W polskich sadach jabłoniowych po przymrozkach pojawiły się wtórne kwitnienia

by kobieta

Mimo niepewnej pogody na początku roku, sytuacja w polskich sadach jabłoniowych okazuje się lepsza, niż początkowo przewidywano. Choć wiosenne przymrozki wyrządziły znaczne szkody, wielu sadownikom udało się uratować część plonów dzięki odpowiednim zabiegom ochronnym.

Jak podkreśla Emilia Lewandowska z firmy eksportowej Fruit-Group, po wiosennych przymrozkach sady zostały odpowiednio zabezpieczone i poddane intensywnej pielęgnacji, aby uratować jak największą część przyszłych zbiorów. Kluczową rolę odegrały wtórne kwitnienia, które pojawiły się po ustąpieniu mrozów i umożliwiły zawiązanie nowych owoców. W niektórych sadach, które początkowo uznawano za całkowicie stracone, przewiduje się obecnie zbiory na poziomie około 20% typowego plonu.

Skala strat jest jednak bardzo zróżnicowana i zależy przede wszystkim od regionu kraju. Jak wyjaśnia Lewandowska, pod koniec kwietnia Polskę dotknęły nie tyle przymrozki, co silne mrozy. W niektórych częściach kraju temperatura spadła nawet do -15°C. W okolicach siedziby firmy Fruit-Group, gdzie odnotowano około -3°C, zbiory powinny być zbliżone do normalnych. Natomiast tam, gdzie temperatura obniżyła się do około -7°C, sadownicy mogą liczyć jedynie na 30–40% standardowego plonu.

Na ostateczną ocenę sezonu jest jednak jeszcze za wcześnie. Chociaż zakończył się już naturalny czerwcowy opad zawiązków, przed sadownikami wciąż pozostaje okres największego ryzyka występowania gradu, który może znacząco wpłynąć na wielkość i jakość zbiorów.

Obecnie wiadomo, że część sadów wyda normalny plon, podczas gdy w innych straty mogą sięgać nawet 80–90%. Najbardziej ucierpiały odmiany Jonagold, Jonaprince oraz Ligol. Znacznie lepiej prezentuje się sytuacja odmian Gala i Idared, których zbiory powinny utrzymać się na normalnym poziomie.

Zdaniem przedstawicielki Fruit-Group, jakość polskich jabłek osiągnęła obecnie poziom umożliwiający skuteczne zaopatrywanie nawet najbardziej odległych rynków eksportowych. Coraz większym zainteresowaniem odbiorców cieszy się odmiana Gala, a pełniejszy obraz rynku będzie można ocenić we wrześniu.

Największym wyzwaniem nadchodzącego sezonu będą uzyskanie odpowiednio dużych owoców odmian Jonagold, Jonaprince, Ligol i Lobo oraz przechowywanie jabłek. Nie wszystkie owoce, które przetrwały wiosenne przymrozki, będą bowiem nadawały się do długoterminowego magazynowania. Eksperci spodziewają się również, że sezon 2025/2026 będzie trudniejszy od poprzedniego. Mimo to dobre prognozy dotyczące zbiorów odmiany Gala stanowią optymistyczny sygnał dla całej branży sadowniczej.

źródło: www.freshplaza.com

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować