w

Ostatnia i najgorsza noc przymrozków przed nami!

Od niedzieli niemal w całej Polsce utrzymują się nocne przymrozki, które z dnia na dzień pogłębiają dramatyczną sytuację sadowników. Mamy już środę, a kolejne noce przynoszą spadki temperatur. Największe obniżenia odnotowano z niedzieli na poniedziałek, jednak kolejne noce – z poniedziałku na wtorek oraz z wtorku na środę – również okazały się wyjątkowo dotkliwe.

Dla wielu gospodarstw to prawdziwa katastrofa. Już pierwsza fala zimna spowodowała ogromne straty w sadach i na plantacjach jagodowych. Teraz sytuacja tylko się pogarsza. Sadownicy nie kryją dramatycznych nastrojów – zniszczenia są tak rozległe, że trudno znaleźć region, w którym uprawy pozostałyby w pełni nienaruszone. W większości przypadków przymrozki uszkodziły pąki i młode zawiązki owoców, co oznacza znaczne ograniczenie tegorocznych plonów.

Największy niepokój budzi jednak prognoza na najbliższą noc – z środy na czwartek (29/30 kwietnia).

Meteorolodzy zapowiadają spadki temperatur nawet do minus 8 stopni przy gruncie. W wielu regionach kraju wartości rzędu minus 6 czy 7 stopni mają być normą. Warunki atmosferyczne dodatkowo pogarszają sytuację – chłód, wiatr oraz utrzymująca się susza sprzyjają jeszcze silniejszym spadkom temperatur.

Sadownicy liczą jeszcze na zachmurzenie, które mogłoby ograniczyć straty, jednak wielu z nich nie ma już złudzeń. Jak podkreślają, szkody, które już powstały, są w dużej mierze nieodwracalne. Nawet znacznie niższe temperatury nie zmieniłyby obecnej sytuacji – straty już się dokonały.

Skala zniszczeń jest ogromna. W wielu sadach trudno dziś znaleźć zdrowe, zielone tkanki, które dawałyby nadzieję na normalne owocowanie. Przymrozki, które w praktyce przybrały charakter silnych mrozów, mogą sprawić, że sezon 2026 zapisze się jako jeden z najtrudniejszych dla polskiego sadownictwa w ostatnich latach.

UDOSTĘPNIJ

Spłonął ciągnik podczas walki z przymrozkami. Akcja strażaków z Grójca