Sadownicy liczą straty po katastrofalnym sezonie. „Nie pamiętam tak trudnego roku”
– Tak trudnego roku nie pamiętam – mówił na antenie Polskiego Radia RDC Mirosław Maliszewski (PSL), przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz prezes Związku Sadowników RP. Jak podkreślał, seria niekorzystnych zjawisk pogodowych doprowadziła do ogromnych strat w sadach i na plantacjach w całym kraju.
– W tym roku mieliśmy najpierw wczesnowiosenne przymrozki, później suszę, następnie upały, które na wielu plantacjach dosłownie ugotowały owoce. Teraz w wielu regionach Polski dochodzi jeszcze grad, który niszczy to, co pozostało na drzewach i krzewach. To wyjątkowo trudny rok dla polskich sadowników – powiedział gość audycji „Poranek RDC”.
Krótki sezon i słabe zbiory
Najbardziej ucierpiały owoce miękkie. Maliszewski zwrócił uwagę, że sezon na truskawki był wyjątkowo krótki, a plony znacznie niższe niż zwykle.
– Wiosenne przymrozki bardzo mocno uszkodziły truskawki. Późniejsze opady deszczu w okresie dojrzewania sprawiły, że wiele owoców po prostu zgniło. Ani producenci nie mogli cieszyć się ze zbiorów, ani konsumenci z dostępności polskich truskawek – tłumaczył.
Nieco lepiej poradziła sobie borówka wysoka, jednak sytuacja w sadach z jabłkami, czereśniami i śliwami jest znacznie gorsza.
– Borówka chyba najlepiej zniosła tegoroczne warunki pogodowe. Natomiast w przypadku jabłek, czereśni czy śliwek sytuacja wygląda zdecydowanie gorzej – ocenił.
Mniej owoców, wyższe ceny i import
Zdaniem prezesa Związku Sadowników RP mniejsze zbiory oznaczają również utrzymanie wysokich cen owoców. Szczególnie widoczne jest to na rynku czereśni, których krajowej produkcji jest zbyt mało.
Braki uzupełnia import, głównie z krajów spoza Unii Europejskiej.
– W przypadku czereśni ponad 80 proc. importu pochodzi z Turcji. Owoce sprowadzane są również z Serbii i Macedonii. Na polski rynek trafiło już kilka tysięcy ton importowanych czereśni, ponieważ krajowych było po prostu za mało – wyjaśnił.
Jak dodał, na początku sezonu część sprowadzanych owoców była sprzedawana jako polskie.
– Wzmożone kontrole Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych ograniczyły proceder polonizowania importowanych czereśni. Nie zmienia to jednak faktu, że owoce te trafiły na rynek i skutecznie wyparły część krajowej produkcji, obniżając ceny uzyskiwane przez polskich sadowników – zaznaczył.
Jabłek będzie wyraźnie mniej
Tegoroczne warunki atmosferyczne mocno odbiły się również na produkcji jabłek.
– Szacujemy, że zbiorów będzie zdecydowanie mniej niż przed rokiem. W poprzednich sezonach, nawet po przymrozkach, można było bez trudu znaleźć sady z normalnym plonowaniem. W tym roku jest to bardzo trudne – powiedział Mirosław Maliszewski.
Potrzebna pomoc dla sadowników
Przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa podkreślił, że wielu producentów znalazło się w dramatycznej sytuacji finansowej.
– Są gospodarstwa, które straciły ponad 50 proc., 80 proc., a niektóre nawet cały tegoroczny plon. Tacy sadownicy zostali praktycznie pozbawieni środków do życia, bo nie mają czego sprzedać. Dlatego potrzebują nadzwyczajnego wsparcia – mówił.
Jak poinformował, trwa szacowanie strat przez specjalne komisje, a Ministerstwo Rolnictwa wraz ze Związkiem Sadowników RP pracuje nad formami pomocy. Do Komisji Europejskiej został również złożony wniosek o uruchomienie nadzwyczajnego wsparcia dla poszkodowanych producentów.
źródło: RDC
