Czerwone, zielone, żółte, słodkie, kwaśne, chrupiące albo miękkie. 28 września swoje święto ma jeden z najbardziej rozpoznawalnych owoców świata – jabłko. W Polsce trudno wyobrazić sobie jesień bez sadów pełnych owoców, skrzynek z jabłkami i zapachu szarlotki unoszącego się w kuchni. Ale jabłko to coś więcej niż tylko owoc. Od stuleci jest obecne w sztuce, literaturze, muzyce, religii, kulturze i oczywiście na naszych stołach.
Jabłko ma swoje święto
28 września obchodzony jest w Polsce Światowy Dzień Jabłka. To okazja, aby przypomnieć sobie o owocu, który jest jednym z symboli polskiego sadownictwa i ważną częścią naszego rolnictwa. Właśnie pod koniec września trwa intensywny sezon zbiorów wielu odmian, dlatego trudno o lepszy moment, by spojrzeć na jabłko nieco szerzej niż tylko jak na zwykłą przekąskę.
I właściwie trudno się dziwić. Jabłko jest z nami niemal na każdym kroku.
Owoc, który został symbolem
Jabłko przez wieki otrzymywało znaczenia wykraczające daleko poza kuchnię.
W kulturze europejskiej kojarzono je m.in. z wiedzą, pokusą, miłością, pięknem, władzą i nieśmiertelnością. Pojawia się w przedstawieniach artystycznych, opowieściach religijnych i literaturze. Jabłko znamy z historii Adama i Ewy, z mitologicznych opowieści o złotym jabłku, z baśni o Królewnie Śnieżce czy z licznych dzieł malarskich.
Jest też obecne w świecie nauki i popkultury. Jedno z najbardziej znanych skojarzeń to jabłko przypisywane Izaakowi Newtonowi – historia, która na trwałe weszła do popularnego wyobrażenia o odkryciu prawa grawitacji.
A później jabłko wkroczyło również do muzyki, filmu i współczesnej kultury. Wystarczy wspomnieć choćby charakterystyczne jabłko kojarzone z zespołem The Beatles i jego działalnością wydawniczą.
Jednym słowem: niewiele jest zwykłych owoców, które zrobiły tak dużą karierę w kulturze.
Polska jabłkiem stoi
Jeżeli jest jednak miejsce, w którym jabłko ma szczególne znaczenie, to bez wątpienia jest nim Polska.
Polska jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej i zajmuje 4. miejsce na świecie, ustępując Chinom, Turcji i Stanom Zjednoczonym. To nie są więc tylko owoce, które jesienią kupujemy na targu czy w sklepie. Za każdym polskim jabłkiem stoi ogromna gałąź rolnictwa: sadownicy, gospodarstwa, sortownie, chłodnie, przetwórnie, firmy transportowe i eksporterzy.

Jabłkowe zagłębie znajduje się na Mazowszu
To właśnie tam jesienią można zobaczyć charakterystyczny krajobraz polskiego sadownictwa: rzędy jabłoni, skrzynie wypełnione owocami, ciągniki przemieszczające się między kwaterami i ludzi, którzy od świtu pracują przy zbiorach.
Nic więc dziwnego, że jabłko stało się jednym z symboli polskiej wsi.

Gala, Szampion, Ligol, Idared… czyli jakie jabłko wybieramy najczęściej?
W Polsce nie ma jednej odmiany, która całkowicie zdominowałaby wszystkie sady. To właśnie różnorodność jest jedną z ciekawostek naszego sadownictwa. Wśród najpopularniejszych odmian uprawianych w Polsce m.in. Idared, Jonagold, Szampion, Ligol, Golden Delicious, Red Delicious, Galę, Glostera, Lobo i Cortlanda.

A skoro jabłko, to oczywiście… szarlotka
Bez dwóch zdań – jednym z pierwszych skojarzeń z jabłkiem jest szarlotka.
Ciepła, pachnąca cynamonem, z miękkimi jabłkami i kruchym ciastem. Najlepiej jeszcze z cukrem pudrem, lodami waniliowymi albo odrobiną bitej śmietany. Brzmi jak klasyczny polski deser. I właśnie tutaj kryje się ciekawostka.
Sama nazwa „szarlotka” pochodzi od francuskiego słowa charlotte. Pierwowzór deseru znanego jako charlotte russe został przygotowany na początku XIX wieku przez słynnego francuskiego cukiernika Marie-Antoine’a Carême’a dla cara Rosji Aleksandra I. Nazwa miała nawiązywać do księżniczki Charlotty Hohenzollern.
Tyle że francuski pierwowzór wyglądał zupełnie inaczej niż szarlotka, którą znamy dzisiaj.
Był to rodzaj owocowego deseru otoczonego biszkoptami i wypełnionego kremem. Z czasem przepis ewoluował, a polska kuchnia nadała mu własny charakter. Dzisiejsza szarlotka najczęściej oznacza kruche lub półkruche ciasto oraz masę z duszonych albo pieczonych jabłek.
I chyba właśnie dlatego można powiedzieć, że szarlotka ma francuskie korzenie, ale polską duszę.

Jabłko nie tylko do ciasta
Choć szarlotka jest królową jabłkowych deserów, możliwości jest znacznie więcej.
Jabłka trafiają do kompotów, racuchów, naleśników, sałatek, sosów, musów, przetworów i soków. Z jabłek powstają także cydr oraz koncentrat soku jabłkowego. Polska jest zresztą ważnym eksporterem zarówno świeżych jabłek, jak i zagęszczonego soku jabłkowego.
Jabłko potrafi więc być jednocześnie przekąską, składnikiem obiadu, deserem i surowcem dla przemysłu spożywczego.
Jabłko od drzewa do stołu
Światowy Dzień Jabłka jest więc nie tylko okazją do zjedzenia kolejnego owocu.
To także dobry moment, żeby pomyśleć o drodze, jaką jabłko pokonuje, zanim trafi do naszej kuchni. O sadowniku, który pielęgnuje drzewa przez cały rok. O pogodzie, która może w jednej chwili pokrzyżować plany całego sezonu. O zbiorach, przechowywaniu i transporcie.
A potem przychodzi najprostszy moment: jabłko ląduje na stole.

Możemy je po prostu umyć i zjeść. Możemy pokroić je do sałatki. Możemy zrobić kompot. Możemy upiec szarlotkę.
I chyba właśnie w tym tkwi fenomen jabłka. Od wieków jest symbolem i bohaterem opowieści, a jednocześnie pozostaje czymś niezwykle zwyczajnym – owocem, który można wziąć do ręki i zjeść w drodze do pracy, szkoły czy domu.
28 września warto więc uczcić jabłko po polsku: najlepiej sięgnąć po to, które wyrosło w naszym sadzie. A jeśli przy okazji na stole pojawi się jeszcze kawałek ciepłej szarlotki – tym lepiej.
Bo jabłko naprawdę ma swoje pięć minut. Choć, patrząc na jego historię, można odnieść wrażenie, że trwa ono już od kilku tysięcy lat.



