Zbiory w sadzie już trwają. Sadownik: „Ogółem mamy mniej owoców o 35 proc.”
W gospodarstwie Magdaleny, Adama i Jana Biedrzyckich w okolicach Białej Rawskiej trwają tegoroczne zbiory owoców. Gospodarstwo, które rodzina prowadzi od wielu pokoleń, ma blisko 60 hektarów. W tym sezonie sadownicy muszą jednak mierzyć się ze skutkami wiosennych przymrozków, które wyraźnie odbiły się na plonach.
Zbiory rozpoczęły się 9 września. W pierwszej kolejności gospodarze weszli w kwatery Gali. Następnie rozpoczęli zbiór gruszki odmiany Konferencja. Kolejne odmiany będą zbierane w następnych tygodniach – po zakończeniu Konferencji planowana jest krótka przerwa, a następnie zbiór Goldena. Później przyjdzie czas na Prince’a i Idareda.
Konferencja ucierpiała przez przymrozki
W przypadku gruszek tegoroczna sytuacja jest trudna. Jak mówi Jan Biedrzycki, owoców jest znacznie mniej niż w normalnym roku. Przyczyną są przede wszystkim przymrozki, po których grusze nie rozwijały się prawidłowo, a stosowane nawożenie nie przynosiło oczekiwanych efektów.
Zebrane gruszki, podobnie jak w poprzednich latach, trafią do komory przechowalniczej. Mają tam pozostać do stycznia, lutego, a być może nawet marca. Dopiero później gospodarze rozpoczną ich sprzedaż. Owoce przygotowywane są również na zamówienia, między innymi do kartonów, wytłoczek i opakowań plastikowych.

Golden zapowiada się lepiej
Nieco lepiej Jan Biedrzycki ocenia tegorocznego Goldena. Jego zdaniem odmiana ta prezentuje się dość dobrze, choć również na niej widać skutki przymrozków. Na owocach pojawiły się lekkie przypieczenia. Mimo tego sadownik uważa, że owoce powinny dobrze się przechować i zostać sprzedane. Problemem pozostaje natomiast cena, której na tym etapie nie da się jeszcze przewidzieć.
Sadownicy pamiętają również ubiegłoroczny grad
W gospodarstwie problemem był także grad. W jednej z kwater w tym roku pojawił się niewielki grad, jednak dzięki silnemu wiatrowi i deszczowi nie pozostawił większych śladów. W miejscach, gdzie zastosowano siatki, owoce były dodatkowo chronione.
Znacznie gorzej sytuacja wyglądała rok wcześniej. Wówczas grad dotknął największą, 13-hektarową kwaterę. Opady były tak intensywne, że pod ich ciężarem zaczęły otwierać się nawet siatki. Jan Biedrzycki wspomina, że grad uderzał wówczas w okna jak kamienie.

Tegoroczny sezon z dużym spadkiem plonów
Ostateczna ocena sezonu nie pozostawia większych wątpliwości. W całym gospodarstwie owoców jest zdecydowanie mniej niż w poprzednim roku. Według Jana Biedrzyckiego tegoroczny plon jest niższy ogółem o około 35 proc.
Zbiory będą kontynuowane przez kolejne tygodnie, a sezon w gospodarstwie ma potrwać mniej więcej do końca października. Dla sadowników będzie to więc czas intensywnej pracy, ale również oczekiwania na to, jakie ceny osiągną poszczególne odmiany i jak ostatecznie zakończy się tegoroczny sezon.



