Jabłka dojrzewają pod Dolomitami. Melinda pokazuje, jak technologia zmienia oblicze sadownictwa
Ponad 400 tys. ton jabłek rocznie, 16 spółdzielni i tysiące rodzin związanych z sadownictwem. W dolinach włoskiego Trydentu Melinda łączy tradycyjną uprawę jabłoni z rozwiązaniami, które jeszcze niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić: przechowywaniem owoców we wnętrzu góry i transportem skrzyń kolejką linową. Podziemne magazyny w dawnych wyrobiskach dolomitu to jeden z najbardziej niezwykłych przykładów wykorzystania istniejącej infrastruktury w nowoczesnym rolnictwie.

W pierwszej połowie października, podczas wyjazdu zorganizowanego przez STEYR przy okazji prezentacji nowego ciągnika specjalistycznego Spezial F CVT 4120, mieliśmy okazję zajrzeć do wnętrza Melindy – włoskiego konsorcjum sadowników, którego jabłka od lat są obecne na rynku europejskim.

Wizyta w dolinach Val di Non i Val di Sole pokazała, że za dobrze znaną konsumentom marką stoi znacznie więcej niż uprawa i zbiór owoców. To rozbudowany system współpracy producentów, przechowywania, sortowania i dystrybucji, w którym równie ważne jak jakość jabłek stają się logistyka oraz efektywne wykorzystanie zasobów.

Najbardziej zaskakującym punktem wizyty był podziemny magazyn w rejonie Miniera di Rio Maggiore. Zamiast klasycznej hali chłodniczej, zlokalizowanej na powierzchni, zobaczyliśmy rozległe korytarze i komory wydrążone w dolomicie, w których przechowuje się tysiące ton owoców. Nie są to naturalne jaskinie w potocznym rozumieniu, lecz przestrzenie powstałe w wyniku działalności wydobywczej. Właśnie ich ponowne wykorzystanie stało się podstawą jednego z najbardziej charakterystycznych projektów Melindy.

Magazyn ukryty w sercu góry
Pomysł narodził się dzięki współpracy Melindy z firmą Tassullo, zajmującą się wydobyciem dolomitu i produkcją materiałów budowlanych. W miarę prowadzenia prac wydobywczych w masywie górskim powstawały puste przestrzenie, które można było zagospodarować w nowy sposób. Zamiast pozostawić je niewykorzystane, postanowiono przystosować je do przechowywania jabłek.

Przed realizacją projektu konieczne było sprawdzenie, czy warunki geologiczne, szczelność górotworu i stabilność temperatury pozwolą bezpiecznie magazynować żywność. Jak wyjaśniano podczas oprowadzania, istotne znaczenie miała również naturalna izolacja zapewniana przez masyw skalny i ograniczenie ryzyka przenikania wody.

Na głębokości około 275–300 metrów pod powierzchnią, w otoczeniu dziesiątek metrów skał, znajdują się specjalnie przygotowane komory chłodnicze. W korytarzach otaczających magazyny temperatura utrzymuje się na poziomie około 10–12°C, co ogranicza wpływ warunków zewnętrznych. Same jabłka przechowywane są jednak w znacznie niższej temperaturze, około +1°C, przy ściśle kontrolowanym składzie atmosfery.

To ważne rozróżnienie: góra nie zastępuje całkowicie urządzeń chłodniczych. Jej masa i właściwości izolacyjne pomagają stabilizować warunki, natomiast odpowiednią temperaturę oraz atmosferę wewnątrz komór zapewniają specjalistyczne instalacje.
W przechowywaniu jabłek kluczowe znaczenie ma ograniczenie procesów odpowiedzialnych za ich dojrzewanie. Dlatego stosuje się kontrolowaną atmosferę o obniżonej zawartości tlenu, z wykorzystaniem azotu do regulowania jej składu. W połączeniu z niską temperaturą pozwala to zachować jędrność, smak i jakość owoców przez wiele miesięcy, w zależności od odmiany i warunków przechowywania.

Podczas zwiedzania zwracaliśmy również uwagę na systemy bezpieczeństwa. Komory są oznaczone i monitorowane, a sygnalizacja świetlna informuje o warunkach panujących wewnątrz. Atmosfera o obniżonej zawartości tlenu stanowi poważne zagrożenie dla człowieka, dlatego wejście do komory jest możliwe dopiero po przeprowadzeniu odpowiednich procedur bezpieczeństwa.

Setki tysięcy ton w podziemnych komorach
Każda komora w Melindzie ma około 25 metrów długości, 12 metrów szerokości i 11 metrów wysokości. Nie mamy mniejszych ani większych komór — wszystkie mają standardowe wymiary. Wewnątrz jednej komory możemy przechowywać mniej więcej 900 000 kilogramów jabłek, około 2800 skrzyń.

Komory nie są jedynie miejscem, w którym owoce czekają na dalszą drogę. Każda partia jest identyfikowana, a lokalizacja poszczególnych skrzyń pozwala zarządzać zapasami zgodnie z zamówieniami odbiorców. Operatorzy wiedzą, w której części magazynu znajduje się określona odmiana i którą partię należy przygotować do wydania.
Kolejka linowa dla jabłek – logistyka bez tysięcy kursów ciężarówek
Drugim elementem, który szczególnie wyróżnia Melindę, jest specjalna kolejka linowa przeznaczona do transportu owoców. Łączy ona halę przetwórczą w rejonie Predai z podziemnymi komorami w kopalni Rio Maggiore. Jej trasa ma około 1,34 kilometra.

To rozwiązanie pozwala przenosić skrzynie z jabłkami bez konieczności wprowadzania ciężarówek do wnętrza kompleksu. Transport odbywa się za pomocą 28 kabin, z których każda może przewozić do trzech pojemników typu bin. W kabinie można umieścić trzy skrzynie, z których każda waży mniej więcej 350 kilogramów. System osiąga wydajność około 150 ton owoców na godzinę. Pełny przejazd jednej kabiny zajmuje mniej więcej 4 minuty i 30 sekund, natomiast sam przejazd z doliny na górę trwa zaledwie półtorej minuty.

Podczas zwiedzania mogliśmy zobaczyć, jak kabiny współpracują z przenośnikami. Skrzynie są odbierane i przekazywane dalej w sposób zautomatyzowany, a następnie transportowane do odpowiednich części magazynu. Tam, gdzie wymagane jest przemieszczanie ich pomiędzy poziomami, wykorzystywane są dodatkowe urządzenia transportowe.

Zastosowanie kolejki ma wymiar nie tylko technologiczny. Według Melindy instalacja może pozwolić uniknąć około 5 tys. przejazdów samochodów ciężarowych. Ogranicza tym samym ruch drogowy związany z przewozem jabłek, zmniejsza presję transportową w dolinie i usprawnia przepływ skrzyń pomiędzy obiektami.

Ważne jest także bezpieczeństwo pracy. Ograniczenie ruchu dużych pojazdów w ciasnych przestrzeniach podziemnych zmniejsza liczbę potencjalnych kolizji i ułatwia organizację codziennych operacji. Automatyzacja nie zastępuje tu całego procesu pracy, ale przejmuje zadania, które w takiej lokalizacji byłyby szczególnie czasochłonne i trudne do wykonania.

Kolejka linowa i podziemne magazyny tworzą jeden system: pierwsza odpowiada za sprawne przemieszczanie skrzyń, drugie pozwalają przechować owoce do momentu, gdy będą potrzebne na rynku. To przykład, w jaki sposób innowacje w logistyce mogą wspierać tradycyjną produkcję rolniczą.
Jak ma się 400 tysięcy ton jabłek do rzeczywistej skali produkcji?
Liczby dotyczące Melindy robią wrażenie także poza podziemnymi korytarzami. Konsorcjum skupia 16 spółdzielni oraz ponad 4 tys. rodzin producentów, prowadzących sady przede wszystkim w dolinach Val di Non i Val di Sole w regionie Trydentu.

Prezentacja pokazana podczas wizyty wskazywała około 6 670 hektarów sadów jabłoniowych i około 1 300 pracowników. Wspólnym mianownikiem dla tysięcy gospodarstw jest nie tylko marka, lecz także organizacja zbiorów, przechowywania, przygotowania handlowego i sprzedaży owoców.

Według najnowszego komunikatu Melindy dotyczącego sezonu 2025 zbiory przekroczyły 410 tys. ton jabłek, a obrót brutto konsorcjum wyniósł około 390 mln euro. Kwota rozliczeń z członkami przekroczyła 220 mln euro. To wyniki wyższe niż orientacyjne wartości prezentowane podczas wycieczki: 400 tys. ton produkcji i ponad 350 mln euro obrotu. Różnica pokazuje, jak zmieniają się wyniki z sezonu na sezon, zależnie między innymi od wielkości i jakości zbiorów oraz sytuacji na rynku.

Dla wyobrażenia sobie skali można przełożyć te dane na pojedyncze owoce. Przy założeniu, że przeciętne jabłko waży około 170 gramów, 400 tys. ton odpowiada mniej więcej 2,35 miliarda jabłek. Jeśli przyjąć średnicę 7,5 centymetra i ułożyć je jedno za drugim, powstałby ciąg o długości około 176 tys. kilometrów – ponad cztery razy tyle, ile wynosi obwód Ziemi na równiku. To oczywiście szacunek oparty na uśrednionych parametrach, ale dobrze oddaje skalę przedsięwzięcia.

Silna pozycja w kraju, obecność za granicą
Melinda jest przede wszystkim organizacją producentów, a nie pojedynczym gospodarstwem czy klasyczną spółką przemysłową. Jej siła opiera się na współpracy rodzin sadowniczych, które dzięki wspólnej strukturze mogą organizować sprzedaż, inwestować w infrastrukturę i docierać do dużych odbiorców.

Podczas prezentacji przedstawiono orientacyjny podział rynków zbytu: około 75 proc. sprzedaży we Włoszech oraz 25 proc. za granicą. Ten udział należy traktować jako dane pokazane uczestnikom spotkania, ponieważ proporcje między rynkiem krajowym i eksportem zmieniają się w zależności od sezonu.
Za tymi wynikami stoi rozbudowany proces. Jabłka po zbiorze trafiają do struktur spółdzielczych, gdzie są przygotowywane do dalszych etapów obrotu. Partie przeznaczone do przechowywania pozostają w kontrolowanych warunkach, a następnie są kierowane do sortowania, pakowania i wysyłki. O tym, które owoce i kiedy opuszczą magazyn, decydują między innymi odmiana, jakość i zamówienia odbiorców.

Wśród odmian wymienianych podczas oprowadzania znalazły się między innymi Golden Delicious, Royal Gala, Fuji i Red Delicious. Wybór odmian oraz sposób zarządzania ich przechowywaniem są ważne zarówno z punktu widzenia wymagań konsumentów, jak i organizacji dostaw.

Innowacja, która zaczyna się od wykorzystania tego, co już istnieje
Wizyta w Melindzie pokazuje, że współczesne sadownictwo nie kończy się na pielęgnacji drzew i zbiorze owoców. O konkurencyjności decydują także umiejętność zarządzania ogromnymi wolumenami, utrzymywania jakości przez wiele miesięcy i organizowania logistyki, która odpowiada na potrzeby rynku.

Podziemne komory powstały dzięki ponownemu wykorzystaniu przestrzeni pozostawionych po wydobyciu dolomitu. Z kolei kolejka linowa pozwala połączyć magazynowanie z transportem bez budowania kolejnych rozwiązań opartych na ruchu ciężarowym. Oba projekty wpisują się w szersze podejście do efektywnego gospodarowania przestrzenią, zasobami i energią.

Istotne pozostaje również społeczne znaczenie całego przedsięwzięcia. Za marką Melinda stoją tysiące rodzin, dla których produkcja jabłek jest podstawą działalności i elementem gospodarczego życia górskich dolin. Wspólna infrastruktura daje im możliwość uczestniczenia w rynku na skalę, której pojedyncze gospodarstwo nie byłoby w stanie osiągnąć samodzielnie.

Wyjazd zorganizowany przez STEYR przy okazji prezentacji ciągnika Spezial F CVT 4120 był więc okazją nie tylko do poznania technologii przeznaczonej dla sadownictwa, lecz także do zobaczenia całego otoczenia, w którym pracują współcześni producenci owoców. W Melindzie tradycja rolnicza spotyka się z automatyką, kontrolowaną atmosferą i nietypową logistyką. A jabłka, zanim trafią do konsumentów, odbywają część swojej drogi głęboko pod powierzchnią ziemi – w miejscu, które jeszcze niedawno służyło zupełnie innemu celowi.



