Jabłka przemysłowe tańsze niż rok temu. Sadownicy ponoszą wyższe koszty, a ceny skupu spadają
Zbiory jabłek w tym sezonie są mniejsze niż przed rokiem, ale nie przełożyło się to na wyższe ceny jabłek przemysłowych. Wręcz przeciwnie – na początku października stawki w wielu punktach skupu są wyraźnie niższe niż rok temu. Tymczasem sadownicy muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami paliwa, nawozów i pracy.
Porównanie cen z drugiej połowy września i początku października pokazuje, że tegoroczny sezon jest dla jabłek przemysłowych wyjątkowo trudny. Jeszcze 15 września 2025 roku w zagłębiu grójeckim za kilogram jabłek przemysłowych płacono najczęściej 0,74–0,75 zł. W tym samym okresie tego roku było to już tylko 0,60–0,63 zł/kg. Oznacza to różnicę sięgającą około 13 groszy na kilogramie, czyli blisko 18 proc.

W połowie września ceny były wyraźnie niższe
15 września 2025 roku dominowały ceny na poziomie 74–75 groszy za kilogram, podczas gdy rok później skupy oferowały najczęściej 60–63 grosze.
W kolejnych dniach różnica zaczęła jednak maleć. Około 21–22 września 2025 roku ceny w punktach skupu wynosiły najczęściej 70–73 grosze, choć część firm płaciła już 67 groszy. W 2026 roku pojawiały się stawki od 60 do 68 groszy.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja z 25–26 września. Rok temu za jabłka przemysłowe płacono najczęściej 62–63 grosze, natomiast w tym sezonie w części punktów pojawiały się ceny 63–65 groszy. Przez krótki czas tegoroczne ceny były więc nawet nieco wyższe. Na tym podobieństwo sezonów się kończy.
Październik przyniósł wyraźne rozjechanie cen
Pod koniec września ceny w 2026 roku zaczęły mocniej spadać. 30 września w zagłębiu grójeckim najczęściej można było otrzymać 56–58 groszy za kilogram. Rok wcześniej stawki wynosiły około 62–65 groszy.
Na początku października różnica jeszcze się powiększyła. W rejonie Grójca 2 października notowano najczęściej 53–55 groszy za kilogram. Dla porównania, na początku października 2025 roku było to około 65 groszy.
W praktyce oznacza to około 10–12 groszy mniej na każdym kilogramie.
Dla gospodarstwa, które oddaje do skupu 100 ton jabłek przemysłowych, różnica 10 groszy oznacza 10 tys. zł mniejszego przychodu. Przy większych ilościach skala różnicy rośnie bardzo szybko.
Mniejsze zbiory nie wystarczyły, aby podnieść ceny
Tegoroczna sytuacja jest o tyle zaskakująca, że zbiory jabłek są ogółem mniejsze niż w ubiegłym roku. Z punktu widzenia sadowników naturalnym oczekiwaniem byłoby więc utrzymanie cen przynajmniej na poziomie poprzedniego sezonu.
Koszty produkcji idą w górę
Dla producentów problemem nie jest jednak wyłącznie sama cena jabłek. W ciągu ostatnich lat wzrosły koszty prowadzenia sadów. Droższe są między innymi paliwo, nawozy oraz praca.
Każdy przejazd ciągnikiem, zabieg ochronny, nawożenie czy zbiór oznacza dla gospodarstwa konkretny koszt. Przy produkcji jabłek i zbiorze, gdzie cena kilograma jest liczona w groszach, nawet niewielka zmiana kosztów ma znaczenie dla końcowego wyniku ekonomicznego.
Dlatego obecne stawki są dla sadowników szczególnie trudne do zaakceptowania. Nie chodzi tylko o to, że jabłka są tańsze niż rok temu. Problem polega na tym, że niższej cenie skupu towarzyszą wyższe koszty zbioru i produkcji.




1 komentarz
Dla mnie to jest proste, wszystkim rosną koszty. pośrednikom, przetwórcom grupom producenkim itd. …, szukają sposobu aby utrzymać swoje zyski, dlatego bezwzględnie wykorzystują najsłabszych czyli producentów. A my sadowniczy, sami nasadziliśmy tyle ha, że nawet ćwierć tego areału zaspokoiłoby zapotrzebowanie na krajowe spożycie jabłek deserowy ok. 650 tys ton rocznie, 500 tys ton eksportować, i 500 tys ton jabłek na przetwórstwo krajowe. Wszystko ponadto to tylko koszty i niezapłacona praca, które my sadownicy ponosimy.