Tegoroczna sytuacja na rynku jabłek pokazała, jak wiele elementów może jednocześnie wpływać na opłacalność produkcji sadowniczej. Podczas XXVI Dnia Otwartego Sadu SGGW uczestnicy w panelu dyskusyjnym analizowali przyczyny tego, że przed rozpoczęciem kolejnych zbiorów w chłodniach nadal znajdowały się znaczne ilości owoców.
Jednym z problemów okazała się rozbieżność pomiędzy oczekiwaniami producentów a rzeczywistym zachowaniem rynku. Wielu sadowników liczyło na poprawę sytuacji w dalszej części sezonu. Jak zauważył Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, wpływ na takie podejście miały doświadczenia z poprzedniego roku, gdy pod koniec sezonu ceny jabłek znacząco wzrosły. Część producentów zdecydowała się więc przechować owoce, zakładając, że również tym razem późniejsza sprzedaż przyniesie lepsze wyniki. Oczekiwany scenariusz jednak się nie powtórzył.
Nie bez znaczenia była także rzeczywista wielkość podaży. Wcześniejsze szacunki dotyczące zbiorów były zbyt ostrożne i nie oddawały faktycznej ilości jabłek dostępnych na rynku. W rezultacie podaż okazała się większa, niż początkowo zakładano, co dodatkowo utrudniło znalezienie odbiorców dla przechowywanych owoców.
Piotr Koczak zwrócił uwagę na szczególnie trudny okres sprzedażowy przypadający na pierwsze miesiące roku. Od stycznia do kwietnia popyt na jabłka nie rozwijał się w sposób, którego oczekiwali producenci. Jednocześnie konsumenci musieli płacić w sklepach stosunkowo wysokie ceny, podczas gdy nie przekładało się to proporcjonalnie na dochody sadowników. Powstała więc sytuacja, w której różnica pomiędzy ceną detaliczną a ceną uzyskiwaną przez producenta była wyraźna.
Kolejnym utrudnieniem były warunki zewnętrzne. Niepewność związana z sytuacją geopolityczną oraz wysokie koszty przewozu towarów ograniczały możliwości prowadzenia handlu. Problemy nie dotyczyły przy tym wyłącznie Polski. Dominik Woźniak wskazał, że duże zapasy jabłek utrzymywały się również w innych europejskich krajach, między innymi we Francji, Niemczech oraz we Włoszech. Oznaczało to większą konkurencję na rynku i mniejsze możliwości zagospodarowania polskiej produkcji poprzez eksport.
Z dyskusji wynikało, że w przyszłości większą rolę powinno odgrywać bieżące śledzenie danych rynkowych. Informacje o wielkości zbiorów, poziomie zapasów czy możliwościach eksportowych mogą być dla sadowników istotnym narzędziem przy planowaniu momentu sprzedaży. Związek Sadowników RP chce w tym zakresie regularnie przekazywać informacje dotyczące sytuacji w branży. Takie działania mają pomóc producentom ograniczyć ryzyko podejmowania decyzji wyłącznie na podstawie ubiegłorocznych doświadczeń, przewidywań dotyczących cen czy ogólnego przekonania, że rynek w późniejszym okresie powinien się poprawić.
Obecna sytuacja pokazuje więc, że problemy ze sprzedażą jabłek były wynikiem nie jednego błędu czy wydarzenia, lecz połączenia wysokiej podaży, nietrafionych oczekiwań producentów, słabszego popytu, trudniejszych warunków eksportowych oraz czynników wpływających na handel międzynarodowy.



