Polski sezon jabłkowy pod znakiem niepewności. Eksporterzy mierzą się z wahaniami cen
Polski rynek jabłek wchodzi w nowy sezon z dużą niewiadomą dotyczącą cen i wielkości zbiorów. Z jednej strony pojawiają się prognozy mówiące o wyraźnym spadku produkcji, z drugiej – część eksporterów ocenia, że tegoroczne sady mogą dostarczyć więcej owoców, niż sugerują rynkowe szacunki.
Na problem niestabilnych cen zwraca uwagę Mohamed Marawan, dyrektor zarządzający polskiego eksportera jabłek Sarafruit. Jego zdaniem obecna sytuacja jest w dużej mierze efektem spekulacji, która utrudnia podejmowanie racjonalnych decyzji handlowych.
„Sezon już teraz zapowiada się jako trudniejszy dla eksportu, ponieważ ceny jabłek są bardzo zmienne. Wynika to ze spekulacji, a nie z decyzji handlowych opartych na rzeczywistej sytuacji rynkowej. Najbardziej tracą na tym rolnicy i sadownicy” – ocenia Marawan.
Ile jabłek zbierze Polska?
Jednym z najważniejszych tematów przed rozpoczęciem sezonu pozostaje wielkość tegorocznych zbiorów jabłek w Polsce.
Niektóre prognozy zakładają produkcję na poziomie około 2,6–2,7 mln ton, czyli blisko 30 proc. mniej niż rok wcześniej. Marawan uważa jednak, że takie szacunki niekoniecznie odzwierciedlają sytuację, którą można obserwować bezpośrednio w polskich sadach.
– Kiedy patrzymy na sytuację w Polsce, nie wydaje się, żeby te informacje były prawidłowe. Widzimy większe zbiory niż w ubiegłym roku – mówi przedstawiciel Sarafruit.
Jego zdaniem rozbieżności między prognozami a obserwacjami z gospodarstw mogą dodatkowo napędzać spekulacje cenowe. Jeżeli rynek uwierzy w bardzo małą podaż jabłek, ceny mogą rosnąć jeszcze przed rozpoczęciem właściwego handlu nowym sezonem.
Dla sadowników oznacza to jednak przede wszystkim większą niepewność. Przy gwałtownych zmianach cen trudno zaplanować sprzedaż, logistykę i kontrakty eksportowe.
Wysokie ceny utrudniają sprzedaż w Egipcie
Jednym z kluczowych kierunków dla polskich jabłek pozostaje Egipt. Marawan, który niedawno odwiedził ten rynek, zwraca uwagę, że wysokie ceny zaczynają ograniczać handel również tam.
Podczas wizyty spotkał się z klientami z różnych części kraju i obserwował ofertę hurtową. Na rynku dostępne były jabłka między innymi z Polski, Włoch, Grecji, Libanu i Turcji.
Problemem były jednak ceny.
– Żadne z tych jabłek nie sprzedawały się tak jak zwykle, właśnie ze względu na wysokie ceny – relacjonuje Marawan.
To ważny sygnał dla polskich eksporterów. Egipt jest dużym i perspektywicznym rynkiem zbytu, ale konkurencja jest coraz większa, a importerzy mają do wyboru owoce z wielu krajów.
Idared traci przewagę cenową
Sytuacja polskich jabłek w Egipcie zmieniła się również pod względem preferowanych odmian.
Jeszcze kilka lat temu Idared był jedną z odmian, które pozwalały polskim eksporterom wyróżnić się na rynku. Według Marawana około trzy–pięć lat temu Idared pojawiał się w Egipcie stosunkowo wcześnie i był wyraźnie tańszy od części konkurencyjnych odmian.
Dzisiaj ta przewaga cenowa praktycznie zniknęła.
W efekcie polskie jabłka zaczęły przegrywać z włoskimi odmianami klubowymi, które coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na egipskim rynku.
Dla polskich eksporterów jest to jasny sygnał: sama dostępność jabłek nie wystarczy. Cena musi odpowiadać oczekiwaniom odbiorców, a oferta powinna być dopasowana do tego, czego rzeczywiście szukają importerzy i konsumenci.
Polska kontra Włochy. Walka o półkę sklepową
Sarafruit nie zamierza jednak rezygnować z Egiptu ani innych dotychczasowych rynków.
Strategia eksportera na najbliższy sezon zakłada przede wszystkim utrzymanie jakości polskich jabłek oraz zwiększenie współpracy z sieciami supermarketów. Zdaniem Marawana promocje prowadzone bezpośrednio z sieciami handlowymi mogą pomóc polskim jabłkom konkurować z włoskimi produktami.
– Jestem przekonany, że kiedy polskie jabłka muszą konkurować z włoskimi, naprawdę możemy to zrobić. I możemy zrobić to stosunkowo łatwo – podkreśla.
Kluczowa może być więc nie tylko cena samego owocu, ale również sposób jego sprzedaży. Promocje, odpowiednia ekspozycja i współpraca z supermarketami mogą pozwolić polskim jabłkom odzyskać część przewagi utraconej w ostatnich latach.
Eksporterzy chcą najpierw wzmocnić istniejące rynki
W tym sezonie Sarafruit nie planuje agresywnej ekspansji na nowe kierunki.
Firma chce najpierw poprawić swoją pozycję na rynkach, które już zna. Chodzi przede wszystkim o połączenie konkurencyjnych cen z wysoką jakością produktu.
Dopiero po ustabilizowaniu sprzedaży na obecnych kierunkach eksporter rozważy wejście na kolejne rynki.
To podejście ma szczególne znaczenie w sezonie, w którym trudno przewidzieć zarówno poziom produkcji, jak i ceny transportu czy sprzedaży hurtowej.
Pogoda dodatkowym wyzwaniem dla sadowników
Na sytuację w polskich sadach wpłynęła również pogoda.
Późne przymrozki wiosenne mogły ograniczyć zawiązywanie owoców. Późniejsze fale upałów oraz lokalne gradobicia przyczyniły się natomiast do problemów z jakością – w tym ordzawień, uszkodzeń gradowych i mniejszych rozmiarów jabłek w sadach, które nie były odpowiednio zabezpieczone.
Dla eksporterów oznacza to większą presję na sortowanie, przechowywanie i przygotowanie owoców do wysyłki.
Marawan wskazuje na konieczność rygorystycznego sortowania przed pakowaniem oraz właściwego zarządzania chłodniami. Celem jest uzyskanie jak najwyższego udziału jabłek pierwszej klasy w całym wolumenie przeznaczonym na eksport.
Logistyka i fracht będą równie ważne jak cena jabłek
W przypadku eksportu jabłek istotnym elementem kalkulacji pozostają również koszty transportu.
Przy niestabilnych cenach owoców nawet niewielka zmiana kosztów frachtu może zdecydować o opłacalności konkretnego kontraktu. Dlatego Sarafruit chce wcześniej konsolidować trasy transportowe i negocjować długoterminowe umowy na przewozy kontenerowe.
Eksporterzy liczą również na bardziej sprawiedliwe poziomy cen na rynkach hurtowych. Jeżeli koszty produkcji, pakowania i transportu rosną, sprzedaż po cenach niedostosowanych do realnych wydatków może szybko stać się nieopłacalna.
Polski eksport jabłek potrzebuje stabilizacji
Tegoroczny sezon jabłkowy zapowiada się więc jako okres dużej niepewności. Z jednej strony rynek musi odpowiedzieć na pytanie, ile jabłek faktycznie zostanie zebranych w Polsce. Z drugiej – eksporterzy muszą znaleźć poziom cen, który pozwoli konkurować na rynkach zagranicznych bez przerzucania całego ryzyka na sadowników.
Dla polskich firm eksportowych ważne będzie także pokazanie zagranicznym odbiorcom, dlaczego warto wybrać jabłka z Polski. Marawan wskazuje tutaj na znaczenie jakości, elastycznych warunków płatności oraz warunków sprzedaży dla sprawdzonych, wieloletnich partnerów.
Najbliższe miesiące pokażą, czy prognozy dotyczące wielkości zbiorów znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Jedno jest już jednak jasne: polski sezon jabłkowy będzie rozgrywał się nie tylko wokół wielkości zbiorów, ale przede wszystkim wokół ceny, jakości i zdolności eksporterów do utrzymania konkurencyjności na rynkach takich jak Egipt.
źródło: freshplaza.com



