Mirosław Maliszewski był gościem Radia Rekord 106,2 FM. W rozmowie poruszono dramatyczną sytuację sadowników po tegorocznych przymrozkach, które dotknęły wiele regionów kraju.
– Rzeczywiście mamy do czynienia z ogromną klęską. Ostatnia tego typu sytuacja miała miejsce podczas zimy stulecia w latach 1986–1987. Niewielu już ją pamięta, ale wtedy znakomita większość produkcji sadowniczej została zniszczona. W tym roku podobnych zniszczeń dokonały wiosenne przymrozki – mówił Mirosław Maliszewski.
Jak podkreślił prezes Związku Sadowników RP, obecnie trwa szacowanie strat. Sam odwiedza gospodarstwa sadownicze w całej Polsce, aby ocenić skalę problemu i przygotować odpowiednie rozwiązania pomocowe.
– Jeżdżę po różnych regionach kraju, korzystając również z kilometrówki poselskiej, po to, żeby zobaczyć, jak wygląda sytuacja sadowników i jakiej pomocy potrzebują. Chcemy, aby wsparcie było adekwatne do skali strat i racjonalnie wydatkowane – zaznaczył.
Maliszewski zwrócił uwagę, że wielu producentów owoców już trzeci rok z rzędu zmaga się z przymrozkami niszczącymi plony. Jego zdaniem konieczna jest zarówno pomoc finansowa, jak i inwestycje w nowoczesne systemy ochrony upraw.
– Nie jest wielką sztuką dać ludziom jednorazowe wsparcie finansowe, choć ono oczywiście jest potrzebne. Większym wyzwaniem jest zapewnienie sadownikom możliwości technicznego zabezpieczenia produkcji przed przymrozkami – podkreślił.
Chodzi przede wszystkim o systemy zraszania nadkoronowego, które chronią kwiaty i zawiązki owoców przed niskimi temperaturami.
– Zraszanie z góry powoduje, że opadająca woda oddaje ciepło i chroni rośliny przed zamarzaniem. To skuteczna metoda, ale bardzo kosztowna. Instalacja takich systemów to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych na hektar – wyjaśnił.
Prezes Związku Sadowników RP podkreślił, że zabezpieczenie produkcji jest dziś kluczowe dla przyszłości polskiego sadownictwa.
– Musimy zrobić wszystko, aby gospodarstwa mogły normalnie produkować także w kolejnych latach. Produkcję trzeba nie tylko wyhodować, ale później sprzedać, dostarczyć konsumentom w Polsce i za granicą oraz zapewnić rolnikom możliwość dalszego funkcjonowania i zarabiania – podsumował Mirosław Maliszewski.






