Tegoroczny sezon sadowniczy należy do wyjątkowo trudnych. Mrozy, wiosenne przymrozki, susza, gradobicia oraz fale upałów spowodowały znaczne straty w sadach na terenie całego kraju. Choć dolnośląskie gospodarstwa są w nieco lepszej sytuacji niż wiele innych regionów Polski, również tam plony będą mniejsze niż oczekiwano.
W sadzie w Lutyni rozpoczęły się już zbiory letnich odmian jabłek, a w najbliższych dniach ruszą także zbiory brzoskwiń. Sadownicy podkreślają jednak, że od początku roku musieli mierzyć się z wyjątkowo niesprzyjającymi warunkami pogodowymi.
– „Poczynając już od początku zimy, która była intensywna w niektórych rejonach Polski, gdzie ucierpiały całe drzewa i kwatery, po trudną wiosnę. Przymrozki to już nawet trudno nazwać przymrozkami, to były faktyczne ataki mrozu” – powiedział Maciej Karczewski, właściciel sadów w Lutyni.
Kolejnym problemem okazały się rekordowo wysokie temperatury na przełomie czerwca i lipca. Intensywne słońce uszkodziło wiele owoców jeszcze przed zbiorami.
– „Słońce i bardzo intensywne upały sprawiły, że mnóstwo owoców się po prostu ugotowało na drzewie i na krzaku. Porzeczki, borówki czy jabłka mają bardzo dużo oparzeń słonecznych” – dodał Karczewski.
Choć sytuacja w Lutyni nie jest tak dramatyczna jak dwa lata temu, kiedy wiosenne przymrozki zniszczyły około 90 procent owoców, w wielu innych gospodarstwach w Polsce straty są bardzo poważne.
– „W większości gospodarstw sadowniczych są ogromne straty. Począwszy od przymrozków, które zdziesiątkowały uprawy sadownicze, później nastąpiła susza” – wyjaśnił Jarosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.
Mniejsze zbiory oznaczają nie tylko niższe dochody producentów, ale także ograniczenie możliwości eksportowych. Polska od lat należy do czołowych producentów owoców w Europie i na świecie, dlatego spadek produkcji może odbić się również na zagranicznych rynkach.
– „Utrata produkcji, utrata plonów i zbiorów powoduje, że nie mamy oferty na wiele atrakcyjnych rynków eksportowych” – zaznaczył Jarosław Maliszewski.
Sadownicy liczą teraz na spokojniejszą pogodę. Umiarkowane temperatury i regularne opady mogłyby pomóc w dojrzewaniu pozostałych owoców oraz ograniczyć dalsze straty.
Optymistyczne są również prognozy synoptyków.
– „Tak, zdecydowanie ta część kraju ma być w obszarze spokojniejszej pogody. Nie spodziewamy się żadnych gwałtownych zjawisk, nie spodziewamy się silnych porywów wiatru, ale też nie prognozujemy jakiejś upalnej, ciężkiej pogody” – zapowiedział Przemysław Makarewicz, synoptyk IMGW.
Sadownicy zgodnie podkreślają, że polskim owocom najlepiej służy umiarkowany klimat. Pozostaje mieć nadzieję, że druga część sezonu przyniesie bardziej sprzyjające warunki i pozwoli uratować pozostałą część tegorocznych plonów.
Źródło: opracowanie na podstawie materiału „Fakty TVP3 Wrocław”
