Sezon 2026 pokazuje, jak wymagająca stała się produkcja czereśni. Zmienność pogody, wiosenne przymrozki i rosnąca presja chorób sprawiają, że tradycyjne schematy ochrony często okazują się niewystarczające. Sadownicy coraz częściej sięgają więc po rozwiązania bardziej zaawansowane – takie, które nie tylko reagują na zagrożenia, ale pozwalają im zapobiegać.
Jednym z kluczowych tematów w tym sezonie po za przymrozkami jest skuteczna ochrona przed brunatną zgnilizną drzew pestkowych – chorobą, która potrafi w krótkim czasie zniszczyć znaczną część plonu.
Choroby i pogoda – podwójne wyzwanie dla sadowników
W sadzie Marka Wójcika, w rejonie Potworowa, sezon rozpoczął się od strat spowodowanych mrozem, a następnie wszedł w fazę nierównomiernego kwitnienia różnych odmian czereśni. To sytuacja szczególnie niebezpieczna – wydłużony okres kwitnienia oznacza bowiem dłuższe „okno infekcji”.
„Największym zagrożeniem po przymrozkach jest brunatna zgnilizna. Jeśli nie zareagujemy w odpowiednim momencie, choroba potrafi zniszczyć kwiaty i młode pędy” – podkreśla sadownik.
W takich warunkach kluczowe staje się nie tylko wykonanie zabiegu, ale wybór preparatu, który zadziała skutecznie nawet przy zmiennej pogodzie.
Nowoczesna ochrona – czym wyróżnia się Samar?
Na tle wielu dostępnych fungicydów Samar wyróżnia się przede wszystkim połączeniem dwóch nowoczesnych substancji czynnych: boskalidu i piraklostrobiny. To nie jest przypadkowa kombinacja – to świadomie zaprojektowana strategia działania.
Boskalid działa „od środka”, blokując rozwój patogenu na poziomie komórkowym, natomiast piraklostrobina nie tylko zwalcza choroby, ale dodatkowo wspiera fizjologię rośliny, poprawiając jej kondycję i odporność na stres.

Efekt?
Preparat działa jednocześnie zapobiegawczo i interwencyjnie.
Chroni roślinę kompleksowo – nie tylko powierzchniowo, ale systemicznie.
Przewaga systemiczności – ochrona, która „pracuje” w roślinie
W odróżnieniu od wielu środków kontaktowych, Samar wnika do tkanek rośliny i przemieszcza się w jej obrębie. To oznacza, że:
- chroni również nowe przyrosty,
- działa dłużej niż standardowe preparaty,
- nie jest tak łatwo zmywany przez deszcz.
W praktyce – szczególnie przy niestabilnej pogodzie – daje to sadownikowi większe bezpieczeństwo i spokój.

Szerokie spektrum działania – mniej zabiegów, większa skuteczność
Samar nie ogranicza się wyłącznie do brunatnej zgnilizny. Preparat zwalcza także inne istotne choroby grzybowe, takie jak:
- szara pleśń,
- mączniaki,
- różnego rodzaju plamistości liści.
To ogromna przewaga w praktyce sadowniczej – jeden dobrze dobrany preparat może zastąpić kilka innych, upraszczając program ochrony i zmniejszając ryzyko błędów.
Więcej niż ochrona – realny wpływ na plon i jego jakość
To, co szczególnie doceniają producenci, to fakt, że Samar nie tylko chroni, ale również wspiera jakość plonu.
Dzięki działaniu fizjologicznemu:
- owoce są lepiej wykształcone,
- rośliny lepiej znoszą stres pogodowy,
- zmniejsza się ryzyko strat po zbiorze.
W realiach rynku, gdzie liczy się nie tylko ilość, ale i jakość owocu, ma to bezpośrednie przełożenie na opłacalność produkcji.

Sprawdzony wybór w praktyce
Marek Wójcik stosuje Samar od kilku lat i – jak podkreśla – pozostaje przy nim nie bez powodu:
„Efekty są bardzo zadowalające. To środek, na którym możemy polegać, dlatego nie zmieniamy tej strategii” – mówi.
Co istotne, sadownik zwraca uwagę na właściwą technikę:
- zabieg wykonywany jest solo,
- w kluczowym momencie kwitnienia,
- z odpowiednio dobraną dawką.
To pokazuje, że nawet najlepszy preparat wymaga świadomego stosowania – ale daje w zamian przewidywalne efekty.

Ochrona, która nadąża za zmianami
Współczesne sadownictwo to coraz bardziej zaawansowane zarządzanie ryzykiem. Zmienna pogoda, nowe zagrożenia i presja jakości sprawiają, że wybór środków ochrony roślin nie może być przypadkowy.
Samar wpisuje się w ten trend jako rozwiązanie:
- nowoczesne technologicznie,
- sprawdzone w praktyce,
- elastyczne w stosowaniu,
- i przede wszystkim – skuteczne.
W sezonie takim jak obecny to nie tylko kolejny środek ochrony. To narzędzie, które może zdecydować o tym, czy plon będzie tylko „uratowany”… czy naprawdę wysokiej jakości.









