Niemiecki sadownik o cenach jabłek, kosztach pracy i tegorocznych problemach. „Pracownik jest u nas naprawdę drogim wydatkiem”
Podczas pobytu we Włoszech miałam okazję spotkać się z sadownikami i rolnikami z różnych części Europy. Jedną z ciekawszych rozmów odbyłam z niemieckim sadownikiem Danielem Dorfmeisterem, prowadzącym gospodarstwo w Aholming w Bawarii. Rozmawialiśmy o tegorocznych zbiorach, przymrozkach, odmianach, sprzedaży jabłek na lokalnym rynku, cenach owoców oraz kosztach pracy. Okazuje się, że mimo różnic między polskim i niemieckim sadownictwem problemy producentów są zaskakująco podobne.

foto: Facebook Obsthof Dorfmeister
Niemcy również odczuli skutki przymrozków
Jednym z pierwszych tematów naszej rozmowy były tegoroczne warunki pogodowe. Jak się okazuje, również niemieccy sadownicy musieli zmierzyć się z wiosennymi przymrozkami, które przełożyły się na niższe plony. Dotyczyło to nie tylko jabłoni, ale również grusz.
To pokazuje, że problemy, z którymi w tym sezonie mierzą się polscy producenci, nie są wyłącznie naszym lokalnym problemem. Przymrozki, gradobicia, niepewność plonowania, rosnące koszty produkcji i problemy z pracownikami dotykają producentów w wielu europejskich regionach.
W Niemczech trwały zbiory
W czasie naszej rozmowy Daniel Dorfmeister jest w trakcie zbiorów. W jego gospodarstwie uprawianych jest wiele odmian jabłek, a sezon zbiorów jest dzięki temu rozłożony w czasie. Wśród uprawianych odmian znajdują się m.in. Gala, Topaz, Pinova, Elstar, Jonagold, Wellant, Santana, Braeburn, Boskoop, Rubinette czy Zari.

Foto: Facebook Obsthof Dorfmeister
Skąd tak duża liczba odmian?
Odpowiedź jest bardzo praktyczna. Gospodarstwo jest nastawione przede wszystkim na lokalnego klienta.
Dorfmeister nie produkuje jabłek wyłącznie z myślą o sprzedaży do dużego odbiorcy czy na anonimowy rynek. Owoce trafiają do klientów z regionu – są sprzedawane bezpośrednio w gospodarstwie (posiada własny lokalny sklepik na podwórku), na lokalnych rynkach oraz poprzez regionalny handel detaliczny. To właśnie lokalny rynek pozwala producentowi lepiej wykorzystać różnorodność odmian i uzyskiwać wyższe ceny za owoce dobrej jakości.

Foto: Facebook Obsthof Dorfmeister
Ile niemiecki sadownik otrzymuje za kilogram jabłek?
To był jeden z najciekawszych elementów rozmowy. Daniel Dorfmeister wskazał, że w przypadku sprzedaży jabłek do dalszej wysyłki czy obrotu ceny, jakie może uzyskać producent, sięgająca MAKSYMALNIE 0,65 euro za kilogram jabłek.
Przy kursie około 4,38 zł za euro oznacza to około: 0,65 euro/kg × 4,38 zł = 2,85 zł/kg.
Daniel zaznaczył, że w normalnych rejonach produkcji ceny mogą wynosić około 0,38–0,60 euro/kg, czyli w przeliczeniu około 1,67–2,63 zł/kg.
W Polsce w tym sezonie maksymalna cena za Galę, o której mówimy, wynosi około 2 zł/kg.
To pokazuje, że różnica między ceną uzyskiwaną przez niemieckiego producenta a polskim sadownikiem nie zawsze jest ogromna. Wiele zależy od odmiany, jakości, kanału sprzedaży oraz tego, czy owoce trafiają bezpośrednio do konsumenta, czy do dalszego obrotu.
Lokalna sprzedaż daje przewagę
Najciekawszym elementem modelu gospodarstwa Dorfmeistera jest właśnie sposób sprzedaży.
Producent wykorzystuje fakt, że znajduje się na rynku lokalnym. Jabłka mogą być kupione przez mieszkańców okolicznych miejscowości, w lokalnych sklepach i warzywniakach, a także bezpośrednio w gospodarstwie. To zupełnie inny model niż sprzedaż całej produkcji jednemu dużemu odbiorcy. Im bliżej konsumenta znajduje się sadownik, tym większą część wartości detalicznej owocu może zatrzymać w gospodarstwie.

Foto: Facebook Obsthof Dorfmeister
Pracownik w Niemczech kosztuje ponad 60 zł za godzinę
Jeszcze ciekawszy był temat kosztów pracy.
W rozmowie sadownik Daniel Dorfmeister powiedział, że przy zbiorach pracują u niego przede wszystkim osoby z Rumunii. Stawka, o której mówił, wynosi ponad 13 euro za godzinę. Przy kursie około 4,38 zł za euro daje to: 13,90 euro/h ≈ 60,80 zł/h.
Dla porównania podczas rozmowy wskazałam, że w Polsce za pracę przy zbiorach płacimy około 22 zł za godzinę.
Różnica jest więc bardzo duża. 22 zł/h w Polsce wobec około 61 zł/h w Niemczech. To ponad 2,7 razy więcej za godzinę pracy.
I właśnie tutaj pojawia się paradoks. Niemiecki sadownik może uzyskiwać za kilogram jabłek więcej niż polski producent, ale jednocześnie ponosi zdecydowanie wyższe koszty pracy.

Foto: Facebook Obsthof Dorfmeister
„Pracownik jest u nas naprawdę drogim wydatkiem”
Rozmowa pokazała, jak duże znaczenie ma koszt siły roboczej w niemieckim gospodarstwie.
Dla producenta prowadzącego sprzedaż bezpośrednią wyższa cena detaliczna może częściowo rekompensować wysokie koszty. Jednak przy produkcji przeznaczonej do dalszego obrotu sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
Jeżeli producent otrzymuje około 0,65 euro za kilogram, czyli około 2,85 zł/kg, a jednocześnie musi zapłacić pracownikowi około 13,90 euro za godzinę, koszt zebrania owoców staje się bardzo istotnym elementem rachunku ekonomicznego gospodarstwa.
Polska i Niemcy – różne rynki, podobne problemy
Ta rozmowa była dla mnie interesująca przede wszystkim dlatego, że pokazała, jak wiele wspólnego mają obecnie polscy i niemieccy sadownicy.
Po obu stronach granicy pojawiają się:
- przymrozki i straty w plonach,
- gradobicia i ryzyko pogodowe,
- problemy z dostępnością pracowników,
- rosnące koszty produkcji,
- wysokie koszty pracy,
- presja cenowa na owoce,
- oraz pytanie, czy uzyskiwana za kilogram cena pozwala rzeczywiście pokryć wszystkie koszty produkcji.
Czy lokalny rynek jest przyszłością?
To chyba najważniejszy wniosek z tej rozmowy. Daniel Dorfmeister pokazuje jeden z możliwych modeli. Różnorodność odmian, sprzedaż bezpośrednia, lokalne sklepy, własny punkt sprzedaży i budowanie rozpoznawalności gospodarstwa sprawiają, że sadownik jest mniej zależny od jednego kanału zbytu.
Wyświetl ten post na Instagramie
Jego gospodarstwo jest przykładem przejścia od tradycyjnego gospodarstwa rodzinnego do przedsiębiorstwa mocno skoncentrowanego na sadownictwie i lokalnym rynku. Sam Dorfmeister podkreśla, że wraz z rodziną przebudował gospodarstwo i postawił przede wszystkim na produkcję jabłek.
Rozmowa z niemieckim sadownikiem pokazała więc coś bardzo ważnego: mimo że nasze gospodarstwa funkcjonują w różnych realiach ekonomicznych, problemy stojące dziś przed producentami jabłek są niezwykle podobne. Różni nas przede wszystkim sposób ich rozwiązywania i organizacji sprzedaży.



