W grupie „Spotted Mogielnica i okolice” na Facebooku opublikowano apel skierowany bezpośrednio do sadowników. Jego autor zachęca, aby przed podjęciem decyzji o sprzedaży Gali porównać oferty kilku odbiorców i nie reagować nerwowo na presję cenową.
„Nie odstawiajmy Gali do podmiotów, które obecnie oferują rażąco niskie ceny!” – napisano w komunikacie.
Autor wpisu przekonuje, że obecny poziom cen trudno uzasadnić wyłącznie kosztami produkcji i sytuacją gospodarstw. Wskazuje również, że – w jego ocenie – na światowym rynku nie doszło do nagłej zmiany wartości Gali, która tłumaczyłaby tak silne obniżki cen proponowanych polskim sadownikom.
Pytanie o źródło presji cenowej
W apelu pojawia się również odniesienie do poprzedniego sezonu. Autor przypomina, że część podmiotów przechowywała Galę i inne odmiany, licząc na późniejszy wzrost cen. Według przedstawionej w poście argumentacji nie wszystkie takie decyzje okazały się opłacalne.
Stąd sugestia, że obecna presja cenowa może być związana także z próbą ograniczenia wcześniejszych strat. Autor apelu zaznacza jednak, że nie powinno się ich – jego zdaniem – odrabiać kosztem producentów.
Najważniejsze przesłanie wpisu sprowadza się do wezwania do większej ostrożności przy podejmowaniu decyzji sprzedażowych.
„Nie panikujmy i nie sprzedawajmy za wszelką cenę!”
Sadownicy zostali zachęceni do sprawdzania cen w kilku punktach skupu oraz do unikania sytuacji, w której pojedyncze transakcje bardzo nisko wycenionego towaru będą dodatkowo wpływać na poziom całego rynku.
„Twój towar – twoja decyzja”
W komentarzach szybko pojawiły się głosy popierające takie podejście. Bartłomiej zwrócił uwagę, że podobne dyskusje o cenach pojawiały się również w poprzednim sezonie. Jego zdaniem decyzja o sprzedaży powinna należeć do gospodarza, a sadownik dysponujący możliwością przechowania towaru może rozważyć przeczekanie trudniejszego momentu.
„Twój towar – twoja decyzja” – napisał, jednocześnie wskazując, że brak jedności w branży jest jednym z problemów utrudniających producentom skuteczne negocjowanie cen.
Podobny ton pojawił się w innych komentarzach. Katarzyna napisała: „Jestem za! Szanujmy swoją pracę! Im nas więcej tym lepiej”.
Kamil zwrócił natomiast uwagę na pojawiające się ogłoszenia dotyczące zakupu jabłek. Jego zdaniem sadownicy nie powinni spieszyć się ze sprzedażą po bardzo niskich stawkach.
„Nie wierzę tu w jedność”
Nie wszyscy komentujący podzielili jednak przekonanie, że producenci będą w stanie wspólnie ograniczyć sprzedaż.
Ewelina poparła samą ideę, ale jednocześnie wyraziła sceptycyzm co do możliwości osiągnięcia pełnej solidarności. Zwróciła uwagę, że część gospodarstw może wstrzymać sprzedaż, podczas gdy inni producenci zdecydują się sprzedać towar po cichu.
Podobną uwagę przedstawił Mariusz, który przywołał przykład z 2018 roku, kiedy – jak wspominał – niskie ceny skupu nie zawsze powstrzymywały wszystkich producentów przed sprzedażą. Jego komentarz spotkał się z kilkoma reakcjami poparcia.
W dyskusji pojawiły się także bardziej emocjonalne głosy. Jeden z komentujących stwierdził, że część gospodarstw, mających odpowiednie zaplecze finansowe i możliwości przechowywania, może przeczekać trudniejszy okres, podczas gdy pozostali będą zmuszeni sprzedać towar.
Cena to nie wszystko. Ważna jest także płatność
Autor apelu poruszył jeszcze jeden istotny dla producentów temat – bezpieczeństwo transakcji.
W końcowej części wpisu pojawiło się ostrzeżenie, aby przed przekazaniem jabłek dokładnie sprawdzać kondycję finansową odbiorcy i jego wiarygodność płatniczą. Autor odniósł się przy tym do niektórych podmiotów, które – jak twierdzi – w ostatnim czasie inwestują również poza branżą, między innymi w deweloperkę. Wspomniał także o problemach z terminowością płatności, które miały pojawiać się w poprzednim sezonie.
Te stwierdzenia są elementem apelu i opinii jego autora, a nie niezależnie potwierdzonymi informacjami o kondycji konkretnych firm. Dla sadownika praktyczny wniosek pozostaje jednak istotny: przy sprzedaży większych partii owoców warto zweryfikować nie tylko samą cenę, ale również warunki płatności i wiarygodność kontrahenta.
Czy sadownicy są w stanie mówić jednym głosem?
Dyskusja pod wpisem pokazuje, że problem nie sprowadza się wyłącznie do wysokości ceny Gali. W komentarzach powracały trzy kwestie: opłacalność produkcji, możliwość przechowania jabłek oraz brak wspólnego stanowiska producentów.
I właśnie ten ostatni element może okazać się najtrudniejszy. Jeżeli część gospodarstw będzie zmuszona do szybkiej sprzedaży, a inni zdecydują się czekać, trudno będzie stworzyć jednolitą presję negocjacyjną wobec odbiorców.
Z drugiej strony komentarze pokazują, że wśród sadowników istnieje potrzeba rozmowy o tym, jak reagować na niskie ceny i jak nie podejmować decyzji pod wpływem presji chwili.
Apel kończy się prostym hasłem: „Sadownicy – trzymajmy się razem”. To, czy przełoży się ono na rzeczywiste decyzje sprzedażowe, zależeć będzie jednak przede wszystkim od sytuacji poszczególnych gospodarstw, ich możliwości finansowych, zaplecza przechowalniczego oraz oceny ryzyka przez samych producentów.



