Przymrozki, które dotknęły Mazowsze oraz wiele innych regionów Polski, spowodowały ogromne straty w sadownictwie. Najbardziej ucierpiały drzewa owocowe, a skala zniszczeń – jak podkreślają sami producenci – jest dramatyczna.
Jak informuje w radio RDC Piotr Pasik, producent wiśni z okolic Radomia i prezes Krajowego Stowarzyszenia Producentów Wiśni, straty na jego plantacji sięgają już około 80 procent. W jego ocenie sytuacja sadowników jest bardzo poważna i wymaga natychmiastowej reakcji państwa.
– Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Ludzie nie wiedzą, czy ich wnioski o pomoc będą w ogóle rozpatrywane. Krajobraz będzie jak po przysłowiowej wojnie – podkreśla Pasik, apelując do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o szybkie wsparcie dla poszkodowanych.
Sadownik prowadzi 40-hektarową plantację i podejmuje działania mające ograniczyć skutki przymrozków. Jedną z metod jest tzw. zamgławianie, polegające na tworzeniu ochronnej warstwy mgły z wykorzystaniem mieszaniny wody i gliceryny farmaceutycznej. Powstała w ten sposób mgła tworzy swoistą „poduszkę powietrzną”, która chroni pąki przed mrozem.
Mimo zastosowanych środków straty są ogromne. Według obserwacji Pasika aż 80 procent pąków wiśni zostało uszkodzonych. Podobna sytuacja dotyczy jabłoni, które znajdują się już w zaawansowanej fazie rozwoju, co czyni je szczególnie podatnymi na niskie temperatury.
– Dzisiejsza noc, która była, położyła, z tego co patrzyłem i kroiłem pąki, to w 80% są uszkodzenia na wiśniach. Na jabłoniach też podejrzewam, że będzie 80%, dlatego że jabłoń jest już w białym pąku, tak zwanym, część jest już zakwitnięta – podkreśla w rozmowie w Radio RDC.
Prognozy nie napawają optymizmem – kolejne chłodne noce mogą jeszcze pogłębić straty. Każdy następny przymrozek dodatkowo osłabia drzewa i zmniejsza szanse na tegoroczne plony.
Sadownicy z Mazowsza zgodnie apelują o pilne działania pomocowe, podkreślając, że bez wsparcia wielu gospodarstw może nie przetrwać obecnego sezonu.





