w

Dlaczego nie należy handlować jabłkiem za wagę w skrzyni ?!

foto ilustracyjne

Napisała do naszej redakcji Pani Anna, która chciałaby się podzielić z Państwem swoimi przemyśleniami na temat sprzedaży jabłek. Niżej zamieszczamy autorski tekst Pani Anny:

Mamy okres świąteczny, który charakteryzuje się poświęcaniem większej ilości czasu na spotkania rodzinne i odpoczynek, sadownicy także niechętnie sprzedają jabłka czekając do 10 stycznia Nowego Roku, kiedy to wracają pracownicy z Ukrainy po swoich świętach. Tydzień przedświąteczny, też charakteryzuje się mniejszą podażą jabłek przez sadowników.

Ale czy możemy sobie pozwolić na taką przerwę w sprzedaży jabłek, szczególnie na export?

Jesteśmy praktycznie w połowie głównego sezonu eksportowego. Jeśli uwzględnić cały okres świąteczny to jest prawie 3 tygodnie najlepszego sezonu exportowego oraz handlowego, który rozpoczyna się od początku grudnia i trwa do końca marca.
W tym czasie więcej niż połowa jabłek powinna zostać sprzedana. Jest to najlepszy okres dla wysyłek na dalekie rynki, do krajów arabskich oraz do Indii.
W tym czasie popyt ze strony tych rynków jest duży, jabłka z KA są jeszcze w dobrej kondycji i mogą przetrwać 30 dniowy okres transportu i zachować jędrność, nie ma konkurencji że strony eksporterów z półkuli południowej.
Kto nie wyeksportuje swoich jabłek w tym czasie, prawdopodobnie będzie miał utrudnione zadanie później.
Dlatego nie marnujmy czasu świątecznego i noworocznego na marudzenie ale sprzedawajmy, wysyłajmy, eksportujmy tak, aby w wakacje można było zasłużenie odpocząć. Nie powtarzajmy błędu z ubiegłego sezonu, kiedy to producenci czekali na jeszcze lepszą cenę, eksporterzy nie mieli towaru aby nim handlować, a na końcu sezonu okazało się, że najlepsze jabłka, które mogły trafić na nowe rynki ugruntowując pozycję polskiego jabłka na nich, trafiły do przetwórni.
Nie czekajmy też na nierealne ceny, jeśli ceny obecne gali, red chiefa, jonaprinca przynoszą zyski. Jak mówi stare polskie przysłowie ( a ponoć w przysłowiach jest mądrość narodu) lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Odrębną kwestią jest, dlaczego nie powinniśmy handlować jabłkiem za wagę w skrzyni. Wg mnie dlatego, że jest to kupowanie kota w worku i żaden handlowiec nie jest w stanie przewidzieć co w tej skrzyni jest.

Sadownicy często w czasie zbiorów nie sortują jabłek na jabłka klasy 1, 2 i przemysł,  także co do kalibru nie sposób przewidzieć jakie kalibry znajdują się w skrzyni. Kupując taki towar firma handlowa po przesortowaniu jabłka albo musi dołożyć do interesu albo wcisnąć te słabsze jabłka kupione od producenta klientowi, co skutkuje albo stratami ( bankructwem w dalszej konsekwencji powtarzania zdarzeń) w pierwszym przypadku, albo w drugim przypadku utratą klienta i w konsekwencji rynku docelowego, gdyż wieści, jakie Polacy wysyłają jabłka na dany rynek szybko się rozchodzą po klientach. Tak więc w obydwu przypadkach polskie sadownictwo i sadownicy ponoszą z tego tytułu wymierną szkodę.
I jeszcze moja uwaga na koniec tego krótkiego artykułu.

Nie wierzmy prorokom, którzy widzą uzdrowienie polskiego sadownictwa w handlu bezpośrednim rolników na targowiskach czy poprawie oferty dla polskiego konsumenta.
Przy takim wolumenie produkcyjnym jedynym sensownym rozwiązaniem jest eksport i to do krajów, które zawsze będą importować jabłka czy to z powodów klimatycznych ( kraje Arabskie) czy też demograficznych (Indie). Bangladesh i cała Azja południowo – wschodnia).

Obecnie są to najlepsze rynki dla nas, bardzo chłonne, z niezłymi cenami, ale jabłko musi tam być produkowane odpowiednie.

O odpowiedniej jędrności, wybarwieniu i rozmiarach. Gala paskowana, wszystkie jej sporty, red chief, red cup, golden, to są odmiany, które na dzień dzisiejszy możemy wyeksportować w każdej ilości. Nie musimy wchodzić w żadne nowe wynalazki. Wyprodukujmy te jabłka w odpowiedniej jędrności (7-8), wybarwieniu ( dla gali 70% plus, dla red chiefa, red cupa i jonaprinca 90%plus) i podajmy je na te wciąż nowe dla nas rynki w odpowiednim czasie a sukces będzie gwarantowany.
Ps. Producentów w/w odmian zachęcam do kontaktu z naszymi firmami.
Anna Przybylska – PREZES Zarządu Prima 2000,  Członek Zarządu Prima Group.
UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

4 komentarzy

  1. Bardzo dziękuję za Pani artykuł, gdyby nie on nie wiedział bym, że handel za wagę w skrzyni jest dla nas SADOWNIKÓW szkodliwy i nie opłacalny.Jeszcze raz dziękuję ,
    Zdenerwowała mnie dalszą część Pani artykułu w który to traktuje Pani wszystkich SADOWNIKÓW jak oszustów którzy już podczas zbiorów,, stroją,,towar do handlu.Zapytam czy my mamy traktować każdego kupującego jak złodzieja który okradnie na wadze, nieuczciwie rozliczy sortowanie,lub wogule nie zapłaci pieniędzy.(nie słyszałem by kupujący zapłacił SADOWNIKOWI za jabłka i ich nie dostał ,a SADOWNICY często nie otrzymali zapłaty za dostarczony towar.
    Mam nadzieję że nie było Pani intęcją kogo kolwiek obrażać ,tak jak i moją ,życzę dużo pomyślności w Nowym Roku ,

    • Ten artykuł jest tak samo durny jak osoba która go pisała. Tempa baba która nie wie że Agrola jest polska . Co do sprzedaży w skrzyniach to jak handlarz nie wie co w skrzyni, dostaje partie próbna sam wybiera sobie skrzynie które chce przesortować i po tym są negocjacje czy zapach tyle czy tyle. Nikt kota w worku nie kupuje, jasne trafi się jakiś oszołom co będzie próbował oszukać ale to są zdarzenia marginalne.

Kupuj prosto od rolnika! – Wiejska e-skrzynka dotarła do MRiRW

Chronione Oznaczenie Geograficzne