W sadach rozpoczęły się pierwsze zbiory wiśni. Choć sezon dopiero się rozpędza, producenci już muszą podejmować trudne decyzje. Wysokie temperatury, zapowiadane burze i skutki wiosennych przymrozków sprawiają, że tegoroczna kampania zapowiada się jako wyjątkowo wymagająca.
Jeden z sadowników przyznaje, że pierwszym zbieranym w jego gospodarstwie jest odmiana Groniasta. Jak podkreśla, owoce mogłyby pozostać na drzewach jeszcze kilka dni, jednak prognozy pogody nie pozostawiają dużego pola do ryzyka. – „Mogłyby jeszcze kilka dni powisieć, ale boję się tych nawałnic, które prognozują” – mówi.
Na rynku hurtowym odmiana Groniasta dopiero zaczyna się pojawiać, dlatego trudno jeszcze jednoznacznie określić jej wartość handlową. Punktem odniesienia są ceny wcześniejszych odmian takie jak Nefris i Sabina, które osiągają około 60–70 zł za 3-kilogramową łubiankę. Zdaniem producentów taki poziom cen jest uzasadniony ograniczoną podażą i wysokimi kosztami produkcji.
Sam sadownik zamierza rozpocząć sprzedaż od około 60 zł za łubiankę. – „Będę cenił 60 zł i taka cena będzie mnie satysfakcjonowała” – ocenia.
Nie tylko ceny budzą emocje. Dużym problemem są również wysokie temperatury, które utrudniają prowadzenie zbiorów. Owoce szybciej się nagrzewają i tracą jakość, dlatego wielu producentów planuje pracę dopiero po zachodzie słońca. – „Przez te upały słabe zejście. Dlatego chcę jechać dopiero wieczorem, jak się schłodzi” – wyjaśnia rozmówca.
Sadownicy zwracają także uwagę na różnice między odmianami. Groniasta jest ceniona przede wszystkim za trwałość i dobrą jakość pozbiorczą. Owoce są jędrne, dobrze znoszą transport i nie mają tendencji do szybkiego puszczania soku, dzięki czemu cieszą się zainteresowaniem handlu.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w sadach z odmianą Łutówka. W wielu gospodarstwach wiosenne przymrozki spowodowały bardzo duże straty. – „Łutówka pusta. W zeszłym roku łutówki było 25t/hektar a w tym roku żeby było 3t to będę zadowolony.” – podsumowuje krótko sadownik, pokazując zdjęcie drzew praktycznie pozbawionych owoców.
Na zakończenie sadownik zwraca uwagę, że skutki przymrozków są bardzo zróżnicowane i w dużej mierze zależą od zastosowanej ochrony. – „Groniastej jest trochę więcej niż w zeszłym roku. Tam, gdzie było zraszanie nadkoronowe, owoców jest zdecydowanie więcej. Natomiast tam, gdzie go nie było, nawet na wyżej położonych stanowiskach praktycznie nie ma czego zbierać. Groniasta i Kelleris najlepiej zniosły przymrozki. Z kolei Łutówka po zastosowaniu ochrony nadkoronowej często choruje, a Groniasta takich problemów nie wykazuje” – podsumowuje producent.
Początek sezonu pokazuje, że tegoroczne zbiory będą wymagały od producentów dużej elastyczności. Ostateczny poziom cen zależeć będzie od podaży, przebiegu pogody oraz jakości owoców trafiających na rynek w najbliższych dniach.
