Grzegorz Socha po zakończeniu sezonu wiśniowego nie chce kolejnej kłótni ani politycznych przepychanek. Zamiast tego proponuje wspólne spotkanie rolników z przedstawicielami administracji i samorządu. „Usiądźmy przy jednym stole i zacznijmy działać” – apeluje. Wskazuje też, że średnia cena wiśni, jaką uzyskał w tym sezonie, wyniosła około 3,30 zł za kilogram.
Sezon wiśniowy się skończył. Teraz czas wyciągnąć wnioski
Dla wielu sadowników tegoroczny sezon wiśniowy był trudny i – jak podkreśla Grzegorz Socha – zdecydowanie zbyt słaby pod względem finansowym.
– Średnia cena, która u mnie wychodzi, to około 3,30 zł za kilogram. Trudno przy takich cenach mówić o satysfakcji z całorocznej pracy – mówi.
Socha nie zamierza jednak kończyć na narzekaniu. Jego zdaniem zakończenie sezonu powinno być początkiem poważnej rozmowy o tym, co zrobić, aby podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłym roku.
I właśnie dlatego zwrócił się bezpośrednio do przedstawicieli administracji i samorządu.
Grzegorz Socha zwrócił się do ministra, wojewody i starosty
W swoim apelu Grzegorz Socha kieruje słowa do ministra Stefana Krajewskiego, wojewody Michała Skotnickiego oraz starosty Marcina Piwnika.
Propozycja jest prosta: spotkajmy się i porozmawiajmy o konkretnych rozwiązaniach.
Nie w formie kolejnej konferencji czy politycznego sporu, ale przy jednym stole – razem z rolnikami.
– Zróbmy stół, nawet u mnie w Wiśniach, wypijmy kawę, wypijmy herbatę, wypijmy może wiśniówkę. Porozmawiajmy o rozwiązaniach, nie zostawiajmy rolników samych – apeluje Socha.
To właśnie ten fragment jego wypowiedzi może zwrócić szczególną uwagę. Za lekką formą kryje się bowiem bardzo konkretna propozycja: spotkać się bez partyjnych podziałów i wspólnie poszukać sposobu na poprawę sytuacji producentów owoców.
„Może moje pomysły są głupie”. Socha chce rozpocząć rozmowę
Grzegorz Socha przyznaje, że sam ma kilka pomysłów na uzdrowienie sytuacji w sadownictwie i rolnictwie. Nie twierdzi jednak, że zna wszystkie odpowiedzi.
Wręcz przeciwnie.
– Może moje pomysły są bardzo głupie, ale mam kilka pomysłów, co zrobić, żeby uzdrowić sytuację w sadownictwie, w rolnictwie i tak dalej – mówi.
I właśnie w tym widzi sens wspólnej dyskusji.
Jeżeli jakiś pomysł jest zły – trzeba to powiedzieć. Jeżeli lepsze rozwiązania mają inni rolnicy – trzeba ich zaprosić do rozmowy. Jeżeli swoje propozycje mają przedstawiciele administracji – również powinni je przedstawić.
Nie chodzi więc o to, żeby jedna osoba miała gotową receptę. Chodzi o to, żeby tę receptę wspólnie wypracować.
„Weźmy kilku prawdziwych rolników i porozmawiajmy”
Jednym z najważniejszych elementów propozycji Sochy jest udział samych rolników.
Jego zdaniem przy stole powinni znaleźć się przedstawiciele administracji i samorządu, ale również kilku rolników, którzy na co dzień mierzą się z problemami produkcji i sprzedaży owoców.
– Może inni rolnicy mają lepsze pomysły. Weźmy kilku rolników, prawdziwych rolników i porozmawiajmy – przekonuje.
To ma być rozmowa o tym, co można zrobić już teraz, aby przyszły sezon nie przyniósł producentom kolejnego rozczarowania.
Bez polityki, bez kamer i bez wzajemnego obwiniania
Socha stawia sprawę jasno: przy takim spotkaniu polityka powinna zejść na dalszy plan.
Jego propozycja zakłada rozmowę przedstawicieli administracji, samorządu i rolników bez partyjnych sporów i wzajemnego przerzucania odpowiedzialności.
– Przy tym stole zostawmy politykę za drzwiami – apeluje.
W jego ocenie rolnicy nie potrzebują kolejnej dyskusji, w której poszczególne strony będą wskazywały winnych. Potrzebują przede wszystkim konkretnych rozwiązań.
– Rolnik nie potrzebuje kolejnej kłótni. Rolnik potrzebuje rozwiązania – podkreśla.
Od wiśni do jabłek, ogórków i innych problemów rolnictwa
Choć punktem wyjścia jest zakończony sezon wiśniowy, propozycja Sochy ma być szersza.
Najpierw – rozmowa o wiśniach i wnioski po tegorocznym sezonie. Później podobne spotkania mogłyby dotyczyć kolejnych sektorów rolnictwa.
Jabłka, ogórki, warzywa i inne problemy producentów – lista jest znacznie dłuższa niż jeden gatunek owoców.
Zdaniem Sochy właśnie od małego, konkretnego spotkania można rozpocząć szerszą dyskusję o problemach polskiego rolnictwa.
„Macie mój numer telefonu”. Jest konkretne zaproszenie
Apel kończy się bezpośrednim zaproszeniem.
Socha deklaruje, że jest gotowy na spotkanie i czeka na kontakt ze strony ministra, wojewody lub starosty.
– Macie mój numer telefonu. Jestem dostępny praktycznie o każdej porze – mówi.
Miejsce również już jest.
Spotkanie może odbyć się u niego, wśród wiśni.
Czy z tego pomysłu coś wyniknie?
Najważniejsze pytanie brzmi teraz: czy propozycja wspólnego stołu rzeczywiście doczeka się realizacji?
Grzegorz Socha nie przedstawia jej jako gotowego programu naprawczego. Chce przede wszystkim rozpocząć rozmowę i zebrać przy jednym stole ludzi, którzy mają różne doświadczenia i różne pomysły.
Jego zdaniem dopiero z takiej dyskusji może powstać coś, co rzeczywiście będzie można wdrożyć.
Sezon wiśniowy się skończył. Problem jednak pozostał.
I właśnie dlatego – zamiast czekać do kolejnego sezonu – Socha proponuje, aby już teraz usiąść razem i zastanowić się, co można zrobić inaczej.
Bo jak podsumowuje:
„Czasami więcej można osiągnąć przy jednym stole niż na dziesięciu konferencjach”.
SEO
Tytuł SEO: Grzegorz Socha apeluje do ministra. „Zróbmy stół” i porozmawiajmy o rolnictwie
Meta description: Grzegorz Socha apeluje do ministra Stefana Krajewskiego, wojewody Michała Skotnickiego i starosty Marcina Piwnika. Chce wspólnego spotkania rolników i rozmowy o przyszłości sadownictwa.
Proponowany slug: grzegorz-socha-apel-minister-wojewoda-starosta-wisnie-rolnictwo
Frazy kluczowe: Grzegorz Socha, Stefan Krajewski, Michał Skotnicki, Marcin Piwnik, wiśnie, ceny wiśni, sadownicy, sadownictwo, rolnictwo, problemy rolników, sezon wiśniowy, ceny owoców, rolnicy



