Sąd Rejonowy w Kielcach zdecydował, że 192 tys. dolarów, które przez pomyłkę trafiły na rachunek T.B. Fruit zabezpieczony przez polską prokuraturę, może zostać zwrócone amerykańskiej firmie. Dla sadowników, którzy od lat czekają na zapłatę za dostarczone owoce, oznacza to jednak kolejną złą wiadomość. Pieniądze nie trafią bowiem do masy upadłościowej spółki.
Sprawa dotyczy przelewu opiewającego na 192 tys. dolarów, czyli około 700 tys. zł. Środki wysłała firma Greenwood Associates z Chicago. Pieniądze trafiły na rachunek T.B. Fruit w Polsce, który wcześniej został zabezpieczony przez prokuraturę.
Amerykańska firma szybko poinformowała jednak, że przelew był wynikiem pomyłki. Pieniądze nie miały trafić do Polski, lecz na konto T.B. Fruit prowadzone w Mołdawii.
Sąd: pieniądze nie należały do T.B. Fruit
Sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Kielcach. Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, na początku sierpnia sąd uznał, że bank może zwrócić środki ich nadawcy.
Kluczowe znaczenie miała dokumentacja dotycząca rachunku oraz okoliczności przelewu. Z przedstawionych informacji wynikało, że pieniądze zostały wysłane już po zakończeniu współpracy pomiędzy firmami.
Sąd uznał, że samo pojawienie się pieniędzy na rachunku upadłej spółki nie oznacza jeszcze, że stały się one jej własnością. W praktyce oznacza to, że około 700 tys. zł nie zasili majątku, z którego mogliby zostać spłaceni wierzyciele T.B. Fruit.
Po wykonaniu decyzji pieniądze mają wrócić do nadawcy w Stanach Zjednoczonych.
Dla sadowników to kolejna strata szansy na odzyskanie należności
Właśnie ten aspekt sprawy jest szczególnie istotny dla sadowników. T.B. Fruit pozostawiło po sobie wysokie zobowiązania wobec dostawców owoców i innych kontrahentów.
Według informacji przytoczonych przez WP około 100 polskich sadowników i dostawców nadal nie otrzymało zapłaty za dostarczony surowiec. Łączna wartość roszczeń ma przekraczać 40 mln zł, z czego około 25 mln zł przypadać ma na zobowiązania wobec rolników.
Dla gospodarstw sadowniczych nie są to wyłącznie liczby zapisane w dokumentach upadłościowych. Za każdą z tych kwot stoją zbiory, koszty produkcji, paliwo, środki ochrony roślin, nawozy, praca ludzi i miesiące oczekiwania na zapłatę.
Dlatego decyzja dotycząca 192 tys. dolarów budzi wśród wierzycieli emocje. Każda dodatkowa kwota znajdująca się w masie upadłościowej mogłaby bowiem zwiększyć pulę przeznaczoną na spłatę części zaległości.
– Dla mnie taka sytuacja jest porażką systemu – powiedział WP Lucjan Zębek, przedstawiciel poszkodowanych sadowników i byłych kontrahentów.
Właściciel spółki nadal jest poszukiwany
T.B. Fruit było związane z Tarasem Barszczowskim, ukraińskim przedsiębiorcą, który w Polsce jest poszukiwany listem gończym. Prokuratura zarzuca mu m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz oszustwa związane z działalnością gospodarczą.
Zakłady T.B. Fruit w Annopolu i Dwikozach od dłuższego czasu nie prowadzą działalności. Jednocześnie Barszczowski pozostaje poza granicami Polski i, według informacji przywoływanych przez WP, nadal prowadzi działalność biznesową na Ukrainie oraz w innych państwach.
Prokuratura Krajowa informowała, że na Ukrainie nie doszło do zatrzymania podejrzanego w ramach polskiego postępowania. Istotne znaczenie ma tu fakt, że Ukraina co do zasady nie dokonuje ekstradycji własnych obywateli.
Czy zakłady T.B. Fruit wrócą do pracy?
W tle całej sprawy pozostaje jeszcze jeden ważny dla regionu temat: przyszłość zakładów w Dwikozach i Annopolu.
Jak informuje WP, 10 sierpnia wicemarszałek województwa świętokrzyskiego Grzegorz Socha zaproponował, aby zakład w Dwikozach przejął Skarb Państwa i podjął próbę ponownego uruchomienia produkcji.
Na razie nie ma jednak decyzji o przejęciu zakładów przez państwo. Majątek pozostaje w rękach syndyka i będzie zagospodarowywany zgodnie z procedurą upadłościową.
Sadownicy nadal czekają na swoje pieniądze
Historia 192 tys. dolarów pokazuje, jak skomplikowana jest sytuacja wierzycieli T.B. Fruit. Z jednej strony sąd uznał, że omyłkowo przelane środki nie należą do upadłej spółki. Z drugiej – sadownicy, którzy dostarczali owoce i przez lata współpracowali z zakładami, wciąż czekają na należne im pieniądze.
Dla gospodarstw sadowniczych każdy odzyskany procent należności może mieć znaczenie. Tymczasem kolejne środki, które mogłyby potencjalnie zasilić masę upadłościową, zostają poza nią.
Sprawa T.B. Fruit pozostaje więc nie tylko historią upadłej firmy i problemów prawnych jej właściciela. To przede wszystkim wielomilionowe zobowiązania, które odczuwają konkretni sadownicy i ich gospodarstwa.
Źródło: Wirtualna Polska (wiadomosci.wp.pl)



