Nowy sezon jabłkowy w Europie zapowiada się zupełnie inaczej niż poprzedni. Z najnowszych prognoz wynika, że w Unii Europejskiej zbiory będą wyraźnie niższe. Dla polskich producentów może to być sygnał poprawy sytuacji, choć na wzrost cen nie można jeszcze liczyć w ciemno.
Temat został poruszony podczas Dni Otwartych SGGW w Wilanowie, gdzie odbył się panel poświęcony sytuacji na rynku jabłek po zakończeniu sezonu. Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, zapowiedział przy tej okazji regularne analizowanie prognoz dotyczących rynku owoców.
Europa zbierze mniej jabłek
Według prognoz przedstawionych podczas konferencji Prognosfruit tegoroczne zbiory jabłek w Unii Europejskiej mają wynieść około 9,5 mln ton. To o 15 proc. mniej niż w poprzednim sezonie, a jednocześnie wynik poniżej średniej wieloletniej.
Mniejsza produkcja oznacza ograniczenie podaży na europejskim rynku. Sam ten fakt mógłby być korzystny dla sadowników, ponieważ przy mniejszej ilości owoców rośnie szansa na lepsze ceny. W tym sezonie sytuacja jest jednak bardziej złożona.
Polska nadal liderem produkcji
Polska pozostaje największym producentem jabłek w Unii Europejskiej. Także w naszym kraju prognozowane są jednak mniejsze zbiory niż przed rokiem oraz wynik poniżej średniej z ostatnich lat.
Do prognoz trzeba podchodzić z pewną ostrożnością. Ostateczny wynik będzie znany dopiero po zakończeniu zbiorów. W poprzednim sezonie rzeczywista produkcja okazała się bowiem wyższa od wcześniejszych szacunków.
Mniej jabłek także u konkurencji
Spadek produkcji nie dotyczy wyłącznie Polski. Mniejsze zbiory przewidywane są również w większości państw będących ważnymi producentami jabłek w Europie.
Prognozowane zmiany wyglądają następująco:
- Włochy: około 2 proc. mniej niż rok wcześniej,
- Francja: 24 proc. mniej,
- Niemcy: 10 proc. mniej,
- Belgia: 25 proc. mniej,
- Czechy: 17 proc. mniej.
To istotna informacja dla polskich sadowników. Jeżeli prognozy się potwierdzą, najważniejsi europejscy konkurenci również będą mieli do sprzedaży mniej owoców.
Czy mniejsza produkcja przełoży się na wyższe ceny?
To najważniejsze pytanie, jakie pojawia się przed rozpoczęciem nowego sezonu. Na pierwszy rzut oka odpowiedź mogłaby być prosta: mniej jabłek powinno oznaczać lepsze ceny.
Problemem są jednak zapasy pozostałe po poprzednim sezonie. Jak zwraca uwagę Mirosław Maliszewski, w niektórych krajach, przede wszystkim we Włoszech i Niemczech, nadal znajduje się dużo niesprzedanych jabłek.
Dlatego w najbliższych miesiącach znaczenie będzie miało nie tylko to, ile owoców zostanie zebranych, ale również jak szybko zostaną sprzedane istniejące zapasy. Dopiero połączenie tych dwóch czynników pokaże, jak będzie wyglądała sytuacja cenowa.
Początek sezonu daje powody do ostrożnego optymizmu
Pierwsze prognozy można więc uznać za korzystny sygnał dla producentów, ale jeszcze nie za gwarancję wyższych cen. Mniejsza produkcja w Polsce i w całej Unii Europejskiej może poprawić równowagę między podażą a popytem. Z drugiej strony rynek musi najpierw uporać się z zapasami z poprzedniego sezonu.
Najbliższe tygodnie i miesiące powinny przynieść więcej informacji na temat rzeczywistych zbiorów oraz tempa sprzedaży jabłek. Związek Sadowników RP zapowiada dalsze śledzenie prognoz dotyczących nie tylko jabłek, ale również kolejnych gatunków owoców.
Dla polskich sadowników oznacza to jedno: powodów do ostrożnego optymizmu jest więcej niż wcześniej, ale na ostateczną ocenę nowego sezonu trzeba jeszcze poczekać.



