Sadownicy kończą zbiory jabłek wcześniej. „Sytuacja na rynku jabłka przemysłowego jest katastrofalna”
Tegoroczne zbiory jabłek w wielu gospodarstwach przebiegają znacznie szybciej niż w poprzednich latach. Powodem jest przede wszystkim ograniczona liczba owoców na drzewach, będąca skutkiem wiosennych przymrozków. Sadownicy nie kryją rozczarowania zarówno wielkością plonów, jak i cenami jabłek przemysłowych, które – jak podkreślają – nie pokrywają kosztów produkcji.
Zbiory zakończą się nawet trzy tygodnie wcześniej
Prace w sadach zbliżają się do końca. Do zebrania pozostały już ostatnie odmiany jabłek, a według szacunków sadowników tegoroczny sezon zakończy się znacznie wcześniej niż zwykle.
– Prace postępują dużo szybciej niż zwykle, bo owoców jest mniej na drzewach. Zostały nam ostatnie odmiany. Myślę, że za tydzień, góra dziesięć dni, będziemy po zbiorach. Jest to związane z tym, że z powodu wiosennych przymrozków produkcja jest znacznie ograniczona – mówi Dawid Królikowski.
Jak dodaje, choć niektóre odmiany prezentują się obiecująco, ogólna sytuacja w gospodarstwach pozostaje trudna.
– Krótko powiem, że nastroje są kiepskie. Jest dużo mniej owoców. Niektóre odmiany są obiecujące, natomiast myślę, że ze trzy tygodnie wcześniej zakończymy zbiory niż w poprzednie lata – podkreśla Grzegorz Pilacki.
Ceny jabłek przemysłowych nie pokrywają kosztów
Jeszcze większe obawy budzi sytuacja na rynku jabłek przeznaczonych do przetwórstwa. Oferowane przez zakłady przetwórcze stawki są, zdaniem producentów, zdecydowanie zbyt niskie w stosunku do ponoszonych wydatków.
– Sytuację na rynku jabłka przemysłowego możemy śmiało określić jako katastrofalną. Ceny zaoferowane przez zakłady przetwórcze są zastraszająco niskie i w żaden sposób nie pokrywają kosztów produkcji – ocenia Adam Stolarski .
Przy obecnych stawkach zbieranie jabłek przeznaczonych do przetwórstwa staje się dla części gospodarstw ekonomicznie nieuzasadnione. Producenci zwracają uwagę, że w wielu przypadkach nie opłaca się nawet podnosić owoców spod drzew.
Sadownicy wskazują przy tym na paradoks sytuacji rynkowej. Polska należy do największych producentów koncentratu jabłkowego na świecie, a mimo to ceny surowca oferowane rolnikom pozostają na bardzo niskim poziomie.
Rosnące koszty, coraz niższe ceny
Producenci podkreślają, że w ostatnich latach znacząco wzrosły wydatki związane z prowadzeniem gospodarstw. Droższe są między innymi wynagrodzenia pracowników, środki ochrony roślin, nawozy oraz paliwo. Tymczasem wzrost kosztów – jak oceniają sadownicy – nie znajduje odpowiedniego odzwierciedlenia w cenach skupu.
– Zakłady przetwórcze mogły już dziewięć lat temu płacić złotówkę i więcej za jabłko przemysłowe. Nie oczekujemy aż tak wysokich cen, ale chcielibyśmy, żeby obecne stawki przynajmniej się do nich zbliżyły – zaznacza rozmówca.
Jak wyjaśnia, analiza danych dotyczących handlu koncentratem jabłkowym z ostatnich pięciu lat wskazuje, że ceny zagęszczonego soku jabłkowego z roku na rok rosły lub przynajmniej nie malały. Zdaniem producentów rodzi to pytania o sposób podziału przychodów w całym łańcuchu dostaw.
– Sieci handlowe, przetwórnie owoców i pośrednicy przerzucili wzrost kosztów produkcji na sadowników. My, jako najsłabsze i ostatnie ogniwo w tym łańcuchu, nie mamy już na kogo przerzucić tych kosztów – podkreśla.
W ocenie sadowników utrzymywanie się takiej sytuacji może doprowadzić w kolejnych latach do poważnych problemów finansowych wielu gospodarstw, a nawet do ich stopniowego zamykania.
Sadownicy zapowiadają skargę do UOKiK
W odpowiedzi na trudną sytuację część producentów decyduje się na wstrzymanie sprzedaży. Ci, których sytuacja finansowa na to pozwala, nie oddają jabłek do przetwórstwa, a owoce deserowe przechowują w chłodniach, licząc na poprawę warunków rynkowych.
Sadownicy przygotowują również skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chcą, aby urząd przyjrzał się sytuacji na rynku jabłek i zbadał, czy nie dochodzi na nim do nieprawidłowości.
– Przygotowujemy bardzo dobrą skargę do UOKiK w sprawie jabłek i uważamy, że tym razem urząd powinien się tą sprawą zająć, a nie tylko odłożyć temat na półkę i uznać, że problem wynika wyłącznie z tego, że sadownicy są niezorganizowani i nie potrafią przeciwstawić się sytuacji w sposób rynkowy – mówi Mirosław Maliszewski.
Producenci liczą, że tym razem ich argumenty zostaną dokładnie przeanalizowane, a sprawa niskich cen skupu doczeka się konkretnych działań.
Ruszają wnioski o rekompensaty za straty
Dodatkowym wsparciem dla poszkodowanych gospodarstw mają być rekompensaty związane z niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi. Od 22 października Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma rozpocząć przyjmowanie wniosków o pomoc za straty spowodowane wiosennymi przymrozkami, gradem, deszczem nawalnym i huraganem, a także czerwcowymi upałami.
Dla wielu producentów będzie to istotna forma wsparcia po sezonie, w którym mniejszym plonom towarzyszą niskie ceny skupu i wysokie koszty prowadzenia gospodarstw.
Sadownicy kończą tegoroczne zbiory z poczuciem niepewności. O ile mniejsza ilość owoców jest bezpośrednim skutkiem niekorzystnych warunków pogodowych, o tyle przyszłość wielu gospodarstw będzie zależeć również od tego, czy ceny skupu pozwolą pokryć koszty produkcji i zapewnić opłacalność dalszej działalności.



