Ukraińskie maliny wypierają polskie? Branża alarmuje: „Nie mamy szans”

by kobieta

Ukraińskie maliny coraz mocniej konkurują z polskimi. Branża ostrzega przed utratą rynku

Rosnący import mrożonych malin z Ukrainy budzi coraz większe obawy polskich producentów. Problemem nie jest już wyłącznie ilość owoców trafiających do Polski. Przedstawiciele branży wskazują, że ukraińscy producenci coraz mocniej konkurują z Polską także na rynkach Europy Zachodniej.

Dyskusja na ten temat rozgorzała po wypowiedzi Przemysława Czarnka (PiS), który zwracał uwagę na gwałtowny wzrost importu mrożonych malin z Ukrainy. Według przedstawionych przez niego danych miał on wynieść 70 proc.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zakwestionowało jednak tę wartość. Resort podał, że w 2025 r. do Polski sprowadzono 27,5 tys. ton mrożonych malin z Ukrainy o wartości 412,9 mln zł. W 2024 r. było to 20,4 tys. ton, co oznacza wzrost o około 35 proc., a nie 70 proc.

Nie zmienia to faktu, że import pozostaje na wysokim poziomie. Co więcej, dane za pierwsze miesiące 2026 r. pokazują dalszy wzrost dostaw.

Ukraińskie owoce konkurują z polskimi

Na problem zwraca uwagę Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw. Jego zdaniem rozwój produkcji malin na Ukrainie może coraz mocniej odbijać się na pozycji polskich producentów.

– Ukraińcy konkurują z nami na rynkach naszych dotychczasowych odbiorców – wskazuje Boguta.

To właśnie rynek Europy Zachodniej jest jednym z najważniejszych pól tej konkurencji. Według przedstawiciela branży ukraińskie firmy, dysponując tańszym produktem, coraz skuteczniej próbują zdobywać odbiorców, którzy wcześniej kupowali maliny z Polski.

– Zgadzam się z tezą, że już nas wypierają w tym segmencie na rynku unijnym. Ukraina odcina nam możliwość sprzedaży na tych rynkach, bo oferuje tańsze produkty – ocenia Boguta.

Jego zdaniem problem może być znacznie szerszy niż tylko kwestia importu malin do Polski. Jeżeli ukraińska produkcja będzie nadal rosła, presja konkurencyjna może być odczuwalna również w przypadku innych owoców.

Import nadal rośnie

Według danych resortu rolnictwa w 2022 r. z Ukrainy sprowadzono do Polski 22,1 tys. ton mrożonych malin. W 2023 r. było to 24,8 tys. ton, a w 2024 r. – 20,4 tys. ton.

W 2025 r. import wzrósł do 27,5 tys. ton.

Jeszcze bardziej uwagę zwracają dane dotyczące wartości sprowadzanych owoców. W 2025 r. wyniosła ona 412,9 mln zł.

Także pierwsze miesiące 2026 r. przyniosły dalszy wzrost. Od stycznia do maja do Polski trafiło 6,79 tys. ton mrożonych malin z Ukrainy o wartości 119,5 mln zł. W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku wartość importu wzrosła o 48,5 mln zł.

Ekspert: polska oferta będzie ograniczana

Do problemu odnosi się również dr Łukasz Zaremba z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego. Jego zdaniem obecny trend może utrzymać się w kolejnych latach.

– Mrożone maliny z Ukrainy wypierają polskie. Można przyjąć, że w nadchodzących latach dostawy mrożonych malin z Ukrainy będą rosły, a oferta podażowa z Polski będzie w tym zakresie ograniczana – ocenia ekspert.

Taka sytuacja oznacza dla polskich producentów coraz trudniejszą walkę o odbiorców. Szczególnie istotne jest to w przypadku sprzedaży na rynki zachodnioeuropejskie, gdzie cena jest jednym z podstawowych elementów decydujących o wyborze dostawcy.

„W malinie nie mamy szans”

Przedstawiciele branży obawiają się, że problem nie zakończy się na malinach. Witold Boguta wskazuje, że podobna presja konkurencyjna może pojawić się również w przypadku innych owoców, zwłaszcza tych, których zbiór odbywa się mechanicznie.

– W malinie nie mamy szans w dłuższej perspektywie i powoli te szanse będziemy tracić w innych produktach, zwłaszcza kombajnowych – mówi.

Dla polskich gospodarstw oznacza to trudniejszą sytuację na rynku i większą presję na ceny. Z jednej strony rosnąca produkcja na Ukrainie zwiększa dostępność owoców w Europie, z drugiej – polscy producenci muszą mierzyć się z kosztami produkcji i wymaganiami unijnego rynku.

Przyszłość polskich malin pod znakiem zapytania

Skala importu z Ukrainy nie potwierdza wprawdzie wzrostu o 70 proc., o którym była mowa w publicznej debacie, ale dane Ministerstwa Rolnictwa pokazują, że dostawy pozostają znaczące i w 2025 r. wyraźnie wzrosły.

Dla branży najważniejsze pozostaje jednak to, co wydarzy się w kolejnych latach. Jeśli ukraińska produkcja i eksport będą nadal rosły, polscy producenci mogą coraz częściej walczyć nie tylko o krajowego klienta, ale przede wszystkim o utrzymanie swojej pozycji na europejskim rynku.

źródło: finanse.wp.pl

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.