Ciężka noc sadowników. Przymrozki zdewastowały sady w całym kraju
Noce od 26 do 30 kwietnia zapiszą się jako jedne z najtrudniejszych tej wiosny dla sadowników. ostatniej z tych nocy w wielu lokalizacjach termometry przy gruncie pokazały wartości sięgające nawet minus 7, minus 8 stopni Celsjusza. Temperatury rzędu minus 5 czy minus 6 stopni stały się wręcz „standardem” w licznych regionach sadowniczych.
Od późnych godzin wieczornych 29 kwietnia do wczesnego poranka 30 kwietnia trwała dramatyczna walka o plony. Pierwsze sygnały o spadkach temperatur pojawiły się już po godzinie 20. Początkowo było to minus 1 stopień, jednak z każdą godziną chłód narastał. W wielu miejscach przymrozki utrzymywały się nawet przez 10 godzin, co w praktyce oznaczało długotrwałe i wyniszczające oddziaływanie na rośliny.
Sadownicy przez całą noc wymieniali się informacjami – przesyłali zdjęcia termometrów, relacjonowali sytuację w swoich gospodarstwach, porównywali dane. To była noc bez snu, pełna napięcia i bezsilności wobec sił natury.
W większości gospodarstw podjęto próby ochrony sadów. Najczęściej stosowaną metodą były paleniska – najprostszy i często jedyny dostępny sposób walki z przymrozkami. Brak odpowiednich środków, technologii czy warunków sprawił, że wiele upraw pozostało bez realnej ochrony i paleniska zostały jedynym rozwiązaniem.
Przymrozki objęły całe regiony sadownicze, a ich długotrwałość spotęgowała straty. Sadownicy nie ukrywają – to, co wydarzyło się tej nocy, to katastrofa.
W komentarzach i relacjach pojawia się gorzki ton. Wielu producentów, z nutą sarkazmu i rezygnacji, pisze: „widzimy się za rok”. To nie żart, lecz wyraz dramatycznej sytuacji – dla części gospodarstw tegoroczny sezon właśnie się zakończył. Straty są całkowite.
Przed sadownikami majówka, która – paradoksalnie – zapowiada się ciepło i słonecznie. Ten czas ma być wykorzystany na próbę regeneracji roślin. Jednak w wielu przypadkach będzie to niemożliwe. Uszkodzenia są zbyt poważne – na drzewach już widać czarne, martwe fragmenty, które nie dają nadziei na odbudowę plonu.
To noc, która przekreśliła miesiące pracy i nadziei. I choć natura bywa nieprzewidywalna, skala tegorocznych przymrozków dla wielu sadowników oznacza jedno: stracony rok.






