Niskie ceny skupu, rosnące koszty produkcji, brak kapitału na inwestycje i straty powodowane przez klęski pogodowe. Mateusz Morawiecki podczas wystąpienia na spotkaniu z rolnikami przedstawił swoją wizję zmian na polskiej wsi. Szczególną uwagę zwrócił na potrzebę interwencji państwa, budowy chłodni i przetwórni oraz zapewnienia producentom możliwości sprzedaży plonów po cenach pokrywających koszty produkcji. Przypomniał także sytuację, gdy kilogram jabłek kosztował zaledwie 10 groszy.
Jabłka za 10 groszy. Morawiecki przypomina o interwencji na rynku
Jednym z najważniejszych fragmentów wystąpienia Mateusza Morawieckiego dla branży sadowniczej była wypowiedź dotycząca cen jabłek i interwencji państwa. Były premier wrócił do sytuacji z poprzednich lat, kiedy ceny owoców miały spadać do poziomu 10–20 groszy za kilogram.
Jak relacjonował, to on poprosił wówczas Krzysztofa Ardanowskiego o podjęcie interwencji na rynku jabłek. Podczas wystąpienia podziękował byłemu ministrowi rolnictwa za tamte działania.
– Bo na tym właśnie ma polegać mądra polityka gospodarcza państwa polskiego – podkreślał Morawiecki.
Jego zdaniem państwo nie powinno zastępować mechanizmów rynkowych, ale musi reagować w sytuacjach, w których gospodarstwa tracą możliwość uzyskania ceny pozwalającej pokryć koszty produkcji.
Dla sadowników problem ten jest szczególnie istotny w okresach dużej podaży owoców. Niska cena skupu oznacza bowiem nie tylko mniejsze przychody, lecz także trudności z finansowaniem kolejnego sezonu, zakupem środków do produkcji i utrzymaniem płynności finansowej gospodarstwa.
Chłodnie, przetwórnie i tanie kredyty dla gospodarstw
Morawiecki przekonywał, że jednym z warunków poprawy sytuacji na wsi jest zapewnienie gospodarstwom dostępu do kapitału. Wskazywał na możliwości wykorzystania środków polskich funduszy oraz instytucji finansowych do wspierania inwestycji na obszarach wiejskich.
Wśród potrzebnych inwestycji wymienił chłodnie, silosy i przetwórnie. W przypadku sadownictwa szczególne znaczenie mają pierwsza i trzecia z tych kategorii.
Dostęp do odpowiedniej infrastruktury przechowalniczej może pozwolić sadownikom ograniczyć konieczność natychmiastowej sprzedaży owoców po zbiorach. Z kolei rozwój przetwórstwa zwiększa możliwości zagospodarowania surowca, który nie spełnia wymagań rynku owoców deserowych.
Były premier opowiedział się także za długoterminowymi kredytami o niskim oprocentowaniu oraz kredytami konsolidacyjnymi. Miałyby one ułatwić finansowanie inwestycji i ograniczyć presję na szybką sprzedaż produktów.
– Po to, żeby rolnik nie musiał sprzedawać pod pistoletem, żeby miał czas, możliwość sprzedania po cenie, która pokrywa koszty produkcji i zostawia dla niego coś na inwestycje na kolejny rok – mówił.
Nie przedstawił jednak szczegółowych zasad takiego programu ani konkretnych warunków finansowania. Była to zapowiedź kierunku działań, a nie gotowy instrument wsparcia.
Przymrozki, grad i susza. Potrzebna pomoc po klęskach
W wystąpieniu istotne miejsce zajęła również kwestia rekompensat za straty spowodowane przez niekorzystne zjawiska pogodowe.
Morawiecki wymienił przymrozki, gradobicie i suszę, wskazując na potrzebę punktowej interwencji państwa tam, gdzie klęski żywiołowe niszczą rentowność gospodarstw.
– Tam wejdziemy z interwencją, punktową interwencją – deklarował, mówiąc o przyszłych działaniach swojej formacji politycznej.
To postulat ważny dla producentów owoców. W sadownictwie skutki przymrozków mogą być widoczne już na początku sezonu, a grad może spowodować uszkodzenia, które obniżają handlową wartość plonów. Jednocześnie wydatki na ochronę, nawożenie, paliwo czy utrzymanie infrastruktury trzeba ponosić również wtedy, gdy zbiory okazują się znacznie niższe od oczekiwanych.
Morawiecki przypominał, że w czasie suszy w latach 2017–2018 jego rząd przeznaczał środki na dopłaty do hektara. Krytykował również obecne działania rządu, zarzucając mu niewystarczającą pomoc dla producentów dotkniętych stratami.
Są to oceny polityka przedstawione podczas wystąpienia. Szczegółowe kryteria i wysokość ewentualnych przyszłych rekompensat nie zostały w nim określone.
Ceny w skupie a ceny w sklepach
Kolejnym problemem, na który zwrócił uwagę były premier, są różnice pomiędzy cenami otrzymywanymi przez producentów a cenami płaconymi przez konsumentów.
Przywołał przykład producentów warzyw ze Śląska i Małopolski, którzy — według jego relacji — sprzedawali marchew do dużych sieci handlowych po 99 groszy za kilogram, podczas gdy w sklepach miała ona kosztować 4,99 zł.
Na tej podstawie postulował przebudowę relacji cenowych w łańcuchu dostaw i ograniczenie nadmiernych marż handlowych.
– Chcesz sprzedawać po takiej cenie, to zapłać rolnikowi więcej – mówił.
W przypadku sadowników podobne pytania dotyczą tego, jaka część ceny płaconej przez konsumenta trafia do producenta owoców. Sam przykład marchewki nie pozwala jednak określić skali różnic na rynku jabłek. Pokazuje natomiast problem, który wymaga analizy cen na poszczególnych etapach sprzedaży.
Tańsze paliwo i większa rentowność produkcji
Morawiecki dużo miejsca poświęcił rosnącym kosztom prowadzenia gospodarstw. Zestawiał ceny produktów rolnych z wydatkami, które ponoszą producenci, i przekonywał, że obecna sytuacja wymaga zmian.
Przypomniał również o stosowanych przez jego rząd dopłatach do paliwa rolniczego oraz obniżkach podatków na paliwa. Według niego podobne mechanizmy mogą pomóc ograniczyć koszty ponoszone przez gospodarstwa.
– Mamy do czynienia z koszmarem kosztów i niskimi cenami – oceniał.
Z punktu widzenia sadownictwa ceny paliwa mają znaczenie na wielu etapach produkcji: od prac w sadzie i zabiegów ochrony, przez zbiór i transport, aż po obsługę infrastruktury gospodarstwa. Istotnym obciążeniem pozostają również koszty energii potrzebnej do przechowywania owoców.
Były premier zadeklarował, że celem proponowanych działań powinno być przywrócenie opłacalności polskiego rolnictwa i poprawa jego konkurencyjności.
Import i promocja polskich produktów
W swoim wystąpieniu Morawiecki odniósł się także do konkurencji międzynarodowej, wymieniając Ukrainę oraz porozumienie handlowe z krajami Mercosuru.
Krytykował różnice w wymaganiach stawianych polskim producentom i zagranicznym dostawcom. Jego zdaniem polscy rolnicy ponoszą wysokie koszty związane z przestrzeganiem norm, podczas gdy część produktów importowanych konkuruje z nimi na innych warunkach.
Postulował również szerszą promocję krajowej żywności pod hasłem „Polish Quality Food”.
W przypadku sadownictwa oznacza to potrzebę budowania rozpoznawalności polskich jabłek i innych owoców oraz wzmacniania ich pozycji na rynku krajowym i zagranicznym. Sama promocja nie rozwiąże jednak problemów z kosztami, cenami skupu czy dostępem do infrastruktury. Musiałaby być częścią szerszej strategii dla branży.
Osiem postulatów i pytanie o konkretne rozwiązania
Wystąpienie Morawieckiego było częścią dyskusji o przyszłości polskiej wsi i kierunkach zmian w polityce rolnej. Były premier apelował o jedność środowisk rolniczych i zapowiadał przygotowanie programu, który miałby poprawić rentowność gospodarstw.
Wśród najważniejszych wątków znalazły się interwencje po klęskach pogodowych, dostęp do kapitału, rozwój infrastruktury przechowalniczej i przetwórczej, obniżanie kosztów produkcji oraz zmiana relacji pomiędzy producentami a sieciami handlowymi.
Dla sadowników najważniejsze pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób te zapowiedzi miałyby zostać przełożone na konkretne rozwiązania. Potrzebne byłyby szczegółowe zasady finansowania inwestycji, warunki kredytów, kryteria rekompensat za straty pogodowe oraz jasno określone mechanizmy wspierające opłacalność produkcji.
Wystąpienie nie zawierało gotowego programu z terminami wdrożenia i wysokością środków przeznaczonych na poszczególne działania.
Dla gospodarstw sadowniczych najważniejszy jest bowiem nie sam poziom deklaracji, lecz możliwość sprzedaży owoców po cenie pokrywającej koszty, bezpiecznego przechowywania plonów i zgromadzenia środków na następny sezon. To od konkretnych rozwiązań w tych obszarach zależy, czy postulaty dotyczące poprawy rentowności przyniosą producentom rzeczywistą zmianę.



