Eksporterzy szukają czerwonych jabłek, ale sadownicy nie mają powodów do zadowolenia

by kobieta

Polski eksport jabłek poza Unię Europejską wyraźnie przyspieszył, a na rynku rośnie zainteresowanie jakościowymi odmianami deserowymi. Wśród poszukiwanych owoców są Red Cap, Red Chief i Red Delicious. Problem w tym, że po wiosennych przymrozkach ich podaż jest mocno ograniczona, a oferowane ceny nie rekompensują sadownikom trudnej sytuacji.

Wrzesień przyniósł wyraźne ożywienie w eksporcie polskich jabłek. Według danych Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa poza Unię Europejską wyeksportowano w tym miesiącu 15,4 tys. ton tych owoców. To ponad trzykrotnie więcej niż w sierpniu oraz o 39 proc. więcej niż we wrześniu ubiegłego roku. Początek sezonu eksportowego 2026/2027 wygląda więc znacznie lepiej niż przed rokiem i daje powody do ostrożnego optymizmu.

Lepsze wyniki eksportowe nie oznaczają jednak, że sytuacja w krajowym handlu jabłkami jest równie korzystna dla producentów. Ceny skupu jabłek deserowych pozostają niskie i w wielu przypadkach nie dorównują poziomom notowanym w analogicznym okresie poprzedniego roku. Dotyczy to również popularnych odmian, takich jak Gala paskowana czy Golden Delicious. Trudna sytuacja cenowa obejmuje także czerwone odmiany, na które zainteresowanie ze strony kupujących jest obecnie szczególnie duże.

Red Cap, Red Chief i Red Delicious na celowniku eksporterów

Wśród odmian, o które pytają eksporterzy, znajdują się Red Cap, Red Chief oraz Red Delicious. Zapotrzebowanie na te jabłka jest wysokie, a zainteresowani zakupem chętnie pozyskaliby większe partie towaru. Barierą pozostaje jednak dostępność owoców. Wiosenne przymrozki mocno ograniczyły tegoroczne zbiory tych odmian, przez co na rynku jest ich niewiele.

W takich warunkach można byłoby oczekiwać wyraźnego wzrostu cen. Tymczasem, choć stawki za poszukiwane czerwone odmiany są wyższe niż za część innych czerwonych jabłek, nie osiągają poziomu, który szczególnie zachęcałby producentów do sprzedaży ograniczonych zapasów. Pułap 2,00 zł/kg w skupie trudno uznać za satysfakcjonujący w realiach wysokich kosztów produkcji i mocno ograniczonej podaży.

Powstaje zatem charakterystyczny dla tegorocznego rynku paradoks: kupujący poszukują konkretnego towaru, lecz oferowane ceny nie zawsze odpowiadają oczekiwaniom sadowników, którzy mają go niewiele. W efekcie sam wysoki popyt nie wystarcza, by doprowadzić do takiego wzrostu stawek, który skłoniłby właścicieli niewielkich partii tych jabłek do szybkiej sprzedaży.

Gala w centrum zainteresowania. Kupujący szukają jakości i odpowiedniego kalibru

Z podsumowania handlowego Fresh-market.pl z 11 października wynika, że największe zainteresowanie zakupami dotyczyło owoców z Mazowsza oraz rejonu Sandomierza.

Na czele poszukiwanych odmian znalazła się Gala, przede wszystkim paskowana i czerwona, w tym sporty Brookfield, Schniga i Schnigored, a także Gala Must. Kupujący zwracali uwagę na odpowiednie rozmiary owoców: w przypadku części partii oczekiwano kalibru od 60 mm, natomiast dla Golden Delicious wymagania zaczynały się od 65 mm. Przy Gali Must poszukiwano również większych partii z przewagą owoców o średnicy co najmniej 70 mm.

Zainteresowanie nie ograniczało się jednak do Gali. W zapytaniach pojawiały się między innymi Prince, Jonagored, Red Cap, Jeronimo, King Roat, Boskoop, Alwa, Empire i Szampion. Kupujący poszukiwali zarówno owoców do bieżącego sortowania, jak i jabłek sprzedawanych w skrzyniach według wagi. Istotne pozostawały dobre wybarwienie, odpowiednia jakość oraz możliwość regularnych dostaw.

To właśnie jakościowy jabłkowy deser do sortowania koncentrował znaczną część aktywności handlowej. Widać więc, że znaczenie ma nie tylko sama dostępność owoców, lecz także ich odmiana, kaliber i wygląd. Towar spełniający konkretne wymagania odbiorców pozostaje przedmiotem intensywnych poszukiwań.

Towar jest, ale rynek nie dla wszystkich jednakowo korzystny

Po stronie sprzedaży oferty napływały między innymi z Grójca, Sandomierza, Mogielnicy, Białej Rawskiej, Zbroszy Dużej i Opola Lubelskiego. Producenci i handlowcy oferowali m.in. Red Chief Camspur, Galę paskowaną, Boskoop, Glostera w kalibrze 7–9, Red Paulinę, Galę Must w rozmiarze 55–64 mm oraz grubego Prince’a.  W Sandomierzu oferowano ilości całotirowe Red Chiefa, Gali paskowanej i Boskoopa. Rynek pozostawał więc aktywny po obu stronach, choć wyraźnie widoczna była przewaga zainteresowania zakupem jakościowych jabłek deserowych.

Najbliższy okres pokaże, czy utrzymujące się zainteresowanie eksporterów przełoży się na wyraźniejszą poprawę cen. Na razie rynek jabłek deserowych pozostaje pełen kontrastów: kupujący intensywnie poszukują określonych odmian i wysokiej jakości, część towaru znajduje nabywców, a jednocześnie producenci nadal mierzą się z cenami, które nie zawsze odpowiadają kosztom i skali tegorocznych strat. Popyt jest, ale bez odpowiedniego poziomu cen sam w sobie nie gwarantuje sadownikom opłacalnej sprzedaży.

Zostaw komentarz

Może Cię również zainteresować

Kobieta w sadzie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.