Legalizacja studni bez kar i opłat. Rolnicy oraz sadownicy zyskali czas do końca 2027 roku
Rolnicy i sadownicy korzystający z niezgłoszonych studni głębinowych otrzymali szansę na uregulowanie swojej sytuacji bez ponoszenia wysokich kosztów. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację Prawa wodnego, która wprowadza czasową abolicję dla właścicieli nielegalnych ujęć wód podziemnych. Na złożenie wniosku o legalizację będzie czas do 31 grudnia 2027 roku.
Koniec z opłatą legalizacyjną i karami
Nowelizacja ustawy – Prawo wodne przewiduje możliwość zalegalizowania istniejących urządzeń do poboru wód podziemnych wykonanych bez wymaganego pozwolenia lub zgłoszenia wodnoprawnego. Najważniejsza zmiana polega na tym, że właściciele takich studni nie będą musieli ponosić opłaty legalizacyjnej ani administracyjnych kar, o ile złożą kompletny wniosek do 31 grudnia 2027 roku.
Dotychczas legalizacja nielegalnej studni wiązała się z kosztowną procedurą. Oprócz przygotowania wymaganej dokumentacji technicznej należało uiścić opłatę przekraczającą 6,6 tys. zł, co skutecznie zniechęcało wielu właścicieli gospodarstw do uregulowania formalności.
Szansa dla gospodarstw sadowniczych i rolnych
Nowe przepisy mają szczególne znaczenie dla gospodarstw sadowniczych oraz rolnych, które coraz częściej korzystają z własnych ujęć wody. W ostatnich latach narastające problemy z suszą sprawiają, że dostęp do stabilnego źródła wody staje się kluczowy dla produkcji owoców, warzyw oraz utrzymania upraw.
W wielu gospodarstwach studnie powstawały kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat temu, często bez świadomości obowiązujących przepisów. Właściciele obawiali się później zgłaszać takie ujęcia z uwagi na ryzyko bardzo wysokich kar finansowych.
Abolicja dotyczy tylko istniejących studni
Warto pamiętać, że nowe przepisy obejmują wyłącznie studnie wykonane przed wejściem w życie nowelizacji. Nie oznacza to zniesienia obowiązujących procedur dla nowych inwestycji.
Każda studnia wykonana po wejściu w życie ustawy będzie musiała zostać zrealizowana zgodnie z obowiązującymi przepisami, z uzyskaniem wymaganych zgód lub dokonaniem odpowiedniego zgłoszenia.
Nowelizacja obejmie również postępowania legalizacyjne, które zostały wszczęte przed wejściem ustawy w życie, ale nie zostały jeszcze zakończone.
Limit poboru wody nadal obowiązuje
Eksperci przypominają, że sama legalizacja studni nie oznacza dowolności w korzystaniu z zasobów wód podziemnych.
Obowiązujące przepisy nadal przewidują możliwość poboru do 5 m³ wody na dobę w ramach zwykłego korzystania z wód. Większy pobór wymaga uzyskania pozwolenia wodnoprawnego.
Podczas legalizacji urzędnicy będą oceniać między innymi:
- parametry techniczne studni,
- wielkość poboru wody,
- sposób wykorzystania ujęcia,
- wpływ poboru na lokalne zasoby wodne.
Kary mogą być bardzo wysokie
Nielegalne korzystanie z wód podziemnych może wiązać się z dotkliwymi konsekwencjami finansowymi. Obowiązujące przepisy przewidują kary od 5 tys. zł do nawet 1 mln zł, a w przypadku niektórych naruszeń możliwe jest również naliczenie sankcji za okres do pięciu lat wstecz.
Głośnym przykładem był przypadek hodowcy z województwa podlaskiego, który pobierał ze studni około 45 m³ wody na dobę. Kontrola wykazała znaczne przekroczenie dopuszczalnego limitu, co zakończyło się nałożeniem wysokiej kary finansowej.
Państwo chce uporządkować ewidencję ujęć
Celem nowych przepisów nie jest wyłącznie odstąpienie od kar. Rząd liczy przede wszystkim na uporządkowanie ewidencji urządzeń wodnych oraz lepszą kontrolę wykorzystania zasobów wód podziemnych.
Polska należy do krajów o stosunkowo niewielkich zasobach wody, dlatego administracja podkreśla konieczność racjonalnego gospodarowania tym zasobem. Legalizacja istniejących studni ma ułatwić monitorowanie poboru wody i planowanie gospodarki wodnej w przyszłości.
Co powinien zrobić właściciel studni?
Rolnicy i sadownicy posiadający niezalegalizowaną studnię powinni sprawdzić, czy ich ujęcie kwalifikuje się do abolicji oraz przygotować wymagane dokumenty. Kompletny wniosek należy złożyć najpóźniej do 31 grudnia 2027 roku.
Dla wielu gospodarstw będzie to jednorazowa okazja do uregulowania formalności bez ponoszenia wielotysięcznych kosztów legalizacji i bez ryzyka nałożenia administracyjnych kar.



