W zeszłym sezonie jabłek było za dużo. W tym roku może ich zabraknąć – ocenia dr Paweł Kraciński z SGGW. Rynek znajduje się obecnie w wyjątkowej sytuacji, ponieważ stary sezon jeszcze się nie zakończył, a nowy już trwa. W chłodniach pozostają duże ilości ubiegłorocznych jabłek, podczas gdy w sadach rozpoczynają się zbiory nowych odmian. Ekspert zwraca uwagę, że w przypadku uzyskania zadowalających cen nie warto popełnić błędów z poprzedniego sezonu.
Stary sezon jeszcze się nie skończył, a nowy już trwa
Sytuacja na europejskim rynku jabłek jest w tym roku wyjątkowo nietypowa. Z jednej strony wciąż mamy wysokie zapasy jabłek z poprzedniego sezonu, z drugiej – do handlu wchodzą już owoce z tegorocznych zbiorów.
– Nowy sezon rozpoczął się już kilka tygodni temu, ale stary wciąż jeszcze się nie skończył, bo zapasy zeszłorocznych jabłek wciąż są wysokie – mówi dr Paweł Kraciński z Instytutu Ekonomii i Finansów SGGW.
Jak podkreśla ekspert, konsekwencją jest nałożenie się podaży owoców z dwóch sezonów.
– Efekt? Podaż owoców z obu sezonów nałożyła się na siebie, co wpływa na ceny. Popyt na jabłka z chłodni jest niewielki, a konkurencja sezonowa duża. A do tego wiosną obniżył się eksport – wyjaśnia dr Kraciński.
To właśnie eksport jest jednym z kluczowych elementów, które mogą zdecydować o sytuacji na rynku jabłek w kolejnych miesiącach.
Jabłka z chłodni trafiają do przetwórstwa
Duża ilość owoców pozostających w chłodniach przy jednocześnie ograniczonym popycie oznacza presję na sprzedaż.
Część ubiegłorocznych jabłek trafia już do przetwórstwa. Stawki wynoszą około 60–70 groszy za kilogram.
– Takie ceny po wielu miesiącach przetrzymywania nie są zadowalające dla sadowników i należy stwierdzić, że ten sezon był bardzo trudny – ocenia dr Paweł Kraciński.
Dla producentów szczególnie bolesny jest fakt, że na tak niskim poziomie wyceniane są owoce, które przez wiele miesięcy były przechowywane w chłodniach, co generowało dodatkowe koszty.
Zbiory Gali coraz bliżej
Tymczasem uwaga sadowników przenosi się już na tegoroczne zbiory. W części gospodarstw powinny rozpocząć się zbiory Gali, podczas gdy w innych sadach trzeba będzie jeszcze poczekać.
Termin rozpoczęcia zbiorów zależy przede wszystkim od dojrzałości owoców, ale znaczenie ma również dostępność pracowników.
Gala jest dla polskich sadowników szczególnie istotną odmianą. Jest bowiem jedną z najbardziej pożądanych odmian na eksport, dlatego jej wejście na rynek będzie ważnym momentem dla całego sezonu.
Ekspert radzi: nie czekać za długo ze sprzedażą
Dr Paweł Kraciński zwraca uwagę na doświadczenia z poprzedniego sezonu. Jego zdaniem tegoroczna sytuacja powinna skłonić sadowników do ostrożnego podejmowania decyzji sprzedażowych.
– Można doradzić, aby w przypadku otrzymywania zadowalających cen nie odwlekać sprzedaży, by nie powtórzyły się błędy z tego sezonu – mówi ekspert.
Jest to szczególnie ważna uwaga w kontekście tego, co działo się z cenami jabłek odmian letnich.
Najpierw 4 zł, później nawet 2 zł
Początek sprzedaży odmian letnich przyniósł sadownikom zdecydowanie lepsze ceny.
– W przypadku odmian letnich początkowa sprzedaż występowała na rynkach hurtowych w cenach około 4,00 zł/kg, a nawet wyższych – przypomina dr Kraciński.
Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku punktów skupu oraz podmiotów dostarczających jabłka do sieci handlowych.
– W przypadku punktów skupu i podmiotów dostarczających jabłka do sieci handlowych ceny zaczynały się od 2,50 zł/kg, gdyż handel z tymi podmiotami rozpoczął się, gdy podaż rynkowa była już wyższa – wyjaśnia.
Obecnie ceny są już niższe. W hurcie pojawiają się stawki sięgające nawet 2 zł/kg.
– W przypadku odmian letnich nie są to ceny zadowalające dla sadowników, dlatego negocjują i większość sprzedaży odbywa się po cenach 2,30–2,50 zł/kg – dodaje ekspert.
Mowa oczywiście o jabłkach pierwszej klasy jakości.
Na rynku pojawia się coraz większa konkurencja
Problemem dla jabłek z poprzedniego sezonu jest również coraz większa dostępność świeżych owoców.
W sieciach handlowych pojawia się w tym roku więcej jabłek odmian letnich i tradycyjnych. Na rynku obecne są również starsze odmiany, takie jak Antonówka.
Oznacza to większą konkurencję dla jabłek pochodzących z ubiegłorocznych zbiorów, które nadal pozostają w przechowalniach.
Ten sezon może być zupełnie inny
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że jeszcze niedawno europejski rynek był przepełniony jabłkami, a w nowym sezonie może pojawić się problem z ich dostępnością.
– W zeszłym sezonie jabłek na europejskim rynku było dużo. W tym może być za mało. To bardzo nietypowy rok – wskazuje dr Paweł Kraciński.
Dlatego tegoroczny sezon może wyglądać zupełnie inaczej niż poprzedni. Kluczowe będą między innymi wielkość zbiorów, tempo wprowadzania Gali na rynek, sytuacja eksportowa oraz popyt ze strony sieci handlowych i odbiorców zagranicznych.
Dla sadowników najbliższe tygodnie będą więc bardzo ważne. Po trudnych doświadczeniach z poprzedniego sezonu szczególnego znaczenia nabiera odpowiednie wyczucie momentu sprzedaży.
Jeżeli pojawią się satysfakcjonujące ceny, zbyt długie czekanie na jeszcze wyższe stawki może okazać się ryzykowne.
Źródło: Agrobiznes, agrobiznes.tvp.pl, 2 września 2026 r.



