Dopłaty do nawozów, które mogą uderzyć w rolników? „Pomoc” z absurdalnym terminem

by kobieta

Miała być pomoc dla rolników dotkniętych wzrostem cen nawozów. Jest problem, który może sprawić, że część gospodarstw zostanie z niej wykluczona. Wszystko przez kilka miesięcy różnicy. Rolniczy samorząd mówi wprost: zaproponowane zasady trzeba zmienić.

Pomoc miała być odpowiedzią na wzrost cen nawozów. Tymczasem pojawia się pytanie, czy jej konstrukcja nie sprawi, że najbardziej poszkodowani rolnicy zostaną… poza systemem.

Chodzi o planowane dopłaty do nawozów. Jak wynika z pisma Krajowej Rady Izb Rolniczych skierowanego do Ministerstwa Rolnictwa, Komisja Europejska przyznała Polsce 66,63 mln euro na wsparcie rolników dotkniętych wzrostem cen nawozów. Polska może dodatkowo uzupełnić tę kwotę pieniędzmi z budżetu krajowego nawet do wysokości 200 proc. przyznanej sumy.

Brzmi dobrze. Problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na daty.

Dopłata tylko za nawozy kupione w konkretnych miesiącach

Według zapowiedzi pomoc ma objąć rolników, którzy kupili nawozy od 1 marca do 30 czerwca 2026 roku.

I właśnie ten termin wzbudził zdecydowany sprzeciw samorządu rolniczego.

Dlaczego?

Bo w przypadku gospodarstw towarowych zakup nawozów często wygląda zupełnie inaczej niż mogłoby się wydawać komuś, kto rolnictwo zna wyłącznie z tabeli w urzędowym dokumencie.

Rolnicy po żniwach albo jesienią kupują często duże partie nawozów. Robią to nieprzypadkowo. Chodzi o możliwość uzyskania korzystniejszej ceny, zabezpieczenie zapasów, a także odroczony termin płatności. Nawozy mogą być następnie przechowywane w gospodarstwie i wykorzystane w odpowiednim momencie.

I tutaj pojawia się paradoks.

Rolnik, który wcześniej kupił nawóz, ponosząc koszt związany z jego wysoką ceną, może nie dostać pomocy tylko dlatego, że faktura wystawiona została poza urzędowo wyznaczonym przedziałem.

To właśnie ten mechanizm KRIR uważa za szczególnie niesprawiedliwy. W piśmie wskazano, że przy pozostawieniu obecnego terminu poszkodowani zostaną właśnie producenci rolni prowadzący gospodarstwa towarowe.

„Pomoc”, która pomija sposób działania gospodarstw

I tu dochodzimy do sedna całego absurdu.

Państwo chce rekompensować rolnikom skutki wzrostu cen nawozów, ale jednocześnie proponuje kryterium, które niekoniecznie odpowiada temu, jak rolnicy faktycznie dokonują zakupów.

Rolnik nie zawsze jedzie po nawóz wtedy, kiedy pojawia się zapowiedziana dopłata. Zakup planuje wcześniej. Czasami kupuje większą partię, bo cena jest korzystna. Czasami zabezpiecza się przed kolejnymi podwyżkami. Czasami korzysta z możliwości odroczonej płatności.

W efekcie może powstać sytuacja, w której dwóch rolników poniosło podobny koszt związany z drogimi nawozami, ale jeden otrzyma wsparcie, a drugi nie — wyłącznie dlatego, że zakup został dokonany kilka tygodni wcześniej.

Czy naprawdę o tym, kto potrzebuje pomocy, powinna decydować data na fakturze?

To pytanie trudno zignorować.

Rolnicy oczekują zmiany, nie kolejnej bariery

Samorząd rolniczy nie kwestionuje samej idei pomocy. Przeciwnie — wskazuje, że pomoc jest potrzebna, ale jej zasady powinny zostać skonstruowane tak, aby rzeczywiście trafiała do gospodarstw, które poniosły straty.

KRIR postuluje, aby do programu kwalifikowały się faktury za zakup nawozów od jesieni 2025 roku aż do września 2026 roku. Jednocześnie pomoc miałaby być przyznawana proporcjonalnie do rzeczywiście poniesionych strat związanych ze wzrostem cen nawozów.

To zmieniałoby logikę całego programu.

Zamiast prostego: „masz fakturę z tego okresu — dostajesz, masz fakturę miesiąc wcześniej — nie dostajesz”, można byłoby uwzględnić rzeczywistą skalę poniesionych kosztów.

Pieniądze są. Teraz trzeba dobrze ustawić zasady

Najbardziej kuriozalne w tej sprawie jest to, że nie chodzi o brak środków.

Polska ma otrzymać z Unii Europejskiej 66,63 mln euro, a przepisy unijne pozwalają na dodatkowe finansowanie z budżetu krajowego.

Problemem jest więc nie tylko to, ile pieniędzy trafi do rolników, ale przede wszystkim kto będzie mógł po nie sięgnąć.

Bo źle skonstruowana pomoc może zamienić się w kolejną administracyjną łamigłówkę. Rolnik zamiast zastanawiać się, jak prowadzić gospodarstwo w warunkach wysokich kosztów, będzie musiał sprawdzać, czy jego faktura mieści się w odpowiednim przedziale dat.

A przecież pomoc powinna działać dokładnie odwrotnie.

Ma ułatwiać życie tym, którzy ponieśli straty, a nie tworzyć kolejną przeszkodę do pokonania.

Jest jeszcze czas, żeby naprawić ten pomysł

Ostateczne warunki udzielania pomocy nie zostały jeszcze zamknięte — prace legislacyjne trwają. KRIR liczy więc na uwzględnienie postulatów samorządu rolniczego.

I właśnie teraz jest moment na zmianę.

Jeżeli celem programu jest rzeczywiste wsparcie gospodarstw dotkniętych wzrostem cen nawozów, kryteria powinny uwzględniać realne koszty poniesione przez rolników, a nie tylko wąski przedział dat zapisany w przepisach.

Bo inaczej może dojść do sytuacji, w której pomoc będzie formalnie dostępna, pieniądze będą zabezpieczone, program będzie działał — a część rolników spojrzy na swoje faktury i usłyszy:

„Niestety. Kupiliście nawozy za wcześnie”.

I trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie wtedy pomoc przestaje być pomocą, a zaczyna być kolejnym problemem do rozwiązania.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.