w

Dla sadowników tegoroczny sezon właśnie się zakończył. Straty są całkowite!

Ostatnie noce przyniosły falę silnych przymrozków, które dotkliwie uderzyły w sadowników i plantatorów w wielu regionach Polski. Straty są ogromne, a rolnicy nie kryją dramatycznych ocen sytuacji. – „Sytuacja jest beznadziejna”, „Pozamiatane”, „Będzie tragedia” – mówią zgodnie.

Najbardziej ucierpiały uprawy jabłoni. Jak relacjonują producenci, w wielu sadach zawiązki owoców zostały całkowicie zniszczone.

– Jeśli chodzi o trzy największe zagłębia sadownicze, czyli grójeckie, lubelskie i sandomierskie, to jest bardzo źle – ocenia Krzysztof Cybulak ze Związek Sadowników RP. – Można powiedzieć, że praktycznie każdy słupek jest brązowy. Nawet te pąki, które są jeszcze zamknięte, również zostały uszkodzone. Temperatury spadły poniżej minus 6 stopni Celsjusza, a to dla roślin w tej fazie oznacza niemal pewne zniszczenie – dodaje.

Jeszcze bardziej niepokojące są prognozy dotyczące długofalowych skutków.

– To trzeci rok z rzędu, kiedy rolnicy mogą zostać bez dochodów – mówi Paweł Suchowolak z Powiatowy Zespół Doradztwa Rolniczego w Opolu Lubelskim. Jak podkreśla, temperatury w regionie spadały nawet do minus 10 stopni Celsjusza, co przy obecnym etapie rozwoju roślin oznacza całkowitą utratę plonów w wielu gospodarstwach.

Podobne relacje napływają z innych miejscowości. – Jeżeli ktoś nie ma systemu zraszania nadkoronowego, straty sięgają nawet 95 procent. Kolejne noce mogą przynieść już stuprocentowe zniszczenia – alarmuje Karol Kostyra.

Przymrozki nie oszczędziły także plantacji owoców miękkich. – Skala zniszczeń jest ogromna – podkreślają plantatorzy i eksperci. Niskie temperatury uszkodziły kwiaty truskawek, czereśni, wiśni, moreli oraz jabłoni.

W dramatycznej sytuacji znalazł się m.in. Piotr Chojecki, właściciel 14-hektarowego gospodarstwa. – Przymrozki sięgające minus 8 stopni zniszczyły praktycznie wszystkie kwiaty. Straty oceniam na 80–90 procent – mówi.

Eksperci nie mają wątpliwości – skutki dla rynku owoców będą poważne. – Będzie tragedia – prognozuje Zbigniew Jarosz, dyrektor Instytut Produkcji Ogrodniczej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Jak wyjaśnia, w tym roku nałożyły się dwa wyjątkowo niekorzystne zjawiska: wiosenne przymrozki oraz susza.

W przypadku niektórych upraw straty są całkowite. – Na plantacjach truskawek, które już kwitły, zniszczenia sięgają 100 procent. Tam, gdzie zastosowano ochronę, np. agrowłókninę, straty wynoszą 40–50 procent – wskazuje profesor.

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny sezon będzie jednym z najtrudniejszych dla polskiego sadownictwa od lat, a jego skutki odczują nie tylko producenci, ale także konsumenci.

opracowanie własne na podstawie informacji kurierlubleski.pl oraz radio.lublin.pl

UDOSTĘPNIJ

10 godzin mrozu i -8°C. Sadownicy piszą: „Widzimy się za rok”