Truskawki dojrzewają, ludzi do pracy brakuje. Plantatorzy z rejonu Grójca alarmują

by kobieta

Sezon zbioru truskawek gruntowych nabiera tempa. Na plantacjach każdego dnia przybywa dojrzałych owoców, a producenci stają przed jednym z największych wyzwań ostatnich lat – brakiem rąk do pracy. Choć pogoda sprzyja dojrzewaniu owoców, a ceny skupu dają nadzieję na przyzwoity sezon, wielu plantatorów nie jest w stanie zebrać plonów na czas.

Dla wielu gospodarstw sadowniczych czerwiec to najbardziej intensywny okres w roku. Prace związane z ochroną sadów, nawożeniem, monitorowaniem szkodników i prowadzeniem upraw jabłoni zbiegają się w czasie ze zbiorem truskawek. W teorii jest to sytuacja znana od lat. W praktyce jednak coraz większym problemem staje się nie sama organizacja pracy, lecz brak ludzi, którzy mogliby ją wykonać.

– Nie problemem jest dziś zbiór sam w sobie. Nie problemem są nawet dodatkowe zabiegi w sadach czy konieczność ciągłego monitorowania plantacji. Największym problemem jest brak pracowników – mówią zgodnie plantatorzy z rejonu grójeckiego.

Pięć osób na pięć hektarów

Podczas rozmów z producentami truskawek z okolic Belska Dużego wyłania się podobny obraz. Jeden z plantatorów posiada około 4 hektary truskawek gruntowych. Sezon właśnie się rozpoczyna, a ilość owoców na plantacji z dnia na dzień rośnie. Obecnie przy zbiorach pracuje zaledwie pięć osób. To zdecydowanie za mało, aby na bieżąco zbierać dojrzewające owoce. Właściciel gospodarstwa wraz z rodziną codziennie wychodzi w pole i pracuje razem z zatrudnionymi osobami.

– Żeby sprawnie prowadzić zbiory, potrzebowalibyśmy dziś przynajmniej dziesięciu do piętnastu pracowników. Przy obecnej obsadzie nie jesteśmy w stanie zebrać wszystkiego w optymalnym terminie – przyznaje.

To sytuacja, która powtarza się w wielu gospodarstwach. Plantatorzy podkreślają, że nawet jeśli uda się sprzedać owoce po satysfakcjonującej cenie, to bez ludzi do pracy część plonu może pozostać na polu lub stracić jakość handlową.

Agencje rozkładają ręce

Niepokojące informacje napływają również od firm zajmujących się rekrutacją pracowników sezonowych. Zarówno prywatni pośrednicy, jak i wyspecjalizowane agencje zatrudnienia przyznają, że dostępność pracowników jest obecnie bardzo ograniczona. Jeszcze kilka lat temu wielu producentów mogło liczyć na szybkie uzupełnienie braków kadrowych dzięki pracownikom z Ukrainy. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Liczba osób zainteresowanych sezonową pracą w rolnictwie jest znacznie mniejsza, a konkurencja pomiędzy regionami o każdego pracownika staje się coraz bardziej widoczna. Plantatorzy podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie gospodarstw truskawkowych. Braki kadrowe odczuwają również producenci malin, borówki czy właściciele sadów owocowych.

Czerwińsk wyprzedził Grójec

Jednym z powodów obecnych trudności jest wcześniejszy start sezonu w rejonie Czerwińska nad Wisłą. To właśnie tam dojrzewanie owoców rozpoczęło się szybciej, a zapotrzebowanie na pracowników pojawiło się wcześniej niż w centralnej części zagłębia sadowniczego. Według informacji przekazywanych przez producentów i osoby zajmujące się organizacją pracy sezonowej, wielu pracowników z Ukrainy wyjechało właśnie do gospodarstw z okolic Płońska i Czerwińska. Tam mogli rozpocząć pracę wcześniej i szybciej zarabiać.

Dziś plantatorzy z rejonu Grójca, Warki i Belska Dużego z niecierpliwością obserwują rozwój sytuacji. Wielu z nich liczy na to, że wraz z kończeniem się najintensywniejszych zbiorów w północnej części Mazowsza część pracowników zdecyduje się przenieść na kolejne plantacje.

– Wszyscy czekamy, aż sezon w Czerwińsku zacznie wygasać. Mamy nadzieję, że część ekip przyjedzie wtedy do nas. Inaczej będzie bardzo trudno opanować szczyt zbiorów – słyszymy od producentów.

Każdy dzień ma znaczenie

W przypadku truskawek czas odgrywa kluczową rolę. Owoce dojrzewają szybko, a ich jakość handlowa może pogorszyć się już po kilku dniach. Brak odpowiedniej liczby zbieraczy oznacza nie tylko straty ilościowe, ale również niższe ceny uzyskiwane za owoce. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że wielu sadowników prowadzi jednocześnie różne kierunki produkcji.  To sprawia, że niedobór kilku osób bardzo szybko przekłada się na funkcjonowanie całego gospodarstwa.

Problem, który będzie narastał

Plantatorzy coraz częściej zwracają uwagę, że trudności z pozyskaniem pracowników nie są już jedynie sezonowym problemem. To zjawisko, które z roku na rok staje się coraz bardziej odczuwalne. Rosnące koszty pracy, konkurencja ze strony innych branż oraz malejąca liczba osób zainteresowanych pracą fizyczną w rolnictwie powodują, że wielu producentów zaczyna zastanawiać się nad przyszłością swoich gospodarstw.

Może Cię również zainteresować