w

Maliszewski: Nie jesteśmy w stanie polskich jabłek skutecznie ulokować na zagranicznych rynkach i uzyskać za nie dobre ceny

foto: www.istockphoto.com

– Jeżeli chodzi o rynek jabłek deserowych, sadownicy do tej pory odczuwają skutki rosyjskiego embarga – podkreślił Maliszewski i dodał, że „nie jesteśmy w stanie polskich jabłek skuteczni ulokować na zagranicznych rynkach i uzyskać za nie dobre ceny”.

Poważnym ciosem jest trwające już 7 lat embargo na polskie owoce sprzedawane do Rosji. – Straciliśmy bardzo chłonny rynek – mówił wcześniej w rozmowie z money.pl Maliszewski.

Jak podkreślał, polska produkcja jabłek jest ogromna i głównie nastawiona na eksport, na cztery wyprodukowane jabłka tylko jedno jest zjadane w kraju. Reszta sprzedawana jest za granicę.

– Na rynek rosyjski trafiało 90 proc. produkcji, kiedy Rosja przestała kupować, był to szok dla branży. Do dziś nie możemy się podnieść – zaznacza prezes Związku Sadowników RP.

Polscy rolnicy musieli znaleźć inne rynki. Takim miał być choćby Egipt, gdzie zdominowaliśmy rynek jabłek w 80 proc. Jednak podczas gdy Egipcjanie kupują od nas około 100-200 ton tego owocu, do Rosji trafiało rocznie milion ton.

Ale problem jest szerszy, bo w tym roku jabłek nie kupuje też Białoruś. – Popsuły się relacje z Białorusią, co oznacza, że jabłka na Wschód nie wyjeżdżają – stwierdził w rozmowie z PAP. Ukraina też nie jest zainteresowana importem polskich owoców. Dodał, że nie ma też reeksportu jabłek do Rosji.
źródło: money.pl za PAP
UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

Sadownicy załamują ręce. Jabłka na polskim rynku sprzedawane są poniżej kosztów produkcji.

W nocy z poniedziałku na wtorek miejscami do -3°C, przy gruncie do -5°C.