Upały zniszczyły porzeczki, maliny i borówki. Straty sięgają 100 procent

by kobieta

Katastrofa na plantacjach owoców jagodowych. Upały zniszczyły porzeczki, maliny i borówki. Straty sięgają 100 procent

Ekstremalne upały, które przetoczyły się przez Polskę na przełomie czerwca, doprowadziły do katastrofalnych strat na plantacjach owoców jagodowych. Plantatorzy z Lubelszczyzny i Mazowsza zgodnie podkreślają, że tegoroczny sezon jest jednym z najtrudniejszych od lat. Po wiosennych przymrozkach dzieła zniszczenia dopełniły rekordowo wysokie temperatury, które dosłownie „ugotowały” owoce na krzewach.

– To jest katastrofa. To jest właściwe określenie, bo jak ma funkcjonować normalne gospodarstwo, które nie będzie miało sprzedaży, bo nie będzie miało produkcji? Nawet jeśli będzie jej 10 czy 20 procent, to nie zrekompensuje strat. To jest po prostu tragedia ludzka – ocenia prezes Związku Sadowników RP, Mirosław Maliszewski.

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy plantacji czarnej i czerwonej porzeczki. Na Lubelszczyźnie plantatorzy informują, że liście zostały porażone przez wysoką temperaturę, a owoce straciły wartość handlową jeszcze przed rozpoczęciem zbiorów.

– Ten rok jest specyficzny dla owoców, a dla porzeczek szczególnie. To jedne z pierwszych owoców, które dojrzewają. W czasie ich dojrzewania trafiły się tak wysokie temperatury – mówi plantator Sławomir Banaszek.

Jak wyjaśnia plantator Paweł Jaruga, skutki upałów są bezprecedensowe.

– W liściach roślin zaczęły ścinać się białka, liście zaczęły usychać. Dodatkowo wysoka temperatura, brak ruchu powietrza i brak deszczu spowodowały, że owoce się zagotowały. Dosłownie wyglądają jak po wyjęciu z kompotu – tłumaczy.

W efekcie owoce masowo opadają z krzewów, a wielu producentów rezygnuje ze zbiorów.

– Wjazd kombajnem na plantację z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu. Owoców jest znacznie mniej, a opłacalność przy obecnych cenach jest praktycznie zerowa – dodaje Sławomir Banaszek.

Podobny dramat rozgrywa się w powiecie łosickim na Mazowszu. Tam ucierpiały nie tylko plantacje porzeczek, ale również malin i borówek. Plantatorzy relacjonują, że owoce, które miały zostać zebrane w najbliższych dniach, zostały zniszczone przez ekstremalne temperatury.

– W wielu gospodarstwach plony zostały zniszczone w 100 procentach – informuje Mirosław Maliszewski.

Jak podkreślają producenci, z plantacji, na których w poprzednich latach zbierano nawet około 100 ton czarnej porzeczki, w tym sezonie niektórzy nie spodziewają się zebrać nawet 8 ton. Jeden z plantatorów z gminy Łosice krótko podsumowuje sytuację: „Wszystko suche, nic nie ma.”

Rolnicy liczą obecnie na wsparcie państwa. Jednak na razie nie wiadomo, czy i w jakiej formie będą mogli ubiegać się o pomoc finansową.

– To zbyt wcześnie, żeby odpowiedzieć na to pytanie. O tym decyduje ministerstwo i od jego decyzji będzie zależał sposób szacowania strat – poinformował Andrzej Romańczuk, dyrektor Lubelskiego Oddziału ARiMR.

Plantatorzy z najbardziej poszkodowanych regionów zwracają się już do lokalnych samorządów oraz wojewodów o pilne uruchomienie procedur szacowania strat i przygotowanie programów pomocowych. Wsparcie dla producentów zapowiedział również Związek Sadowników RP.

Skala zniszczeń pokazuje, że tegoroczne ekstremalne zjawiska pogodowe mogą mieć poważne konsekwencje nie tylko dla samych gospodarstw, ale również dla rynku owoców miękkich w Polsce. W wielu gospodarstwach straty oznaczają brak dochodu i poważne zagrożenie dla dalszego funkcjonowania produkcji.

Źródła: lublin.tvp.pl, rdc.pl

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.