Ceny śliwek rosną? Sadownicy prostują przekaz. „To nie ma pokrycia w realiach giełd”
3 września 2026 r. na temat cen śliwek pojawiły się dwa wyraźnie odmienne przekazy. Z jednej strony w materiale „Agrobiznesu” słyszymy o wyraźnym wzroście cen, szczególnie w przypadku węgierek. Z drugiej – informacje od osób handlujących bezpośrednio na rynkach hurtowych pokazują znacznie bardziej złożony, a miejscami wręcz odwrotny obraz.
„Podaż śliwek znacząco wzrosła. Przede wszystkim śliwek wielkoowocowych, tj. np. teraz najpopularniejszy mieszaniec. Mniej w tej chwili na razie jest jeszcze węgierek wczesnej i ta niska podaż generuje stosunkowo wysoką cenę” – mówi Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach w Agrobiznes 3 września 2026r.
W opublikowanym materiale dotyczącym sytuacji na rynku śliwek podkreślano, że kończą się zbiory odmian letnich, a do pełnej dojrzałości dochodzą późniejsze odmiany, m.in. President, Tophit, Haganta i Węgierka. W materiale wskazano również, że podaż śliwek na rynkach hurtowych znacząco wzrosła, a na Broniszach śliwki wielkoowocowe miały kosztować od 2 do 3 zł/kg, natomiast węgierki nawet 4–6 zł/kg.
Taki przekaz może jednak pozostawiać wrażenie, że rynek śliwek znajduje się obecnie w fazie wyraźnego wzrostu cen. I właśnie z tym nie zgadzają się sadownicy oraz osoby, które na co dzień uczestniczą w handlu na giełdach.
„Realnie sprzedawane są po 1,5–2 zł”
Konkretne informacje przekazał nam sprzedający sadownik, opisując sytuację na poszczególnych rynkach.
Według jego relacji w Sandomierzu cena wywoławcza śliwki węgierki wynosiła około 2,50 zł/kg, ale transakcje zawierano po 2 zł, a wiele partii nawet po 1,70 zł/kg. W Krakowie ceny wywoławcze węgierki miały wynosić 3,50–4 zł/kg, jednak rzeczywiste transakcje odbywały się po około 3 lub 2,50 zł/kg.
To istotna różnica. Cena wywoławcza nie jest bowiem tym samym co cena, po której faktycznie sprzedaje się towar.
Sadownicy: medialna narracja nie oddaje realiów
Dlatego część producentów zdecydowanie sprzeciwia się przekazowi, który sprowadza obecną sytuację do stwierdzenia: „ceny śliwek wyraźnie rosną”.
Ich zdaniem taki komunikat może być dla producentów wręcz szkodliwy. Jeśli sadownik słyszy w mediach, że śliwki drożeją i osiągają 4–6 zł/kg, może oczekiwać podobnych stawek podczas sprzedaży własnego towaru. Tymczasem po przyjeździe na rynek okazuje się, że kupujący proponują znacznie mniej albo że sprzedaż wymaga zejścia z ceny.
I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: co właściwie powinno być punktem odniesienia – cena z cennika, cena wywoławcza czy cena, po której rzeczywiście dochodzi do transakcji?
Dla producenta odpowiedź jest oczywista. Liczy się przede wszystkim to, ile pieniędzy faktycznie otrzyma za kilogram sprzedanych śliwek.



