Noc z 21 na 22 sierpnia oraz sobotni poranek przyniosły w wielu regionach bardzo silne podmuchy wiatru. Dla sadowników oznacza to kolejne straty w i tak trudnym sezonie. Z drzew spadały jabłka i gruszki, łamały się gałęzie, a miejscami całe fragmenty koron zostały uszkodzone.
To miała być kolejna sierpniowa noc, jednak gwałtowna pogoda szybko pokazała swoje niebezpieczne oblicze. Wraz z burzami pojawił się silny, porywisty wiatr. Prognozy IMGW dla części regionów przewidywały porywy sięgające 90 km/h, lokalnie nawet 100 km/h. W kolejnych godzinach obowiązywały również ostrzeżenia przed silnym wiatrem, z porywami miejscami dochodzącymi do 110 km/h.
Sadownicy liczą straty
Najbardziej widoczne skutki nawałnicy widać w sadach. Silne podmuchy poruszały całymi koronami drzew, łamiąc gałęzie i zrzucając owoce, które jeszcze niedawno miały trafić na rynek.
Na zdjęciach wykonanych po przejściu silnego wiatru widać jabłoni leżące na ziemi. W wielu miejscach pod drzewami pojawiły się całe skupiska strąconych jabłek. Są również połamane i odgięte konary.
Problem dotyczy nie tylko jabłek. Z drzew spadały także gruszki. Dla gospodarstw oznacza to straty, których na tym etapie sezonu nie da się już odrobić.

„Jabłek i tak było mało”
Jak mówią sadownicy, tegoroczna sytuacja była trudna już wcześniej. W wielu sadach plon został mocno ograniczony przez wiosenne przymrozki. Drzewa zawiązały mniej owoców, dlatego każdy kilogram jabłek pozostałych na drzewach miał dla gospodarzy szczególne znaczenie.
Teraz do strat po przymrozkach dochodzi kolejny cios – silny wiatr.
– Jabłek po przymrozkach i tak było mało, a teraz z tego, co zostało, kolejne owoce spadły. W niektórych sadach można mówić nawet o około 40 proc. dodatkowych strat – wskazują sadownicy.
Ostateczny bilans będzie można jednak określić dopiero po dokładnym przejściu przez wszystkie kwatery. Część uszkodzeń jest widoczna od razu, ale dopiero kolejne dni pokażą skalę połamanych gałęzi i owoców, które w wyniku uderzeń o ziemię nie będą już nadawały się do sprzedaży.
Kolejny trudny cios dla gospodarstw
Dla sadowników sierpniowa nawałnica jest szczególnie bolesna. To okres, w którym owoce dojrzewają i zbliża się czas zbiorów. Każdy silniejszy podmuch może oznaczać utratę części plonu, a w tym roku margines bezpieczeństwa był już niewielki.
Na wielu plantacjach pod drzewami zalegają jabłka. Widać również liście i połamane fragmenty gałęzi. Drzewa, które jeszcze przed nawałnicą były obciążone owocami, musiały zmierzyć się z bardzo silnym naporem wiatru.
Sadownicy podkreślają, że tegoroczny sezon już wcześniej przyniósł wiele problemów. Przymrozki ograniczyły zawiązywanie owoców, a teraz silny wiatr zabrał część tego, co udało się uratować.



