkodnikami, to właśnie ptaki odpowiadają obecnie za największe straty.
– Z ochroną nie ma większych problemów, natomiast szpaki dają się mocno we znaki – podsumowuje.
Wszystko wskazuje na to, że najintensywniejszy okres zbiorów czereśni w centralnej Polsce przypadnie na najbliższe tygodnie. Do zbioru pozostają jeszcze popularne odmiany średnio późne i późne, takie jak Kordia, Regina czy Wanda, które stanowią znaczącą część produkcji w wielu gospodarstwach sadowniczych.
