Susza uderza w sadowników. Maliszewski: zbiory będą bezwzględnie mniejsze

by kobieta

Tegoroczna sytuacja polskich sadowników jest szczególnie trudna. Na wielkość produkcji wpływają nie tylko niedobory wody, ale również wiosenne przymrozki, okresy ekstremalnych upałów oraz gwałtowne, punktowe opady. Zdaniem Mirosława Maliszewskiego, prezesa Polskiego Związku Sadowników, konsekwencje tych zjawisk są widoczne w gospodarstwach już teraz.

– Wszystkie zjawiska atmosferyczne, które się wiążą ze zmianami klimatycznymi, dotknęły w tym roku polskich sadowników – ocenił Maliszewski.

Jak wskazuje prezes PZS, deszczowe okresy nie rozwiązują problemu niedoboru wody. Opady mogą chwilowo poprawiać sytuację na powierzchni gleby, ale nie oznacza to odbudowania zasobów wodnych w głębszych warstwach. Dla wieloletnich upraw sadowniczych ma to szczególne znaczenie, ponieważ drzewa potrzebują stabilnego dostępu do wody przez cały sezon.

Według Maliszewskiego skutki tegorocznych warunków pogodowych przełożą się na produkcję wszystkich najważniejszych gatunków sadowniczych.

– W tym roku we wszystkich gatunkach upraw sadowniczych odnotowaliśmy bezwzględnie mniejsze zbiory – powiedział.

Problemem były również temperatury. Ekstremalne upały mogą powodować bezpośrednie uszkodzenia owoców, między innymi poparzenia słoneczne. W efekcie część produkcji traci wartość handlową jeszcze przed zbiorem.

Mniej owoców, większa presja importu

Mniejsze krajowe zbiory oznaczają również większą presję ze strony importu. Sadownicy zwracają uwagę, że niedobór niektórych owoców może zachęcać przedsiębiorców do sprowadzania ich z zagranicy.

Maliszewski podkreśla, że problemem jest nie tylko sam import, lecz także możliwość wprowadzania zagranicznych produktów do obrotu w sposób sugerujący ich polskie pochodzenie.

– Sadownicy, rolnicy spodziewali się, że te mniejsze zbiory będą zrekompensowane lepszymi cenami – wskazał prezes PZS, odnosząc się do sytuacji na rynku owoców.

Jego zdaniem nieuczciwe praktyki mogą uderzać jednocześnie w producentów i konsumentów. Rolnik otrzymuje mniej za swoją produkcję, podczas gdy klient końcowy może płacić wysoką cenę za produkt, którego pochodzenie nie jest właściwie przedstawione.

Rolnicy chcą łatwiejszego dostępu do wody

Zdaniem przedstawicieli branży jednym z kluczowych sposobów ograniczenia skutków suszy powinno być zwiększenie retencji. Chodzi przede wszystkim o zatrzymywanie wody możliwie blisko miejsca, w którym występują opady, zamiast szybkiego odprowadzania jej poza obszary rolnicze.

Rozwiązaniem mogą być zarówno naturalne formy retencji, jak ochrona terenów podmokłych i lasów, jak również niewielkie zbiorniki wodne tworzone na potrzeby gospodarstw. O konieczności poprawy gospodarowania wodą mówi się w Polsce od lat, jednak rolnicy wskazują, że procedury związane z budową urządzeń wodnych nadal bywają dla nich zbyt skomplikowane.

Maliszewski postuluje uproszczenie przepisów dotyczących między innymi budowy stawów, zbiorników retencyjnych oraz urządzeń umożliwiających pobór wody.

– Nie mamy wpływu na pogodę, ale na gospodarkę wodną już tak – argumentuje.

W praktyce inwestycje wymagające różnych decyzji administracyjnych mogą być dla gospodarstw kosztowne i czasochłonne. Zdaniem prezesa PZS ograniczenie barier prawnych mogłoby zachęcić większą liczbę rolników do inwestowania we własne systemy retencji.

Susza dotyczy także wód podziemnych

Problem nie ogranicza się do rzek i wilgotności gleby. Państwowy Instytut Geologiczny informował o zagrożeniu niżówką hydrogeologiczną, czyli obniżeniem poziomu wód podziemnych. W ostrzeżeniu dotyczącym sierpnia 2026 r. wskazano aż 15 województw zagrożonych tym zjawiskiem. Wyjątkiem było województwo warmińsko-mazurskie.

Również dane IMGW pokazują, że niedobory wody pozostają istotnym problemem hydrologicznym. Instytut w swoich tegorocznych komunikatach wskazywał na utrzymujące się niskie przepływy oraz obowiązujące ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną.

Dla rolnictwa oznacza to konieczność przygotowania się nie tylko na pojedyncze okresy bez deszczu, ale na coraz bardziej nieregularny przebieg pogody. Intensywny deszcz po długiej suszy nie zawsze pozwala odbudować zasoby wodne, ponieważ duża część wody może szybko spłynąć lub zostać wykorzystana przez przesuszoną glebę.

„Potrzebna jest ochrona rolników”

Sadownicy obawiają się, że podobne problemy będą się powtarzać. Ich zdaniem konieczne jest więc stworzenie warunków, które pozwolą gospodarstwom lepiej radzić sobie z niedoborami wody i ekstremalnymi temperaturami.

Maliszewski wskazuje przede wszystkim na potrzebę inwestowania w retencję oraz zmianę przepisów regulujących korzystanie z zasobów wodnych.

– Należy bezwzględnie podjąć ochronę rolników czy sadowników – podkreślił.

Skala problemu sprawia, że działania związane z wodą stają się nie tylko kwestią ochrony pojedynczych gospodarstw, ale również bezpieczeństwa krajowej produkcji żywności. Dla sadowników oznacza to konieczność dostosowania gospodarstw do warunków, w których okresy suszy mogą przeplatać się z gwałtownymi opadami i falami ekstremalnych temperatur.

Źródła: Zero.plIMGW

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.