Zbiór jabłek kombajnem Felix-Z z transporterem bocznym. Grzegorz Budyta o stawce za zbiór.

by kobieta

Mechaniczny zbiór jabłek coraz bardziej potrzebny. Grzegorz Budyta o pracy kombajnem Felix

W rejonie grójeckim, będącym jednym z najważniejszych zagłębi sadowniczych w Europie, rośnie zainteresowanie mechanicznym zbiorem jabłek. Grzegorz Budyta podczas tegorocznych prac związanych ze zbiorem odmiany Szampion opowiedział o możliwościach kombajnu Felix, organizacji pracy oraz doświadczeniach z pierwszego sezonu wykorzystywania maszyny.

– Jesteśmy podczas zbioru mechanicznego jabłek za pomocą kombajnu Felix Z z rękawem do wysypu jabłka na sąsiedni rząd – mówi Grzegorz Budyta.

Jak wyjaśnia, podczas prezentowanego zbioru owoce znajdowały się głównie w górnej części drzew. Jabłka były również uszkodzone przez grad, a na owocach widoczne były już ślady korka. Właściciel sadu zdecydował więc, że jabłka trafią do przemysłu i ograniczył ochronę, zmniejszając w ten sposób koszty produkcji.

Szósty kombajn w gospodarstwie

Kombajn Felix jest już szóstą maszyną tego typu wykorzystywaną przez firmę Grzegorza Budyty.

– Zakupiliśmy ten kombajn z tego powodu, że nie mieliśmy żadnej maszyny do zbioru jabłka, a w naszym rejonie grójeckim jesteśmy w samym zagłębiu europejskich sadów, więc potencjał do pracy tym kombajnem jest bardzo duży – tłumaczy.

Według jego doświadczeń wydajność Felixa Z może sięgać około dwóch do trzech hektarów w ciągu dnia, w zależności od ilości owoców i organizacji pracy. Przy odpowiednim plonie maszyna może zbierać około 10 ton jabłek na godzinę.

Jednym z najważniejszych powodów wyboru tego konkretnego rozwiązania był system odbioru owoców za pomocą transportera bocznego z rękawem. Budyta zwraca uwagę, że przy tradycyjnym systemie odbioru na rampach problemem mogą być zarówno wąskie sady, jak i konieczność częstego zatrzymywania maszyny w celu wymiany opakowań.

– Tutaj wymiana opakowania jest płynna. Składamy na chwilę rękaw, podjeżdża drugi ciągnik i jedziemy dalej – opisuje.

Potrzeba miejsca na uwrocia

Kombajn ma jednak również swoje ograniczenia. Jednym z nich jest konieczność zapewnienia odpowiedniej przestrzeni do zawracania.

– Minimum 8–9 metrów potrzebujemy uwrocia, żeby się nawrócić. Bardzo mało sadów się nadaje do tego – zaznacza Budyta.

W przypadku jednego z gospodarstw konieczne było nawet usunięcie kilku drzew, aby maszyna mogła swobodnie wykonać pracę.

Mimo tych ograniczeń Grzegorz Budyta pozytywnie ocenia zakup kombajnu. Jak przyznaje, nie spodziewał się tak dużego zainteresowania usługą mechanicznego zbioru jabłek.

– Jestem bardzo zadowolony. Nie sądziłem, że będzie takie zainteresowanie na zbiór, a z drugiej strony maszyna swoimi gabarytami robi robotę – mówi.

Maszyna wydłuża sezon pracy

W gospodarstwie wykorzystywane są również inne maszyny marki Oxbo, przeznaczone między innymi do zbioru burówek, wiśni, malin czy jagody kamczackiej. Jak zauważa Budyta, nie wszystkie z nich można jednak wykorzystać do zbioru jabłek czy śliwek.

Felix daje natomiast możliwość wykorzystania sprzętu również w późniejszej części sezonu.

– Ta maszyna nam przedłuża sezon o kolejne miesiące – podkreśla.

Kombajn dotarł do firmy w połowie września. Jak relacjonuje Budyta, maszyna przyjechała 18 września, a już dzień później rozpoczęto pracę. W ciągu kolejnych dwóch dni udało się pozyskać klientów na ponad 30 hektarów sadów, które nadawały się do mechanicznego zbioru.

Nie wszystkie zgłoszenia mogły jednak zostać zrealizowane. W części sadów powierzchnia była zbyt mała, drzewa zbyt duże, a ilość owoców niewystarczająca, aby mechaniczny zbiór był uzasadniony.

12 groszy za kilogram

W tym sezonie cena usługi została ustalona na poziomie 12 groszy za kilogram zebranego owocu. Do tego mogą dojść koszty dojazdu do klienta.

Firma zamierza koncentrować się przede wszystkim na sadach w rejonie grójeckim.

– Raczej nie będziemy jeździć dalej niż nasz rejon grójecki, z tego względu, że tutaj mamy bardzo dużo klientów – wyjaśnia Budyta.

W ramach usługi firma zapewnia kombajn, ciągnik o mocy ponad 90 KM oraz dwóch pracowników. Jeden z nich obsługuje ciągnik, a drugi, wyposażony w pilota, porusza się wokół kombajnu i kontroluje jego pracę.

– Operator ciągnika wszystkiego nie widzi, ponieważ maszyna jest duża. Mamy radia do porozumiewania się, mamy piloty, żeby się sterować – mówi.

Po stronie gospodarza pozostaje natomiast zapewnienie odpowiedniego odbioru zebranych owoców. Zdaniem Budyty najlepiej, aby na miejscu pracowały trzy ciągniki z przyczepami, na których można ustawić po kilka skrzyń.

– Lepiej, żeby ten ciągnik jeden czekał na nas, niż my mamy czekać na ciągnik – podsumowuje Grzegorz Budyta, wskazując, że sprawna logistyka odbioru owoców jest jednym z warunków pełnego wykorzystania możliwości kombajnu.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.