w

Borówka: odporność odmian, stan zapąkowania i przebieg początku wegetacji

Borówka po zimie. Rozmowa z Mirosławem Gralińskim, plantatorem z Dolecka

Zima potrafi być dla plantatorów borówki amerykańskiej prawdziwym testem – zarówno dla roślin, jak i dla nerwów gospodarzy. Tegoroczny sezon nie należał do najłagodniejszych. O tym, jak borówki poradziły sobie z mrozami sięgającymi poniżej -25°C, jakie odmiany są najbardziej odporne i jak wygląda sytuacja na plantacji tuż przed startem sezonu, rozmawiamy z Mirosławem Gralińskim, doświadczonym plantatorem z Dolecka.

– Panie Mirku, zacznijmy od zimy. Jakie najniższe temperatury odnotowaliście na plantacji?
– Najwięcej było minus 25,5 stopnia. To już jest poziom, który potrafi dać się roślinom we znaki.

– I jak borówki zniosły takie warunki? Widać jakieś uszkodzenia?
– Na ten moment wygląda to dobrze. Patrzyłem na zapąkowanie, na stan pąków – wszystko jest w porządku. Nie widzę większych szkód.

– Czyli można powiedzieć, że plantacja przeszła zimę bez większych strat?
– Na razie tak to wygląda. Oczywiście pełny obraz zawsze wychodzi później, ale póki co jest naprawdę dobrze.

– A jak z odpornością odmian? Do jakich temperatur borówka jest w stanie wytrzymać?
– To zależy od odmiany. Te bardziej odporne radzą sobie nawet przy takich spadkach jak u nas, czyli okolice -25°C. Natomiast są też odmiany mniej odporne.

– Jak bardzo mniej odporne?
– Niektóre mogą już przy minus 15°C mieć pierwsze straty. Tak że różnice są spore.

– Czyli dobór odmiany to kluczowa sprawa?
– Dokładnie. To jest podstawa – nie tylko pod kątem plonowania, ale właśnie odporności na mróz.

– A jak sytuacja wygląda teraz, po tych ostatnich przymrozkach?
– Było minus 2,8°C przez około półtorej godziny. Część pąków była już w fazie pękania, więc teoretycznie mogło coś się wydarzyć.

– Czy stosował pan jakieś metody ochrony przed przymrozkami?
– Nie, nic specjalnego nie robiłem. Ten przymrozek przyszedł trochę za wcześnie, ale rośliny sobie poradziły.

– A jeśli chodzi o nowe nasadzenia – planuje pan coś zmieniać w tym sezonie?
– Tak, ale to raczej wymiana niż powiększanie areału.

– Co będzie zastępować stare nasadzenia?
– Stawiam na odmianę Draper.

– Czyli bardziej decyzja handlowa niż produkcyjna?
– Dokładnie. Niektóre starsze odmiany są nadal produktywne, ale nie mają już takiego zainteresowania na rynku.

– Jak wygląda przygotowanie plantacji do sezonu? Jakie zabiegi zostały już wykonane?
– Standardowe nawożenie posypowe – magnez, potas. To już jest zrobione.

– A jak pan ocenia tegoroczną wegetację? Jest opóźniona?
– Jeśli porównamy do ostatnich kilku lat, kiedy zimy były ciepłe, to tak – jest opóźniona.

– A względem takiego „książkowego” sezonu?
– To wszystko wygląda właśnie tak, jak powinno. To raczej ostatnie lata były przyspieszone, a nie ten rok opóźniony.

– Czyli spokój przed sezonem?
– Dokładnie. Teraz jest cisza i spokój… przed burzą.

Rozmowa z Mirosławem Gralińskim pokazuje, że mimo trudnych warunków zimowych plantacje borówki mogą dobrze przetrwać nawet silne mrozy – pod warunkiem odpowiedniego doboru odmian i zachowania „standardowego” rytmu wegetacji. Tegoroczny sezon, choć opóźniony względem ostatnich lat, wpisuje się w naturalny cykl rozwoju roślin. A to dla plantatorów może być… dobrą wiadomością.

UDOSTĘPNIJ

Ile naprawdę kosztuje jabłko? Od sadu do sklepu cena rośnie nawet trzykrotnie