Cena wiśni spadła z 6,50 do 3,50 zł w pięć dni. „To jaka jest granica? Może wysypiemy wiśnie pod ministerstwem?”
Emocje na rynku wiśni sięgają zenitu. W ciągu zaledwie pięciu dni roboczych cena skupu spadła z 6,50 do 3,50 zł/kg. Sadownicy nie kryją oburzenia, a wśród producentów coraz częściej pojawiają się głosy o konieczności protestu. – To jaka jest granica? Ile jeszcze cena ma spaść, żeby minister zareagował? – pyta Grzegorz Socha, rolnik z województwa świętokrzyskiego.
Pięć dni i spadek o 3 złote
Jeszcze kilka dni temu zakłady przetwórcze płaciły za kilogram wiśni około 6,50 zł. Dziś wielu producentów słyszy stawkę na poziomie 3,50 zł/kg. Tak gwałtowna obniżka budzi ogromne emocje, zwłaszcza że – jak podkreślają sadownicy – sezon nie należy do łatwych, a dobrego jakościowo surowca nie ma pod dostatkiem.
– Dzisiaj cena to 3,50 zł. W ciągu pięciu dni spadła z 6,50 do 3,50 zł. Dzwonił do mnie znajomy wiśniarz i powiedział, że jest gotowy wysypać tonę wiśni pod ministrem. To jaka jest granica? Ile jeszcze cena ma spaść, żeby minister zareagował? Jaka ma być cena, żeby ktoś w końcu zajął się tą sprawą? Może ktoś ma wywrotkę, pojedziemy pod ministra Stefana Krajewskiego i wysypiemy mu tę wiśnię. Zakłady robią, co chcą – mówi Grzegorz Socha.
„Przy deficycie towaru ceny powinny rosnąć”
Rolnik zwraca uwagę na coś, co – jego zdaniem – trudno wytłumaczyć zasadami wolnego rynku.
– Czy jest jakakolwiek agenda państwowa, która to monitoruje? Jak to możliwe, że przy tak niewielkiej podaży wiśni ceny są tak niskie? Najbardziej zastanawia mnie jednak jedno. Skoro mamy wolny rynek i konkurencję, to jak to możliwe, że praktycznie wszystkie zakłady mają identyczną cenę? – pyta.
Jak dodaje, w sytuacji ograniczonej podaży wysokiej jakości owoców przetwórcy powinni konkurować o surowiec.
– Przy takim deficycie ładnego towaru wiśniowego zakłady powinny podbijać cenę, żeby kupić najlepszy surowiec na mrożenie. Tymczasem dzieje się coś zupełnie odwrotnego – podkreśla.
„Nie chodzi tylko o cenę”
Zdaniem Grzegorza Sochy problemem jest nie tylko poziom cen, ale również ich gwałtowne zmiany.
– Nie nagrywałbym tych materiałów, gdyby od początku sezonu cena wynosiła 4–4,50 zł za kilogram. Byłoby uczciwie. Byłoby przewidywalnie. Ale takie gwałtowne zmiany i – moim zdaniem – manipulowanie rynkiem oraz rolnikami po prostu mi się nie podobają. Mówię: stop. Dość. – zaznacza.
Coraz głośniej o proteście
Wśród producentów pojawiają się coraz bardziej radykalne pomysły na zwrócenie uwagi opinii publicznej na sytuację na rynku. Jednym z nich jest symboliczne wysypanie wiśni przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi lub przed zakładem przetwórczym.
Na razie są to głosy płynące z emocjonalnych dyskusji prowadzonych przez sadowników, jednak frustracja producentów wyraźnie narasta. Wielu z nich oczekuje przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, dlaczego przy ograniczonej podaży owoców ceny skupu spadają w tak szybkim tempie i dlaczego niemal wszystkie zakłady przetwórcze oferują producentom identyczne stawki.
Czy obecna sytuacja jest wyłącznie efektem mechanizmów rynkowych, czy też wymaga analizy ze strony instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad konkurencją i rynkiem rolno-spożywczym? To pytanie coraz częściej wybrzmiewa wśród sadowników z całej Polski.
